Joe Biden wysyła jasną wiadomość do obserwującego go świata - Ameryka wróciła

Reklama

czw., 02/25/2021 - 17:51 -- MagdalenaL

“Polityka nie musi być szalejącym ogniem niszczącym wszystko na swojej drodze”

Dwa tygodnie po tym, jak wyznawcy jego poprzednika dokonali szturmu na amerykański Kapitol, w środku wymykającej się spod kontroli pandemii, podczas której zmarło ponad 400 tysięcy Amerykanów, Joe Biden – 46. prezydent Stanów Zjednoczonych - starał się ‘ugasić pożar’ wygłaszając swoją mowę inauguracyjną.

Przemowa zdała egzamin pod względem powiewu nadziei, który spadł na mieszkańców USA. Biden wziął na siebie obecnie największy od czasów wojny secesyjnej kryzys wewnętrzny w Ameryce. Koronawirus, atak na Kapitol, straty ekonomiczne, imigracja, zmiany klimatu i problemy z niesprawiedliwością społeczną:

“Będziemy działać szybko i pilnie, bo mamy dużo do zrobienia podczas tej trudnej zimy, która pokazuje nam mimo to pole do działania. Mamy wiele do zrobienia, uleczenia, zbudowania, ale i zyskania”

Ale tym, co zyskuje na szczególną uwagę, jest szczerość, z jaką tę mowę wygłoszono. Od czasu wyborów, osobiste opowieści Bidena na temat strat, mieszają się z tymi, jakie poniosła Ameryka. Kiedy mówił o “pustym krześle” i krewnych, którzy zmarli, jego słowa pochodziły prosto z serca, a nie ze scenariusza.

Tak więc, jak powiedział przed Kapitolem: “Moja dusza jest tutaj” i nie ma co do tego żadnych wątpliwości - w przeciwieństwie do deklaracji jego poprzednika.

Uzupełnieniem retoryki Bidena są przepisy, przedstawione jeszcze na kilka dni przed jego inauguracją. Reforma imigracyjna uratuje prawie 800 tysięcy młodych marzycieli o życiu w Stanach przed deportacją. Istnieje mandat mówiący o ponownym połączeniu dzieci, które były oddzielone od swoich rodziców i przyznaniu obywatelstwa milionom imigrantów, którzy nie mają dokumentów.

Stany Zjednoczone ponownie dołączyły do klimatycznego porozumienia z Paryża. Zniesiono “Muslim Ban” (przyp. tłum. zakaz dotyczący przyjmowania migrantów i uchodźców państw Bliskiego Wschodu ze względu na zagrożenie terrorystyczne), zawieszono mur z Meksykiem stworzony przez Donalda Trumpa. A działania związane z koronawirusem w końcu będą pod kontrolą rządów federalnych, stanowych i lokalnych, przy wsparciu Amerykańskiego Planu Ratunkowego (eng. ‘American Rescue Plan’), który kosztuje 1,9 biliona dolarów amerykańskich.

Słowa do oczekującego świata

Ale gdzie jest w tym wszystkim miejsce dla Ameryki? Biden zwraca uwagę na kryzys wewnętrzny i poza włączeniem się w kwestie klimatu i krótkowzrocznymi środkami imigracyjnymi poprzedniej administracji, mówi niewiele. Nawet gdy mówi o amerykańskiej wielkości, z jednym wyjątkiem, jego słowa nie wyszły poza amerykańskie granice.

“Ameryka od wielu lat nie przeszła takiej próby jak teraz, podeszła do egzaminu i stanęła na wysokości zadania.”

W przeszłości doszło już do podobnego sfokusowania się podczas wypowiedzi tylko na kraju. W 1933 roku, gdy szalał Wielki Kryzys, Franklin Delano Roosevelt także nie odniósł się podczas swojej inauguracji do świata:

“Jedyną rzeczą, której musimy się bać, jest sam strach.”

Możliwe, że nawet bardziej stosowne słowa wygłosił podczas swojej drugiej inauguracji w 1865 roku Abraham Lincoln, na miesiąc przed jego zamordowaniem i na dwa 

miesiące przed końcem wojny secesyjnej:

“Ze złością do nikogo, z miłosierdziem do wszystkich; ze stanowczością w słuszności, jaką Bóg daje nam widzieć, starajmy się dokończyć dzieła, w którym żyjemy; by opatrzyć rany narodu.”

Poza samą inauguracją, można zauważyć, że Biden powołał na stanowiska pragmatyków z czasów Obamy: Antony Blinken jest sekretarzem stanu, Jake Sullivan doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego, John Kerry zasiada na specjalnym stanowisku ds. zmian klimatu.

Nie będzie szeroko zakrojonej „Doktryny Bidena” ani wielkiego przemówienia, takiego jakie Barack Obama wygłosił w Kairze czy Ankarze w 2009 roku.

W zamian, pragmatyści będą starać się przywrócić sojusze, ustabilizować “zasady gry” z Chinami, Rosją i Północną Koreą i pracować z pietyzmem nad najpilniejszymi kwestiami takimi jak umowa nuklearna z Iranem.

Ale na ten dzień i na nadchodzące tygodnie i miesiące, zagraniczne wyzwania będą przede wszystkim przedłużeniem wewnętrznych problemów, które Biden określił słowami “Dzień Ameryki … dzień demokracji”.

Przywrócenie zniszczonej Ameryce jej pozycji będzie wynikało z gaszenia pożarów nie tylko w Stanach Zjednoczonych: trzeba ratować życia i zwalczać wirusa, dbać o bezpieczne środowisko, zwalczać nierówności i podziały.

W przedostatnim akapicie, Biden odniósł się – wyjątkowo – do dążeń w działaniach poza USA, mówiącym o “amerykańskiej historii’, w którym czytamy:

“że Ameryka ochroniła wolność w swoim kraju i znów stała się latarnią morską dla świata. To właśnie jesteśmy winni naszym przodkom, sobie nawzajem i kolejnym pokoleniom.”

Autor: 
tłum: Daniel Łęgowski
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama