Niedobory pracowników: Gdzie się podziali wszyscy pracownicy?

Reklama

ndz., 08/01/2021 - 00:20 -- MagdalenaL

Nieczęsto zdarza się, że gospodarki stają w obliczu takiego załamania, jakiego doświadczyliśmy w zeszłym roku, i nikogo z nas nie powinno dziwić, że uspokojenie na rynku pracy zajmuje trochę czasu.

Jednak niektórzy zastanawiają się, czy Covid spowoduje historyczne przywrócenie równowagi sił między szefami a robotnikami.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie porównałby pandemii Covid do Czarnej Śmierci (Black Death), która w XIV wieku zlikwidowała wystarczającą ilość siły roboczej, przez co brakowało chłopskiej siły roboczej, w wyniku czego płace rolnicze wzrosły o kilkadziesiąt procent w porównaniu z następującymi latami. Covid z pewnością nie zakłócił zatrudnienia w aż tak bezpośredni sposób.

Mimo to pandemia może przyspieszyć zmiany społeczne i gospodarcze. W szczególności w ostatnim roku Covid skłonił wielu zagranicznych pracowników w Wielkiej Brytanii do powrotu do domu, aby przeczekać to, co się dzieje. Nie możemy jednak mieć pewności, że wszyscy zdecydują się wrócić.

Anna Janczuk, która jest założycielką dużej organizacji polonijnej w Ealing w zachodnim Londynie, powiedziała mi, że większość jej bliskich przyjaciół wróciła do Polski: „Cenią sobie bliski kontakt z rodziną. Zmienili swoje wybory i priorytety”.

Dodajmy do tego Brexit, a stare założenie, że firmy mogą po prostu zatrudnić dodatkowych ludzi z Europy Wschodniej, aby wypełnić luki, nie może już być brane za coś pewnego.

Miejsca pracy na przedmieściu

Anegdotycznie, Covid doprowadził również do tego, że więcej niż kilka osób zastanowiło się nad tym, co jest dla nich ważne, i przeszło na wcześniejszą emeryturę lub porzuciło pracę, aby rozpocząć własną działalność gospodarczą. W czasie pandemii wzrosła „bezczynność” gospodarki, jak podkreślają dane Urzędu Statystyk Krajowych.

Wszystko to utrudnia życie pracodawcom, którzy w związku z tym spodziewaliby się, że zapłacą więcej za znalezienie potrzebnych pracowników – nie tylko na wypadek pandemii, lecz na zawsze.

James Reed, prezes Reed, jednej z największych witryn rekrutacyjnych w Wielkiej Brytanii, powiedział programowi PM Radio 4, że wynagrodzenie za pracę w hotelarstwie i gastronomii wzrosło o 18% w ofertach pracy ogłaszanych na ich stronach i 14% za wszystkie prace o wynagrodzeniu wynoszącym 25 000 funtów lub mniejszym.

Nic dziwnego, że ludzie sugerowali, że w obecnym czasie po Brexicie i po Covidzie siła pracowników powraca.

Istnieje jednak inna teoria na temat tego, co się działo: po prostu znajdujemy się w tymczasowej sytuacji po pandemii i niedługo wznowimy normalne funkcjonowanie. Z tego powodu nie wydobyliśmy się jeszcze z klucza, który Covid wrzucił w codzienne funkcjonowanie naszego rynku pracy.

Argument brzmi następująco: pandemia zabrała wielu klientów niektórym działalnościom, jednocześnie zwiększając popyt gdzie indziej. Na przykład zmieniła popyt na pracę w handlu detalicznym na zakupy i dostawę online; przejęło pracę ze sklepów z kanapkami w centrum miasta i przeniosło je na przedmieścia, gdzie można znaleźć ludzi, którzy będą pracować z domu.

Według baronowej Minouche Shafik byłej wiceprezes Banku Anglii, był to dowód na odbudowę K-shaped.

„Niektóre sektory szybko się rozwijają i muszą zatrudniać ludzi – inne sektory podupadają i prawdopodobnie nie zamierzają ponownie zatrudniać ludzi, których mogli stracić podczas pandemii”, powiedziała. „Furlough utrzymywał ludzi na ich obecnych stanowiskach, w przeciwieństwie do umożliwiania im przeniesienia się tam, gdzie praca będzie w przyszłości”.

Historyczny punkt zwrotny?

Ponieważ w modelach pracy nastąpiły niezwykle duże zmiany, łatwo uwierzyć, że ta przerwa wprawiła rynek pracy w stan zawieszenia przez większą część zeszłego roku. Zwykłe koszty własnej sprzedaży, które zamieniają upadające miejsca pracy w nowe, zostały wrzucone do tzw. lepkiego syropu, który spowolnił wszystko.

W zwykłym roku można się spodziewać, że około jeden na dziesięciu pracowników zmieni pracę, a znacznie więcej osób będzie się przemieszczać w wieku poniżej 30 lat.

Kto wie, ilu ludzi, którzy mogli się przeprowadzić, uważało, że w 2020 r. lepiej jest siedzieć spokojnie w pracy – nawet za 80% zwykłego wynagrodzenia w ramach programu utrzymania pracy – niż zaryzykować i przenieść się gdzie indziej?

Jeśli te rachunki są słuszne, oznacza to, że w rozwijających się sektorach wystąpią braki, w których nie będzie szansy na zdobycie personelu, natomiast pracownicy muszą czekać, zanim ruszą dalej.

Myślę, że w tej chwili ma sens założenie, że tak właśnie się dzieje: o ile nie nastąpi duża trwała zmiana w migracji, po prostu teraz zmagamy się z wychodzeniem z pandemii, a nie z historycznego zwrotu w kierunku pracy.

Przykładem problemów z Covid, który poruszył mnie najbardziej, była wizyta w firmie transportowej Youngs Transportation and Logistics w Purfleet w Essex, gdzie rozmawiałem z dyrektorem Robem Hollymanem na temat niedoboru kierowców ciężarówek.

Powiedział mi, że od dawna brakuje kierowców. Ale w tej chwili, chociaż szkolenie zajmuje zaledwie dwa tygodnie, istnieje zaległość w testach z powodu Covid. Więc nawet gdyby ktoś chciał uzyskać licencję, musiałby poczekać.

Nadal może się okazać, że pandemia spowoduje trwałe skutki – może nawet nastąpić zmiana sytuacji politycznej wokół wynagrodzeń i warunków.

Ale wszystko, co teraz wiemy, to to, że mamy do czynienia ze starymi czasami, w których pracownicy i pracodawcy odnajdują równowagę.

Autor: 
tłum. Natalia Stawicka
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama