Wyciek danych, który nikomu nie przeszkadza

Reklama

śr., 04/14/2021 - 21:56 -- MagdalenaL

Fot: Thomas Ulrich z Pixabay 

Platformy Clubhouse, Facebook oraz LinkedIn utraciły miliony danych swoich użytkowników - bez żadnych konsekwencji. 

Ponad miliard danych użytkowników mediów społecznościowych zostało w ostatnich tygodniach upublicznionych na forach internetowych. Problem dotyczy 533 mln użytkowników platformy Facebook, ponad 500 milionów osób korzystających z sieci społecznościowej LinkedIn i 1,3 mln posiadających aplikację do rozmów telefonicznych Clubhouse. Wszystkie szczegóły nie są jeszcze znane, wygląda jednak na to, że doszło do naruszenia bezpieczeństwa lub też tzw. „scraping-u”, zbierania razem już dostępnych danych. W związku z najnowszym skandalem wyciekły dane około 1,5 mln austriackich i blisko 2,7 mln polskich użytkowników. 

Odkąd istnieje komercyjny Internet, firmy i użytkownicy mają umowę: dane w zamian za bezpłatne usługi. Adresy e-mail i skrzynki pocztowe, media społecznościowe, gry i aplikacje, nie ma dziedziny, w której nie znajdziemy odpowiedniej oferty. Dane jako waluta społeczeństwa informacji, jak to się najczęściej określa. Prywatnym użytkownikom mówi się, by nie używali wszędzie tego samego hasła, firmy instruują swoich pracowników, by co kilka miesięcy zmieniali dane dostępu do sieci wewnętrznej, a firmom, które beztrosko obchodzą się z danymi lub lekceważą przepisy o ochronie danych, grożą surowe kary. Jak na razie wszystko jasne. 

Wóz albo przewóz? 

Jak to możliwe, żeby w czasach, w których znikają z drzwi tabliczki z nazwiskami, publiczny wykaz numerów telefonicznych staje się coraz cieńszy, a świadomość chronienia swoich danych w sieci powinna być właściwie powszechna, przedsiębiorstwa, które pracują z danymi użytkowników, mogą bez konsekwencji działać dalej? Facebook dał właściwie do zrozumienia, że jedyną reakcją na publikację zapisów danych będzie nieinformowanie indywidualnie poszkodowanych klientów, bo i tak jest na to za późno, a oni i tak nie mogą już nic zmienić. Wprawdzie takie podejście na zasadzie "wóz albo przewóz" nie jest niczym nowym, ale obecnie coraz częściej podnoszona jest kwestia proporcjonalności. I nie tylko ona. Klient musi przecież zakładać przynajmniej tyle, że dane, które musi podać, będą odpowiednio chronione i nie będą udostępniane osobom postronnym. 

A przy okazji osób uprawnionych i nieuprawnionych. Brokerzy danych zbierają, sprzedają i licencjonują dane osobiste konkretnych osób, z którymi nie mają bezpośredniego kontaktu, lub też przekazują je innemu usługodawcy. Takie przedsiębiorstwo zbiera dane 700 milionów użytkowników z całego świata i tworzy profile konsumentów z ponad 5 tys. cech. Kto z nas w ogóle zdaje sobie sprawę, że można nas scharakteryzować tak wieloma cechami? 

Wygląda na to, że powoli, ale jednak, następuje zwrot. Nawet firmy, które są uważane za niezbędne w czasach cyfrowych, będą musiały przemyśleć swoje plany.  Zaufanie do całej branży zostało zachwiane przez niezliczone skandale związane z danymi. Z tego powodu eksperci uważają, że wkrótce konsumenci znów będą wymagać od przedsiębiorstw nowej, choć starej wartości: zaufania. Zaufania w to, że ich użytkownicy będą postrzegani jako dojrzali konsumenci, którym wreszcie zaoferuje się prawdziwą przejrzystość i rzeczywisty wybór. 

Krok w tym kierunku robi obecnie amerykańska firma Apple, która chce zaproponować zmianę dzięki przejrzystości śledzenia aplikacji i nowym informacjom na temat ochrony danych w App Store.  W przyszłości twórcy aplikacji nie będą już mogli wymagać od swoich klientów zgody na śledzenie w zamian za możliwość korzystania z pełnej funkcjonalności aplikacji. Nie wiadomo jeszcze, czy ten pomysł wejdzie w życie, ale można już niestety zakładać, że dostawcy usług znajdą inne sposoby. Ale jest to już jakiś początek. Najwyraźniej też przyszła na to pora. 

Jednak jeszcze zanim ochrona danych, przejrzystość i zaufanie zostaną odzyskane, firmy i prawodawcy muszą zastanowić się, jak poradzić sobie z problemem naruszeń bezpieczeństwa.  Jak często słyszymy, że nie ma czegoś takiego jak stuprocentowe bezpieczeństwo? Wszystko pięknie i dobrze, ale jeśli firmy nie usuwają luk w zabezpieczeniach na czas, a klienci nie są powiadamiani o incydentach, to nie wystarczy. Po raz pierwszy od dłuższego czasu można zaobserwować ruch w zakorzenionych strukturach i przestarzałych modelach biznesowych. Ale również konsumenci muszą to wszystko przemyśleć i dostosować się, aby pokazać, że ich dane nie są im obojętne. 

Autor: 
 Gregor Kucera, tłum. Joanna Niemczyk 
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama