Napięcia chińsko-tajwańskie wywołują obawy przed konfliktem

Reklama

czw., 10/21/2021 - 01:33 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Grupa starszych kobiet z Tajwanu, w tym Huang i Chang, spotkała się w parku w Taipei w środę 13 października.

Tytuł oryginalny: „Napięcia chińsko-tajwańskie wywołują obawy przed konfliktem. Jednak w Tajpej ludzie nie wydają się być zaniepokojeni"

W ostatnich tygodniach Chiny starały się wywrzeć presję na Tajwan używając pokazu siły w postaci przelotów samolotów bojowych niedaleko suwerennej wyspy, co zaniepokoiło cały tamtejszy region.

Mimo tego, w czwartek w parku w tajwańskiej stolicy, rozmowy dotyczyły wszystkiego poza potencjalnym konfliktem pomiędzy Pekinem, a wyspą, którą uważa za część swojego terytorium

Huang i Chang które obydwie są babciami po osiemdziesiątce, powiedziały, że spędziły swój poranek z przyjaciółmi na pogawędkach o przekąskach, herbacie i czy nie powinny troszkę poćwiczyć.

Według nich wojna nie jest czymś, czym by się miały przejmować.

„Nie martwimy się tym w ogóle. Zagrożenie zawsze istniało i nie można nic wobec tego zrobić. Jeśli coś miałoby się wydarzyć, to by się to stało już dawno temu”, stwierdziła Huang, która powiedziała, że woli być nazywana Babcią Huang.

Ich spokojne nastawienie kontrastuje z niedawnymi manewrami wojskowymi w Cieśninie Tajwańskiej i ostrymi wypowiedziami przywódców Chin kontynentalnych i Tajwanu, które od zakończenia wojny domowej siedem dekad temu były rządzone osobno.

Jak na razie w październiku Pekin wysłał ponad 150 samolotów bojowych w Tajwańską Strefę Identyfikacji Obrony Powietrznej (ADIZ), łamiąc przy tym rekordy dzienne takich nalotów, na które Tajpej zapowiedział, że odpowie radiowymi ostrzeżeniami, przeciwlotniczymi pociskami, lub przechwytywaniem myśliwców.

9 października, Prezydent Chin Xi Jinping – który nie odrzucił konieczności przyłączenia Tajwanu siłą, jeśli będzie trzeba – stwierdził, że „zjednoczenie” pomiędzy Chinami a Tajwanem jest nieuniknione.

Dzień później, Prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen ogłosiła, że Tajpej nie ugnie się pod presją ze strony Pekinu. „Nikt nie może zmusić Tajwanu do przyjęcia losu, który przygotowały dla nas Chiny”, stwierdziła, dodając przy tym, że o przyszłości demokratycznej wyspy powinny zadecydować 24 miliony jej mieszkańców.

„Wszyscy jesteśmy Chińczykami”

Tajwańscy i amerykańscy urzędnicy prognozują, że Pekin może być zdolny do zaatakowania wyspy w przeciągu następnych sześciu lat.

Jednak na ulicach w Tajpeju w tym tygodniu dominował nastrój spokoju. Mimo, że istnieje pewna liczba osób, która jest w pewnym stopniu zaniepokojona groźbami „zjednoczenia” ze strony Pekinu, zdecydowana większość uważa, że chiński rząd nie zdecyduje się na faktyczne działania.

„Uważam, że Chiny kontynentalne i Tajwan zawsze współistniały w pokoju. W Chinach kontynentalnych żyją Tajwańczycy, tak samo jak tutaj na Tajwanie żyją Chińczycy. Wszyscy jesteśmy Chińczykami”, powiedziała trzydziestoośmioletnia Vicky Tsai, sprzedawczyni na rynku w Tajpeju.


Vicky Tsai, sprzedawca wieprzowiny w Taipei, powiedziała, że Chinom i Tajwanowi udało się żyć pokojowo razem przez ostatnie 70 lat.

Sprzedawczyni stwierdziła, że napięcia militarne nie mają większego wpływu na codzienne życie ludzi, uznając je za „gry polityczne klasy wyższej” „Myślę, że ważniejsze jest zarabianie pieniędzy”, powiedziała.

Naloty przez Siły Powietrzne Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej nad tajwańską ADIZ stały się tak częste (prawie 400 przypadków od maja, według Ministerstwa Obrony Tajwanu), że takie sytuacje rzadko już trafiają na pierwsze strony gazet w kraju.

„Psychologiczna bitwa”

Liu Ting-ting, która donosi o sprawach wojskowych dla Tajwańskiego kanału TVBS News, powiedziała,, że mimo wzrastającego napięcia w regionie, nie wpłynęło to na codzienne życie.

„Ludzie są bardziej przejęci sprawami takimi jak... czy będą w stanie postawić jedzenie na rodzinnym stole”, stwierdziła.

Liu powiedziała, że nie ma wątpliwości co do możliwości przejęcia Tajwanu siłą przez Pekin, jeżeli on uzna, że nie ma innej opcji, a ludzie na wyspie „nie mają na ten temat nic do powiedzenia”.

„Nie mogą wobec tego nic zrobić”, stwierdziła.

Liu opisała chińskie wojskowe wypady jako „psychologiczną bitwę”. Powiedziała, że podczas gdy Pekin oraz Tajpej prezentują swoją potęgę militarną, Chiny równocześni starają się wzbudzić strach w Tajwańczykach.


Liu Ting-ting, dziennikarka tajwańskiego kanału TVBS News, powiedziała, że ludzie na wyspie są bardziej zainteresowani sprawami dotyczącymi ich codziennego życia.

Wcześniej w tym miesiącu, Sekretarz Stanu USA Antony Blinken namawiał Chiny do zaprzestania działań wojskowych na terenach Tajwanu, oraz zapewnił o wsparciu USA dla wyspy, nazywając je „solidnym jak skała”.

Zdanie Tajwańczyków z którymi CNN przeprowadziło wywiad na temat, czy Stany Zjednoczone pomogłyby Tajwanowi w przypadku inwazji chińskiej, jest podzielone.

Trzydziestoczteroletni Lisu Su, właściciel sklepu z herbatą, powiedział, że „położenie strategiczne” Tajwanu oznacza, że Stany Zjednoczone musiałyby pomóc w obronie wyspy.

„Dopóki Tajwan sam się nie podda i będzie posiadał silne zdolności obronne, myślę, że Stany Zjednoczone na pewno pomogą”, powiedział.

Osiemdziesięciolatki Huang i Chang były trochę bardziej sceptyczne. Mimo, że nie chcą wojny, obydwie wierzą, że jakakolwiek potencjalna inwazja będzie poza kontrolą Tajwańczyków.

„Jeśli ma się to wydarzyć, nie ma to znaczenia czy się tym martwisz, czy nie”, powiedziała Huang.

Gladys Tsai przyczyniła się do powstania tego raportu.

Autor: 
Eric Cheung, Will Ripley i Ben Westcott / tłum. Michał Kubiński
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama