Maradona: dlaczego Anglicy nie potrafią odpuścić Ręki Boga, a Latynosi ją kochają?

Reklama

sob., 02/27/2021 - 17:41 -- MagdalenaL

Śmierć Diego Armando Maradony, jednego z najlepszych graczy w historii profesjonalnego futbolu, wywołała lawinę żałoby i nostalgii na całym świecie. W rodzimej Argentynie, listopadowa śmierć piłkarza odbiła się takim echem, że prezydent zarządził trzydniową żałobę.

W Anglii, pomimo tego, iż wielu doceniało umiejętności i osiągnięcia Diego, śmierć piłkarza stała się pretekstem do wywleczenia starego skandalu z tzw. golem Ręki Boga, do jakiego doszło w trakcie Pucharu świata 1986, podczas którego pięść Maradony w zasadzie umieściła piłkę w angielskiej siatce, tym samym zdobywając bramkę. Od tamtej pory, wielu Anglików - nawet pomimo jego śmierci - uważa Maradonę za oszusta, któremu nie można wybaczyć postępku z 1986. Jednak milionom kibiców na całym świecie to właśnie opór Maradony przed przyznaniem Anglikom rzekomej wyższości dał radość.

Brak pogodzenia się z rzeczywistością po tamtym pamiętnym golu pokazuje nam historyczne zaszłości, jakie rządzą relacją Brytyjczyków z Ameryką Łacińską, którą scharakteryzowałem jako "kultura, kapitał i handel, które stworzyły nieformalne imperium", które funkcjonowało od połowy XIX wiekudo początku kolejnego stulecia.

Piłka nożna niczym wojna

Jak pisze historyk Brenda Elsey, problem tkwi w tym, że "piłka nożna została wynaleziona w Anglii, jednak udoskonalono ją w Ameryce Południowej". Widzieliśmy to na żywo, gdy Peruwiańczyk Teofilo Cubillas rozbił szkockiego marzenia w 1978 i podczas niesławnego występu Maradony w 1986. Później był lob Brazylijczyka Ronaldinho, z powodu którego angielski bramkarz David Seaman i reszta wszechświata zakwestionowali grawitację na mundialu 2002. Relacje Brytanii z Ameryką Południową najlepiej definiuje piłka nożna.

Gol Ręki Boga i tzw. gol stulecia (który padł kilka minut później podczas tego samego meczu) dały widzom z Ameryki Łacińskiej nie tylko radość, ale i podniosły ich na duchu. Oba te zdarzenia reprezentowały rozdarcie ustalonego, "kosmicznego" porządku rzeczy (cytując klasyczny komentarz Victora Hugo Moralesa), co w rezultacie wywróciło do góry nogami akceptowane przez elity przekonanie Anglików co do własnej wyższości. To przekonanie było szczególnie widoczne w Argentynie, w której do początku lat 70. angielskojęzyczne społeczności zamieszkiwały setki tysięcy osób.

Żywe uczucia towarzyszące śmierci Diego Maradony tworzą wrażenie, jakby był on ciągle odpowiedzialny za moment, któremu nadano tak głębokie duchowe znaczenie z powodu zerwania z utartym historycznie szlakiem.W swojej autobiografii, "Jestem Diego", Maradona snuł rozważania nad tamtym pamiętnym mundialem i triumfem nad Anglikami, które miało miejsce niedługo po wojnie o Falklandy/Malwiny. "Z jakiegoś powodu obwinialiśmy Anglików za wszystko, co się wydarzyło [z powodu wojny], wszystko, co Argentyńczycy wycierpieli. Wiem, że to szalone, ale właśnie tak się wtedy czuliśmy, i to uczucie było silniejsze od nas: broniliśmy swojej flagi, martwych dzieci, ocalałych."

W tej sytuacji sport zastąpił tradycyjne działania wojenne, stając się okazją do tego, by przegrani wyrządzili ból zwycięzcom wszelkimi dostępnymi środkami. W dodatku do konfliktu, ten sentyment ukształtował silny wpływ Brytyjczyków na argentyńską ekonomię i życie kulturalne. Argentyński nacjonalizm został różnorodnie naznaczony przez Brytyjczyków pracujących przy budowie kolei czy też przez panikę z roku 1890, przez którą Argentyna niemal zbankrutowała, a Anglia wyszła z niej prawie bez szwanku. W Buenos Aires swego czasu działały też m. in. luksusowy sklep Harrodsa, kluby polo skierowane do znaczącej brytyjskiej społeczności zamieszkującą zarówno miasta, jak i pampy, żyzne płaskie tereny otaczające Buenos Aires.

W Anglii, utrzymujący się gniew, że Maradonie tamten pamiętny gol uszedł na sucho, wstaje z popiołów dawnego imperium. Mając na uwadze perspektywę historii, opór Brytyjczyków przed poddaniem Falklandów/Malwinów w 1982 odbił się także w ich oporze przed akceptacją wyniku przegranego meczu i w konsekwencji do tego, jako część składowa wahania przed wycofania się z dwóch stuleci imperialnego zaangażowania w Ameryce Łacińskiej.

Maradona a męskość

Wielu zauważyło, że Maradona pozostawił za sobą spustoszenie. Piłkarz może bowiem zostać uznany za ofiarę niektórych ludzi z własnego otoczenia, ale i za osobę częściowo odpowiedzialną za wywołane spustoszenie. Narkotyki, polityka rewolucji, awantury domowe i teatralne wybuchy emocji to najbardziej upublicznione elementy narracji medialnej, które na dodatek łatwo wpisują się w Brytyjski stereotyp wybuchowego  Latynoskiego podżegacza.

Jednak, jak wskazują argentyńscy badacze, Eduardo Archetti i Pablo Alabarces, piłka nożna i męskość były splecione w jedno ponad sto lat temu. To połączenie sprawia, że Maradona jeszcze bardziej się wyróżnia w roli prominentnej postaci kultury futbolu, która gloryfikowała poniżanie oponenta. Porażka jest wynikiem  "kobiecej" słabości przy jednoczesnym zachwycie nad artystycznym pięknem ciała piłkarza w locie i idealnemu łukowi wykonywanemu przez piłkę wpadającą następnie w górny róg bramki.

Jak zauważyła pisarka Ayelen Pujol, osiągnięcia Maradony na równi z jego rebeliami były inspiracją dla milionów marginalizowanych obywateli, łącznie z kobietami uprawiającymi futbol, które dzisiaj dążą do własnych zmian w tym męskim sporcie.

Obecne obostrzenia dla kibiców ze względu na pandemię koronawirusa sprawiają, że społeczność jest jeszcze bardziej zatroskana o legendy i bohaterów, którzy mogą ją zjednoczyć. Tęsknimy za byciem razem  w miejscach publicznych, by móc wspólnie przeżywać momenty radości i smutku. Diego Maradona stanowił centralną postać tych chwil w przeszłości, a jego życie pozostanie kluczowym punktem odniesienia w historii świata.

Tłumaczył Daniel Łęgowski

Autor: 
theconversation.com
Źródło: 

theconversation.com

Polub Plportal.pl:

Reklama