Mężczyzna dryfował 14 godzin po Pacyfiku, trzymając się obiektu wyrzuconego przez ocean

Reklama

pt., 02/26/2021 - 13:36 -- MagdalenaL

Vidam Perevertilov wypadł za burtę statku towarowego w godzinach porannych. Od tego czasu przez 14 godzin dryfował po Pacyfiku.

52-letni mężczyzna podjął decyzję o popłynięciu w kierunku “czarnej kropki” oddalonej o kilka kilometrów. Z uwagi na to, że nie miał na sobie kamizelki ratunkowej, to właśnie ta decyzja uratowała mu życie. “Czarna kropka”, którą w oddali widział żeglarz, okazała się być boją wędkarską, której trzymał się aż do chwili, w której został uratowany. 

Podczas rozmowy z nowozelandzką stroną Stuff, syn mężczyzny powiedział, że “przez wycieńczenie wyglądał on na 20 lat starszego, ale żył”. Jak się okazało żeglarz, Vidam Perevertilov, jest głównym inżynierem w litewskiej firmie Silver Supporter, wykonującej dostawy między portem Tauranga w Nowej Zelandii, a odosobnionym brytyjskim terytorium Pitcairn.

16 lutego około godziny 4:00 rano, Perevertilov źle się poczuł po skończonej zmianie w maszynowni pompującej paliwo. Wyszedł na pokład aby dojść do siebie jednak gorąco i zawroty głowy sprawiły, że wypadł za burtę. Marat, syn mężczyzny, z uwagi na lukę w pamięci obstaje przy tym, że ojciec stracił przytomność w trakcie zajścia. O wszystkim dowiedział się on za pośrednictwem czatu internetowego.

Statek nie dostając żadnej informacji o człowieku za burtą, odpłynął. Po wschodzie słońca, mężczyzna zauważył czarną plamę na linii horyzontu, do której postanowił popłynąć. Syn mężczyzny powiedział, że porzucona boja rybacka nie była zakotwiczona, “był to tylko obiekt wyrzucony przez ocean”. Kapitan zawrócił statek dopiero gdy po sześciu godzinach załoga zauważyła zniknięcie inżyniera.

Dzięki dziennikom pracy, które prowadził Perevertilov można było ustalić, że był ostatni raz na pokładzie o 4 rano. Współrzędne statku określiły, że znajdował się on wtedy mniej więcej 400 mil morskich na południe od wysp Austral w Polinezji Francuskiej.

Znajdujące się w okolicy statki otrzymały wiadomość o zdarzeniu drogą radiową. W akcję poszukiwawczą zaangażowały się również samoloty francuskiej marynarki wojennej z Tahiti. Wiatry poddane zostały badaniom, aby przewidzieć możliwe zniesienie, przez francuską służbę meteorologiczną. 

Jednak znalazł go własny statek. Po tym jak inżynier zobaczył na horyzoncie swój statek zaczął machać i krzyczeć. Podobno osoba na statku usłyszała “słaby ludzki krzyk”. Dostrzeżona została ręka mężczyzny, który ostatecznie został wciągnięty na pokład. “Miał silną wolę przetrwania. Prawdopodobnie już dawno by utonął, ale zawsze utrzymywał się w dobrej kondycji i dbał o zdrowie. Myślę, że właśnie dlatego przeżył.”, powiedział syn Marat.

 

Autor: 
Tłumaczenie: Alicja Jurałowicz
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama