Równoległy wymiar, istniejący obok nas

Reklama

pon., 10/18/2021 - 00:44 -- MagdalenaL

Mistycyzm i realność – te powiązania tworzą intrygujący i zapierający dech w piersiach świat. Najpierw wydaje się nam, że to tylko gra wyobraźni. Im głębiej się w to wgłębiamy, tym więcej wierzymy w istnienie równoległego wymiaru, jaki funkcjonuje obok nas. Tam rodzą się legendy i mity, żyją niewidoczne dla oka ludzkiego zwierzęta i istoty. W obecnym czasie wymiary te są założone w zamkach.

Spacerując Zamkiem w Użhorodzie, zwłaszcza pod wieczór, można usłyszeć tajemniczy szum w korytarzach. Taki, jakby ktoś chodził i głośno wzdychał. Autochtoniczni mieszkańcy opowiadają legendę: «Jeden z pierwszych właściciele zamku miał przepiękną córkę z niebieskimi jak niebo oczami. Ona zakochała się w zwykłym pastuchu i podczas pewnej ucieczki do ukochanego, zeszła do studni, w której były podziemne szlaki prowadzące na górę. Ojciec poszedł za nią i o wszystkim się dowiedział. Hrabia był tak niezadowolony z czynu córki, niegodnego jej statusowi - przecież on miał bardziej odpowiedniego dla niej kandydata - że kazał zamurować żywcem dziewczynę w ścianie zamku». Mówią, że dotychczas dusza kobiety błąka się w twierdzy, nie odzyskując spokoju. Niektórzy nawet przekonują, że widziały panienkę w białym ubraniu. Historycy wspominają te czasy i przekonują, że naprawdę istniała taka praktyka, ponieważ wierzyli, że to pomaga w obronie i wrogowi trudniej jest się dostać do środka. Myślą także, że dziwny dźwięk w korytarzach to chytre dzieło budowniczych, którzy nie otrzymywali opłaty za swoją pracę i w ramach zemsty murowali w kątach puste beczki.

25 kilometrów dalej stoi inny zamek, owinięty tajemnicami i poniekąd strasznymi mitami. Położony jest na wzgórzu, które w zeszłych czasach było wulkanem. Mówią, że jego nazwa wynikła z ciężkiego losu zniewolonych ludzi. Dla budowania fortecy trzeba było kamieni, jakie niewolnicy dostarczali na plecach. Ta powinność była na tyle męcząca, że codziennie umierało dziesiątki ludzi. Od tego określono zamek Palankiem, co w tłumaczeniu z ukraińskiego oznacza kat. Ten zamek torturował tysiące ludzi.

Inna historia jest powiązana z właścicielką zamku. Helena Zrińska po śmierci męża Franciszka I Rakoczy otrzymała w spadku Zamek w Mukaczewie. Wojska austriackie po wzięciu Użhorodskiego zamku skierowali swoje siły na Palanek. Helena była wtedy sama w zamku z małym synkiem. Odważna księżniczka utrzymywała obronę razem z 2500 wojska, w skutek czego odbiła atak. Wkrótce otrzymała list od drugiego męża i skapitulowała. Później się okazało, że była to pułapka Austriaków.

Palanek to prawdziwy mistyczny zamek pełen starożytnych mitów i legend. Kolejny dotyczy Zofii Batory, mamy męża Heleny Zrińskiej. Wszyscy o niej mówią jak o krwawej księżniczce. Wierzyła, że krew młodych dziewczynek pomaga w odmładzaniu i dzięki kąpielom w niej będzie żyła wiecznie. Zabijała przeważnie 13-letnie dziewczynki, robiła wanny z ich krwi, a ciałami przeszlifowała ściany ciemnicy.

 

Autor: 
Anastasiia Solohub
Polub Plportal.pl:

Reklama