W Kolumbii brutalność policji wymknęła się spod kontroli

Reklama

śr., 05/12/2021 - 14:52 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Luther.M.E. Bottrill / Unsplash

Od 28 kwietnia dziesiątki tysięcy osób zaczęło protestować w wielu miastach kraju przeciwko reformie podatkowej ogłoszonej przez rząd centroprawicowego prezydenta Ivána Duque. Duque wycofał się 2 maja, zapowiadając wycofanie projektu, który zdaniem krytyków dotknąłby przede wszystkim klasę średnią i najbiedniejszą część populacji, która już doświadczyła poważnego kryzysu gospodarczego. Następnie do dymisji poddał się minister gospodarki Alberto, jednak protesty nie ustały. Co więcej, rozwinęły się w radykalną krytykę rządu i jego sposobu postępowania z pandemią COVID-19. Kolumbia jest w trakcie swojej trzeciej fali, a oddział intensywnej terapii w szpitalach w całym kraju jest bliski załamania.

Liczba ofiar starć jest poważna: co najmniej 20 osób zostało zabitych, a ponad 800 zostało rannych. Decyzja władzy wykonawczej o zmilitaryzowaniu represji, wysłaniu armii na ulice przeciwko demonstrantom, wywołała kontrowersje i potępienie ze strony społeczności międzynarodowej, ONZ i niektórych organizacji pozarządowych, takich jak Human Rights Watch i Amnesty International.

W Cali, mieście położnym na zachodzie kraju, trzecim co do wielkości, uczestniczyły demonstracje, a akcja policji była szczególnie brutalna. 28 kwietnia policjant zastrzelił Marcelo Agredo Inchima, 17-letniego chłopca, który uczestniczył w proteście przeciwko reformie podatkowej. W nocy 2 maja inny agent postrzelił w głowę Nicolása Guerrero, 22-letniego młodzieńca, który filmował starcia między demonstrantami a siłami państwowymi na północy miasta.

„Słyszałem strzały” - powiedział w wywiadzie dla „País″ Juan David Gómez, prawnik obecny na miejscu zdarzenia. „Na początku myślałem, że policja używa gumowych kul, ale to była broń palna. Chłopiec zginął u naszych stóp, na oczach 20 lub 30 osób próbujących mu pomóc. Widzieliśmy go konającego”.

Stolica Bogota doświadczyła nocy przemocy 4 maja, podczas której zginęło 30 cywilów i 16 rannych funkcjonariuszy, a różne komisariaty zostały podpalone. Burmistrz Claudia López, należąca do partii lewicowej, powiedziała, że ​​„poziom zniszczeń, przemocy i ataków na obywateli oraz dobra publiczne jest nadzwyczaj nietypowy”. Następnie wystosowała prośbę: „Proszę miasto i kraj, aby się zatrzymały i porozmawiały”.

Prośba o dialog

Filmy i zdjęcia przedstawiające nieproporcjonalne użycie siły przez policję i wojsko zostały rozpowszechnione w sieciach społecznościowych, co skłoniło ruchy społeczne i organizatorów protestów do niezatrzymywania się i do zwoływania nowych demonstracji przez kilka następnych dni. Ze swojej strony rząd Duque, który zdaje sobie sprawę, że możliwość ponownego wyboru na drugą kadencję prezydencką w 2022 r. stopniowo zanika, uruchomił strategię dialogu z różnymi ruchami społecznymi, aby przekonać je do zawieszenia el paro nacional, strajku krajowego.

„Jeśli siła publiczna, próbując chronić miasta, nie przestrzega ograniczeń prawnych i używa siły w nieproporcjonalny sposób, to powoduje tylko dolanie oliwy do ognia i podżega tym samym do przemocy. Oczywiście musimy powstrzymać wandali i osoby stosujące przemoc, ale bez deptania konstytucji ”, pisze „El Espectador″. Jedynym wyjściem z kryzysu, jak twierdzi kolumbijski dziennik, jest zaakceptowanie otwartego dialogu ze wszystkimi (bez wyjątku) siłami politycznymi i społecznymi.

Według kolumbijskiego dziennikarza i politologa Ariela Ávili, dyrektora fundacji Paz y Recciliación, za kilka dni dowiemy się, kto zwycięży w tej rywalizacji. Ale w międzyczasie mamy pewność: przy bezrobociu na poziomie 15 procent, wzroście ubóstwa, zamykaniu dziesiątek małych firm i starej strategii twierdzenia, że ​​protesty są infiltrowane przez przestępców i terrorystów, rząd ponownie pokazuje, że wciąż jest tak naprawdę odłączony od rzeczywistości.

Autor: 
Camilla Desideri, tłum. Izabella Saniewska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama