Nieściągnięte należności z VAT wzrosły aż o 16 mld zł.

Reklama

wt., 02/23/2021 - 06:38 -- zzz

Ostatnie dane resortu finansów o zaległościach podatkowych za pierwsze półrocze 2020 r. okazują się alarmujące: łącznie sięgnęły one prawie 140 mld zł, z czego zdecydowana większość (111 mld zł) dotyczyła VAT. W porównaniu z końcem 2019 r. nieściągnięte należności z VAT wzrosły aż o 16 mld zł. A od końca 2015 r., czyli już za czasów rządu PiS, łącznie już o 64 mld zł.

– Tak duży wzrost w ciągu pół roku to zapewne po części efekt kryzysu – komentuje Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji FOR. – Ale też prawda jest taka, że ściągalność należności podatkowych od przestępców, mafii VAT-owskich, jest bliska zera.

W sobotnim reportażu TVN przedstawił dane wskazujące, że w latach 2018–2019 na oszustwach VAT Skarb Państwa miał stracić niemal 17 mld zł, z czego udało się odzyskać 150 mln zł, czyli mniej niż 1 proc. O trudnościach w odzyskiwaniu tego typu zaległości mówił w poniedziałek także Tadeusz Kościński, minister finansów. Tłumaczył, że organizatorzy karuzel VAT to profesjonaliści, którzy potrafią zacierać za sobą ślady. Jako przykład podał rozbitą już karuzelę podatkową, w którą zaangażowanych było aż 180 różnych „firm" z dziesięciu krajów. Trudno się dziwić, że niewiele o swoich „mocodawcach" wiedzą przyłapane na gorącym uczynku „słupy", wynajęte przez przestępców.

Tomasz Michalik, doradca podatkowy, partner w kancelarii MDDP, przyznaje, że jedną z przyczyn nieściągania należności VAT rzeczywiście jest przestępczość, zwłaszcza tzw. karuzele podatkowe. – Wśród uczestników takich oszukańczych schematów są zwykle osoby, z których majątku nie można wyegzekwować podatku. Architekci takich schematów znikają z wyłudzonymi pieniędzmi, a w kraju zostają podstawione osoby, którymi są często ludzie ubodzy, skuszeni obietnicą drobnego zarobku – wyjaśnia Michalik.

Zastrzegający anonimowość długoletni pracownik Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) w rozmowie z „Rzeczpospolitą" zauważa, że wśród przyczyn wzrostu kwot nieściągalnego VAT jest fatalna polityka kadrowa i braki organizacyjne. – Wielu doświadczonych inspektorów pracujących w urzędach kontroli skarbowej przestało się zajmować czynnościami kontrolnymi albo w ogóle odeszło z administracji – mówi nasz rozmówca. Nawiązuje przy tym do reformy dawnego wiceministra finansów Mariana Banasia, czyli utworzenia KAS. W jej rezultacie prokuratorzy prowadzący śledztwa w sprawie m.in. karuzel VAT nie mają po stronie administracji skarbowej merytorycznego partnera, który by ich wspomagał wiedzą. – A przecież prokuratorzy nie zawsze znają się na sprawach podatków czy w ogóle finansów – ocenia urzędnik.

Minister Kościński w poniedziałek nie odniósł się szerzej do wątków niskiej skuteczności organów w odzyskiwaniu skradzionego VAT, ale podkreślał, że nie można tego mylić z sukcesami w uszczelnianiu systemu podatkowego. Wyliczał, że w 2014 r. luka VAT według jednego z szacunków wynosiła 32 proc. potencjalnych wpływów, w 2019 r. zaś spadła poniżej 10 proc. A to oznacza, że w budżecie państwa w 2020 r. udało się zatrzymać ok. 40 mld zł, dzięki czemu można finansować np. program 500+.

Fikcyjne postępowania wyreżyserowane przez życzeniowo myślących prokuratorów

Minister Zbigniew Ziobro, chcąc zwiększyć efektywność ścigania przestępstw, wydał specjalnie instrukcje, aby przy zwrocie VAT lub chociażby domniemaniu popełnienia przestępstwa stawiać zarzuty i stosować areszty.

Osobiste instrukcje trafiły bezpośrednio z gabinetu Zbigniewa Ziobry i jego zastępców na niższe szczeble. To właśnie one zalegalizowały pisemne polecenia płynące z góry i dotyczące prowadzenia spraw. Dzięki temu szefowie jednostek mogli zgodnie z prawem nakazywać swoim podwładnym, kogo przesłuchać, komu postawić zarzuty czy jakie postępowanie umorzyć. Wcześniej było to wprost zakazane w ustawie.

Skutkiem nacisków z góry, prokuratorzy zaczęli stosować terror wobec przedsiębiorców, który polegał na nakłanianiu świadków i podejrzanych do składania fałszywych zeznań. W toku śledztwa podejrzani lub świadkowie musieli wskazać inne osoby, które rzekomo miały brać udział w przestępstwie, tylko po to, aby prokurator mógł stworzyć grupę przestępczą. Ci, którzy nie dali się złamać, siedzieli w aresztach nawet po kilka lat. Rezultat jest taki, że często śledztwa prokuratorskie oparte są na fikcji, które sami wyreżyserowali, bo scenariusz musiał pasować do toku myślenia góry.

Autor: 
zzz
Źródło: 

rp/plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama