Rząd chce, aby rolnicy więcej wpłacali do piramidy finansowej ZUS. Protest AgroUnii

Reklama

ndz., 02/21/2021 - 09:23 -- zzz

Rząd szykuje zmiany w KRUS, rolnicy prowadzący działalność gospodarczą słono zapłacą. - To jest nie do przyjęcia, to uderzenie wymierzone w twarz polskich rolników. Ten podwójny KRUS dotyczy rolników, którzy prowadzą drobne przedsiębiorstwa. Wszyscy zostali wrzuceni do jednego worka - powiedział Michał Kołodziejczak, prezes AgroUnii. - Podwyżki KRUS-u i przerzucenie ich na ZUS spowodują, że dobrej, tradycyjnej, lokalnej żywności po prostu nie będzie. Stracą rolnicy, ale i całe polskie społeczeństwo - dodał.

Rolników rozsierdziła informacja, że Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej pracuje nad projektem ustawy, która uderzy w ich interesy. Ci, któzy prowadza dodatkową działalność gospodarczą, mieliby bowiem płacić ZUS.

Reprezentująca ich interesy Agrounia zwołała w piątek przed południem konferencję prasową przed centralą KRUS w Warszawie.

Znany z płomiennych przemówień Michał Kołodziejczak mówi, że "to zamach na tradycję".

Co może się zmienić? Dziś jest tak, że rolnicy, którzy dodatkowo prowadzą inną działalność (np. sklep na wsi albo zakład fryzjerski), płacą w KRUS-ie podwyższone składki (podwójny KRUS).

To znacznie mniej niż pozostali przedsiębiorcy. Dla gospodarstw do 50 ha składka ta wynosi 708 zł na kwartał od osoby, a powyżej tego areału – 1059 zł.

Ministerstwo chce, by najbardziej "przedsiębiorczy" rolnicy płacili 1457,49 zł miesięcznie od osoby i nie w KRUS-ie, ale już w ZUS-ie. Tyle też płacą obecnie pozostali przedsiębiorcy ubezpieczeni tylko w ZUS-ie.

Kołodziejczak: skończy się drobny handel na wsi

Kołodziejczak przekonywał, że nałożenie dodatkowego obciążenia sprawi, że rolnikom nie będzie się opłacało zajmować dodatkową działalnością ("często nie przynoszącą dochodów, a jedynie wspierającą domowy budżet" – dodał), więc znikną wiejskie sklepy, fryzjerzy, sąsiedzi, którzy mają maszyny, nie będą świadczyli nimi odpłatnych usług na rzecz tych, którzy takiego sprzętu nie mają. Zagrożona będzie agroturystyka, przekonywał szef Agrounii.

W teatralnym geście wyjął z materiałowej torby bochenek chleba, przekroił go na pół i powiedział, że wiejskiego chleba, sera, jajek również nie będzie, gdyż rolnicy przestaną się zajmować wszystkim, co narażać ich będzie na płacenie ZUS-u.

- Ten pomysł jest wymierzony bezpośrednio w wieś, ale odczują go również mieszkańcy miast, którzy nie będą już mogli kupować wiejskich produktów – ostrzegał.

Zapowiedział, że rolnicy zablokują wszelkie próby włączenia ich do systemu ZUS-u.

ZUS -  TO ZALEGALIZOWANA PIRAMIDA FINASOWA

Największa piramida finansowa w Europie, czyli polski ZUS, to zalegalizowana czarna dziura, która pochłania biliony złotych. Za niewypłacalność ZUS nikt nie odpowiada, bo kolejni prezesi wykonują tylko rozkazy rządu. Gdyby nie konfiskata, czyli kradzież kilkuset miliardów złotych - pieniędzy Polaków zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych, piramida dawno by się zawaliła.  Jednak eksperci nie mają złudzeń. Piramida ZUS runie!

Deficyt w ZUS. Nie ma pieniędzy na emerytury. Będzie katastrofa

Pierwszy wariant, najbardziej optymistyczny, zakłada, że w latach 2021-25 zabraknie 304 mld zł. Kolejny scenariuszy uwzględnia już większy deficyt - 339 mld zł. Najgorszy model zakłada, że Funduszowi Ubezpieczeń Społecznych do 2025 roku zabraknie aż 395 mld zł.

Jak przekazał portal "GW", ZUS będzie musiał łatać budżet z dotacji państwowych. Nie wiadomo, jednak z czego państwo dołoży. Co więcej, prognozy ZUS nie zawierają wszystkich wydatków na emerytury. Mowa m.in. o tzw. trzynastkach i czternastkach.

Deficyt budżetowy w ZUS to skutek m.in. decyzji rządu PiS o obniżeniu wieku emerytalnego do 60 i 65 lat - wskazuje "Wyborcza". Wyliczono, że co roku będzie to kosztować kilkanaście miliardów złotych. Kolejnym czynnikiem powodującym zapaść finansową jest demografia, co roku liczba Polaków jest coraz mniejsza. Społeczeństwo się starzeje.

Dr Antoni Kolek z Instytutu Emerytalnego przekazał "GW", że "konsekwencją tych działań będzie dalsza podwyżka danin publicznych albo zwiększanie potrzeb pożyczkowych państwa. Należy się także spodziewać dalszego drenowania Funduszu Rezerwy Demograficznej, w którym miały być odkładane pieniądze na trudne czasy". Według niego państwo może sięgnąć po oszczędności Polaków w OFE.

Autor: 
zzz
Źródło: 

money/plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama