FOTOWOLTAIKA DO KOŃCA GRUDNIA NA STARYCH ZSADACH Z GWARANCJĄ UMOWY NA 15 LAT

Reklama

sob., 06/12/2021 - 10:38 -- zzz

Realizacja inwestycji do końca grudnia umożliwi konsumentom rozliczanie się na dotychczasowych korzystnych zasadach. Już widać wzmożone zainteresowanie mikroinstalacjami. Ale - jak podkreślają firmy - fotowoltaika będzie opłacalna również po 2021 roku, kiedy to mają zacząć obowiązywać nowe zasady.

 

Prosumenci od przyszłego roku nie będą mogli korzystać z systemu opustów. Projekt ustawy przygotowanej przez resort klimatu przewiduje, że właściciel mikroinstalacji będzie musiał sprzedawać nadwyżkę energii sprzedawcy zobowiązanemu po średniej cenie giełdowej w poprzednim kwartale. Gdy z kolei zabraknie mu prądu, będzie musiał kupić go na rynku. W tej chwili nadmiar produkowanej energii jest wpuszczany do sieci i pobierany w momencie większego zapotrzebowania. W zamian konsument musi oddać 20 proc. energii.

Przeciążone sieci

Ministerstwo tłumaczy, że szykowane zmiany mają dostosować polskie prawo do unijnego. To dobry kierunek z punktu widzenia dużych firm energetycznych i spółek dystrybucyjnych. Boom na rynku fotowoltaicznym, z jakim mamy do czynienia od dwóch lat, przyłożył się do nadmiernego obciążenia sieci. Energetyka, dystrybutorzy nie są przygotowani na tak silny rozwój energetyki prosumenckiej. Propozycje zawarte w projekcie ustawy mają ten problem rozwiązać.

 

- W niektórych rejonach kraju w co trzecim, a nawet w co drugim domu zainstalowane są na dachu panele. Instalacje są najczęściej przewymiarowane, zbudowane z myślą o wytwarzaniu dużo większej ilości energii niż wskazywałoby na to bieżące zużycie. W efekcie konsumowane jest na bieżąco jedynie 20-30 proc. wytwarzanej energii. Nadwyżka trafia  do sieci, która traktowana jest jak magazyn. Tymczasem sieć dystrybucyjna najniższych napięć nie jest gotowa do przyjmowania takiej ilości energii, nie jest też dostosowana, by z niskiego napięcia transformować na średnie napięcie. To powoduje zaburzenia - mówi Interii Krzysztof Dziaduszyński, członek zarządu Esoleo.

 

Obecny system będzie obowiązywał do końca roku. Ci, którzy zdążą z budową instalacji przed końcem grudnia, jeszcze przez 15 lat będą mogli rozliczać się według starych zasad.

- Konieczne jest podjęcie kroków zaradczych. Wyłączenie systemu prosumenckiego i zachęcenie inwestorów do budowy instalacji z własnymi bankami energii to działania rządu nastawione na ograniczenie obciążenia sieci. I to w tym kierunku będzie zmierzała polityka energetyczna w najbliższych latach. W przeciwnym wypadku operatorzy w trosce o bezpieczeństwo dostaw energii, mogą odmówić przyłączenia mikroinstalacji PV do publicznej sieci elektroenergetycznej - dodaje Bartosz Bąbrych, prezes spółki N Energia.

 

Gorąca linia

Bartłomiej Derski z portalu "Wysokie napięcie" szacuje, że gospodarstwo zużywające 4,5 MWh energii rocznie, posiadające instalację o mocy 5,5 kW, straci na zmianach ok. 1000 zł rocznie.

 

Instalacje są najczęściej przewymiarowane, zbudowane z myślą o wytwarzaniu dużo większej ilości energii niż wskazywałoby na to bieżące zużycie. W efekcie konsumowane jest na bieżąco jedynie 20-30 proc. wytwarzanej energii. Nadwyżka trafia do sieci, która traktowana jest jak magazyn. Tymczasem sieć dystrybucyjna najniższych napięć nie jest gotowa do przyjmowania takiej ilości energii.

Obecny system będzie obowiązywał do końca roku. Ci, którzy zdążą z budową instalacji przed końcem grudnia, jeszcze przez 15 lat będą mogli rozliczać się według starych zasad. To sprawi, że najbliższe miesiące będą dla firm instalacyjnych bardzo pracowite. Już rozdzwoniły się telefony z zapytaniami od klientów. Zaktywizują się też zapewne handlowcy, którzy będą motywować klientów do podejmowania szybkiej decyzji o inwestycji. - Druga połowa roku to będzie bardzo gorący czas. W ostatnich dniach umów sprzedażowych i zapytań jest dwa razy więcej niż miesiąc wcześniej - mówi Bąbrych.

Firmy zajmujące się realizacją instalacji fotowoltaicznych podkreślają jednak, że energia ze słońca będzie opłacalna także po 2021 roku.   

- Jeśli w Polsce zajdą takie zmiany, prosument nie będzie miał tak rewelacyjnych warunków, jakie ma dziś. Będzie sprzedawał prąd taniej, a kupował drożej. Zwrot z inwestycji wydłuży się zapewne z 6 do 10 lat. Ale instalowanie paneli nadal będzie opłacalne. Instalacja wykonana zgodnie ze sztuką, z dobrej jakości materiałów, posłuży nam 30, a nawet 40 lat. Zwróci się więc kilkukrotnie mimo nieco gorszych warunków ekonomicznych - przekonuje Dziaduszyński.

Również Bąbrych uważa, że mikroinstalacje pozostaną atrakcyjnym rozwiązaniem. - Konsumenci  chcą uniezależnić się od podwyżek cen prądu, które są coraz bardziej dotkliwe a także nowych opłat, jak np. opłata mocowa - informuje. Podkreśla, że czas zwrotu z inwestycji, biorąc pod uwagę obecne uwarunkowania i przeliczając wartość dzisiejszych instalacji bez banku energii, wydłuży się. - Jednak trzeba mieć świadomość, że otoczenie się zmieni. Po pierwsze - konsument nie będzie oddawał 20 proc. swojej energii. Po drugie - będzie mógł korzystać z systemu wsparcia na instalacje i magazyn energii. I po trzecie - energia będzie coraz droższa, wzrosty cen będą coraz bardziej dotkliwe. To wszystko przełoży się na atrakcyjność rozwiązań hybrydowych - zapewnia.

Szansa dla niezależnych spółek obrotu

 

Krzysztof Dziaduszyński z Esoleo zwraca uwagę na rolę agregatorów, niezależnych spółek obrotu. Będą one mogły oferować lepsze warunki odkupu energii od klientów, albo też świadczyć usługę bilansowania energii w postaci obrotu bezgotówkowego. Wskazuje też na pewne przewagi obrotu bezgotówkowego. - Nie będzie problemów z prowadzeniem działalności, rozliczaniem VAT, podatku dochodowego czy akcyzy. Cześć firm jest już na to przygotowanych. Rynek fotowoltaiczny będzie musiał dostosować się do nowych warunków, poszerzyć swoje usługi - mówi.

Informuje, że Esoleo jest przygotowane do zmian. - Mamy już gotowe rozwiązania, które można będzie stosować, gdy system prosumencki przestanie istnieć, mamy swoją spółkę obrotu w grupie w postaci Polkomtela, która będzie mogła współpracować z klientem. Natomiast konieczne jest doprecyzowanie przez legislatora pewnych kwestii, by nie wylać dziecka z kąpielą - podkreśla.

 

Autor: 
Monika Borkowska
Źródło: 

interia

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama