„Nie będę kandydował na urząd prezydenta w 2022” oznajmił Nicolas Sarkozy

Reklama

śr., 03/03/2021 - 16:20 -- MagdalenaL

Zwycięzca z 2007, kandydat pokonany w 2012, kandydat przegrany już podczas pierwszej tury prawyborów prawicy w 2016... i nie-kandydat w 2022. Nicolas Sarkozy wykluczył możliwość wszelkiej wyborczej przygody w przyszłości. Pytany o swoje plany w wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” opublikowanym wieczorem 2 marca stwierdza: „Mówiłem, że nie będę już kandydował na urząd prezydenta, podtrzymuję to.”

Przekaz ten jest adresowany do tych, którzy na prawicy wiążą z nim jeszcze nadzieje na nadchodzące wybory, mimo skazania na trzy lata więzienia, z czego dwa w zawieszeniu. To bezprecedensowa sytuacja dla byłej głowy państwa. Sarkozy odwołał się od wyroku.

Były prezydent nie zrezygnował jednak z odegrania jakiejś roli w przyszłości. „To nie oznacza, że nie będę się wypowiadał podczas przyszłorocznych wyborów” dodał w wywiadzie. Omijając pytanie o ewentualne popracie dla Emmanuela Macrona, oznajmił: „Od chwili, gdy każdy kandydat ujawni swoje ambicje, powiem kogo popieram i dlaczego go popieram w pełnej transparentności wobec mojej rodziny politycznej. Jestem wciąż jej członkiem i jej nie opuszczę”.

Wywyiad dla „Le Figaro” jest kolejną odsłoną medialnej ofensywy, przed zaproszeniem do dziennika telewizyjnego największej prywatnej stacji telewizyjnej TF1 w środę wieczór a po znaczącym milczeniu Sarkozy’ego zaraz po wyjściu z sądu.

Przed ETPC

We wspomnianej wyżej rozmowie, były prezydent twierdzi, że jest ofiarą „głębokiej niesprawiedliwości”. „Odczuwam jako głeboką, szokującą niesprawiedliwość trwające od dziesięciu lat sądowe procedury przeciwko mojej osobie” mówi dziennikowi, zapewniając, że „zachował swoją determinację w walce, której stawką jest zwycięstwo prawa i sprawiedliwości, tak jak to powinno nastąpić w państwie prawa”. Twierdzi, że proces jest pełen niespójności i wskazówek zamiast dowodów.

Mówiąc o czekającej go „długiej walce”, przypomina, że odwołał się od wyroku. „Być może ta walka będzie musiała się zakończyć przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Byłoby dla mnie bolesne skazanie mojego własnego kraju, ale jestem na to gotowy – taka jest cena demokracji” dodał.

Autor: 
Redakcja L’Obs Tłumaczenie: Bazyli Chara
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama