Czy COVID-19 zapoczątkuje reformę dotyczącą pozbawionej granic strefy Schengen?

Reklama

czw., 03/04/2021 - 21:58 -- MagdalenaL

Fot. worldtravelguide.net

Kilka krajów Unii Europejskiej ponownie wdraża procedurę kontroli granicznych i ograniczeń podróży w związku ze znacznym wzrostem przypadków koronawirusa. Jakie przyniesie to konsekwencje dla kooperacji wewnątrz UE?

Niemiecki rząd poinformował w niedzielę, że podróżujący z Moselle, północno-wschodniego regionu Francji, będą poddani dodatkowym obostrzeniom w związku z dużą ilością przypadków południowoafrykańskiej odmiany koronawirusa. Zmiana na granicy niemiecko-francuskiej to jeden z wielu wyjątków pojawiających się ostatnio wewnątrz Strefy Schengen. Podobne ograniczenia wprowadzają Belgia, Dania, Finlandia, Węgry i Szwecja. Obecna sytuacja przypomina głośno krytykowaną sytuację z pierwszej fali pandemii, kiedy w marcu 2020 roku wiele krajów UE zamknęło swoje granice bez jakiejkolwiek koordynacji. Czy pojawienie się różnych odmian koronawirusa doprowadzi do zniesienia strefy Schengen i zakończy erę podróży bez paszportu, która była jednym z fundamentów europejskiej integracji?

Czym jest Schengen?

Nazywana przez Komisję Europejską “jednym z największych osiągnięć Unii Europejskiej”, Schengen to “obszar bez granic wewnętrznych, obszar po którym obywatele państw członkowskich i obywatele wielu państw spoza UE przebywający tam legalnie mogą łatwo poruszać się bez konieczności poddania się kontroli granicznej”. Strefa Schengen to obecnie 22 z 27 państw członkowskich oraz 4 państwa spoza Unii - Norwegia, Islandia, Szwajcaria i Lichtenstein. Chorwacja, która dołączyła do UE w 2013 roku, jest jednym z krajów członkowskich nienależących do Schengen. Do tej grupy należą również Irlandia, Bułgaria, Rumunia i Cypr. Strefa Schengen powstała w 1995 roku.

Jakie restrykcje obowiązują w związku z pojawieniem się odmian koronawirusa?

Pod koniec stycznia Belgia zabroniła odbywania jakichkolwiek nieuzasadnionych podróży do i z obszaru państwa. Obostrzenie zostało przedłużone do 1 kwietnia. W połowie lutego Niemcy częściowo zamknęły swoją granicę z Republiką Czeską, Słowacją, oraz z austriackim regionem Tyrol. Niemiecki Instytut Roberta Kocha zakomunikował, że w niedzielę doda również francuski region Moselle do listy obszarów, na których pojawiają się niepokojące odmiany wirusa. Strona francuska oznajmiła, że żałuje tej decyzji i wynegocjowała ze swoim sąsiadem rozluźnienie tego obostrzenia dla 16 tysięcy mieszkańców Moselle pracujących po drugiej stronie granicy.Zamiast codziennego testu PCR, który obowiązuje w Niemczech dla pozostałych podróżujących, mieszkańcy Moselle będą musieli okazać test (PCR lub antygenowy) wykonany najpóźniej 48 godzin przed przekroczeniem granicy. Fabienne Keller, francuska członkini Parlamentu Europejskiego i partii Odnówmy Europę oraz była burmistrz Strasburga, powiedziała serwisowi Euronews, że takie obostrzenie wymagałoby znacznego podniesienia ilości wykonywanych testów oraz “wielu środków”.

- Czy byłoby to rozsądne, biorąc pod uwagę wpływ epidemiologiczny? Nie sądzę - powiedziała Keller. Zdaniem Keller niektóre regiony rozwinęły się ponad granice, tworząc “małe Europy”, przestrzenie w których różnice narodowościowe są nieistotne.

- Te obszary muszą być częściej brane pod uwagę podczas kryzysu epidemiologicznego - powiedziała.

Dania, Finlandia, Węgry i Szwecja również znajdują się pośród sześciu krajów UE które zostały wezwane do zniesienia ograniczeń granicznych w liście wysłanym w zeszłym miesiącu przez Komisję Europejską, na co zwraca uwagę francuska agencja prasowa AFP.

Czy restrykcje wprowadzono zgodnie z prawem?

Pomimo, że swobodne poruszanie się jest główną zasadą w strefie Schengen, prawo UE uznaje wyjątki w przypadku “zagrożenia polityki publicznej lub bezpieczeństwa wewnętrznego”.Alberto Alemanno, profesor prawa i polityki Unii Europejskiej w szkole biznesowej HEC Paris powiedział serwisowi Euronews, że państwa członkowskie mają prawo nałożyć takie restrykcje jeśli są “zasadne” i “proporcjonalne” do istniejącego zagrożenia. Ale zdaniem profesora ostatnie obostrzenia na granicach nie spełniają wyżej wymienionych kryteriów, co spowodowało wysłanie listów ostrzeżenia do sześciu krajów UE. Jak powiedział rzecznik prasowy Komisji Europejskiej, listy wysłane 23 lutego do Belgii, Danii, Finlandii, Niemiec, Węgier i Szwecji zwracają uwagę na “fragmentację i zakłócenie swobodnego poruszania się jak i łańcuchów dostaw”. List zwraca uwagę, że rozprzestrzenienie się nowych odmian wirusa w Czechach czy na Słowacji (które znajdowały się na niemieckiej liście obszarów na których pojawiają się niepokojące odmiany wirusa) nie jest wcale poważniejsze niż w innych krajach UE.

Ta krytyka napotkała opór w Niemczech.

- Odrzucam jakiekolwiek oskarżenia dotyczące niestosowania się do prawa UE – powiedział Michael Roth, niemiecki minister ds. europejskich. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer powiedział gazecie Bild, że Komisja Europejska “popełniła wystarczająco błędów” i “powinna wesprzeć nas, zamiast zatrzymując prace tanimi poradami”.

Co może zrobić Bruksela?

Komisja Europejska dała sześciu krajom 10 dni na odpowiedź na list. Po tym terminie Komisja teoretycznie może rozpocząć sankcje za łamanie prawa UE. Zdaniem profesora Alemanno “Komisja nie będzie miała odwagi pójść na całość”. Ekspert powiedział serwisowi Euronews, że w związku z ciągle pogarszającą się sytuacją pandemiczną, taki krok byłby politycznie bardzo delikatny i tym samym mało prawdopodobny.

- Byłoby to trudne, ale nigdy nie mów nigdy – powiedziała Marie De Somer, starsza analityczka ds. polityki oraz szefowa programu migracji i różnorodności w European Policy Centre.Podkreśliła ona również, że napięcia na granicy pomiędzy władzami wykonawczymi UE oraz Belgią i Niemcami są bardzo wyraźne. De Somer dodała, że Komisja powinna była rozpocząć reformy strefy Schengen już wcześniej - podczas pierwszej fali zachorowań w marcu 2020 roku i kryzysu migracyjnego oraz zagrożenia terrorystycznego w latach 2015-16.

- Jeśli rozpoczynają się one teraz, czemu nie mogły zacząć się wcześniej? – dodała. - Jest to jednak dobra decyzja Komisji Europejskiej by kwestię tę powierzać krajom członkowskim.

- Komisja pragnie przypomnieć krajom członkowskim, że należy powrócić do rozwiązania skoordynowanego (...) jeśli chodzi o swobodny przepływ ludności i towarów - powiedział Didier Reynders, komisarz UE ds. sprawiedliwości w dniu przesłania listu. - Wspólnie prosimy kraje członkowskie do powrotu do właściwego stosowania rekomendacji Rady UE.

Ale rekomendacja wprowadzona pod koniec zeszłego roku jest niewiążąca i władza wykonawcza UE niewiele może zrobić przeciwko krajom niestosującym się do niej.

Czy kraje UE wyciągnęły wnioski z pierwszej fali zakażeń?

- Zeszłej wiosny 17 krajów członkowskich przywróciło obostrzenia na granicach i to, czego się wtedy nauczyliśmy to fakt, że nie zatrzymało to rozprzestrzeniania się wirusa, ale za to efektywnie zatrzymało funkcjonowanie jednolitego rynku i spowodowało wiele problemów - powiedziała dziennikarzom w zeszłym miesiącu Ursula von der Leyer, przewodnicząca Komisji Europejskiej.

Profesor Alemanno powiedział serwisowi Euronews, że w praktyce kraje UE nie wyciągnęły z tego wniosków i strefa Schengen została de facto zawieszona. W wielu krajach UE wciąż funkcjonuje założenie, że zamknięcie granic przyniesie ograniczenie liczby zakażeń, powiedział profesor, nazywając to również “iluzją”.

W bardziej optymistycznym tonie, Keller i De Somer zauważyły, że restrykcje wprowadzone przez kraje w związku z nowymi odmianami wirusa nie są aż tak surowe jak podczas pierwszej fali pandemii.

- To, co widzimy dziś, nie jest tak złe jak sytuacja w marcu czy kwietniu - powiedziała Keller serwisowi Euronews, przywołując nieskończone kolejki na francusko-niemieckiej granicy, które pojawiły się zeszłego roku. Członkini parlamentu powiedziała, że obecnie widać większą rolę dialogu, gdzie władze lokalne konsultują się ze swoimi niemieckimi sąsiadami. - To pewien postęp. Ale nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu traktowania regionów granicznych jako przestrzeni zintegrowanych – powiedziała.

Pojawiły się również próby skoordynowania odpowiedzi na list krajów UE podczas spotkania z Radą Europejską, nawet jeśli ta współpraca “jest tam, gdzie nie powinna być”, dodała De Somer. - Wciąż jednak widzimy kraje działające samodzielnie, co jest martwiącym znakiem - dodała.

Czy strefa Schengen przetrwa najnowszą falę restrykcji?

“Schengen osłabnie” przez obecny kryzys, powiedział profesor Alemanno, podkreślając, że już wcześniej nie była “w najlepszej formie”. Kryzys migracyjny i zagrożenie terrorystyczne w 2015 i 2016 roku zmusiło wiele krajów do przywrócenia kontroli granicznych i tymczasowych kontroli bezpieczeństwa. Koronawirus “pokazał nam wyraźnie, że niektóre kraje używają granic do realizowania celów politycznych”, powiedział profesor. Nowe restrykcje stworzyły “precedens” dla krajów unijnych mających na celu zrezygnowanie ze swobodnego przepływu ludności, dodał również.

- Unia bez granic zostanie w najbliższej przyszłości zapomniana - powiedział profesor Alemanno.

De Somer dodała, że podczas pierwszej fali pandemii kontrole graniczne funkcjonowały dłużej, niż było to konieczne. - Jeśli i tym razem zaobserwujemy podobny trend, istnieje ryzyko, że kontrole graniczne staną się normalnością - ostrzega.

Reforma strefy Schengen?

W komunikacie opublikowanym w czerwcu zeszłego roku po pierwszej fali pandemii, Schuman Foundation, zespół analityków, zalecił Unii aby “rozjaśniła ramy prawne [strefy Schengen] i stworzyła instytucję z zasobami która upewniłaby się, że są one respektowane względem Unii, jej wartości i praw jej mieszkańców”.

De Somer powiedziała, że obecne ramy prawne zostały zignorowane i “spalone” ze względu na niejasności i brak kontroli, “co oznacza, że rozpoczęcie na nowych podstawach nie jest złym pomysłem”.

Parlament Europejski wezwał Komisję do “zaproponowania reformy zarządzania strefą Schengen” i “zapewnienia prawdziwie europejskiego zarządzania strefą Schengen”. Nowy pakiet legislacyjny UE spodziewany jest tej wiosny, powiedziała Keller serwisowi Euronews. Reformy proponowane przez niektórych liderów EU pochylają się jednak bardziej w stronę ściślejszej kontroli granic, niż ich otwierania. W zeszłym roku prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał UE do reformy strefy Schengen mówiąc, że w związku pandemią i zagrożeniem terrorystycznym wymaga ona zmian.

Zdaniem profesor Alemanno, w celu kontroli pandemii podejście regionalne byłoby bardziej racjonalne niż opieranie się na granicach państwowych. Istotnym jest by rządzący wzięli pod uwagę potrzeby 20 milionów europejskich obywateli którzy mieszkają w innym kraju członkowskim niż swój własny oraz pracują za granicą. - Oni są sednem projektu europejskiego - powiedział profesor, a jednak “nie są brani pod uwagę”.

Tłumaczyła Zuzanna Witt

Autor: 
Sandrine Amiel
Źródło: 

euronews.com

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama