Trzecia noc zamieszek wywołanych godziną policyjną w obliczu koronawirusa wstrząsnęła Holandią

Reklama

śr., 01/27/2021 - 10:54 -- MagdalenaL

Oddziały policyjne twierdzą, że ostatnie zamieszki są najgorszymi w Holandii od 40 lat.

Prawie 500 ludzi zostało aresztowanych w ciągu trzech dni rozruchu, podczas których dano upust złości z powodu lockdownowych ograniczeń.

Holenderska policja aresztowała co najmniej 184 ludzi w poniedziałkowy wieczór, kiedy doszło do trzeciego dnia ogólnonarodowych zamieszek z powodu wprowadzenia godziny policyjnej, która ma na celu powstrzymać pandemię.

Do najgorszych scen przemocy, jakich Holandia nie widziała od 40 lat, w ponad 10 miastach zostały wezwane odziały prewencyjne policji. W niektórych zostały podjęte środki nadzwyczajne, aby zapewnić funkcjonariuszom większą swobodę w prowadzeniu przeszukiwań.

W kilku miastach późną nocą władze zderzyły się z uczestnikami zamieszek, którzy podkładali ogień, rzucali kamieniami, czy też plądrowali sklepy.

Co najmniej 10 funkcjonariuszy zostało rannych w ostatnich starciach, które w niektórych miastach, takich jak Amsterdam, Rotterdam czy Haga, zostawiły po sobie ślady zniszczenia.

"Zamieszki zdarzały się już wcześniej, ale to rzadkie, aby trwały kilka nocy pod rząd na terenie całego kraju," powiedziała we wtorek Suzanne van de Graaf, rzeczniczka krajowej policji. "Nie odbywają się tylko w typowych, problemowych miejscach. Są o wiele bardziej rozległe."

Step Vaessen z Al Jazeera raportuje z Amsterdamu twierdząc, że większość uczestników zamieszek to niezadowoleni, młodzi mężczyźni. Dodała, że zamieszki zostały częściowo podjudzone przez "zwolenników teorii spiskowych” związanych ze skrajnie prawicowym ruchem QAnon.

"To wybuch złości jakiej Holandia nie widziała od wielu, wielu lat," powiedziała Vaessen. "Zamieszki zostały sprowokowane również przez skrajnie prawicowych polityków, którzy wzywali ludzi do sprzeciwiania się godzinie policyjnej."

Ponad 470 ludzi zostało aresztowanych podczas trzech dni zamieszek, w których policja konna oraz odziały prewencyjne przy użyciu armatek wodnych przywracały porządek w niektórych miejscach.

Szef holenderskiej policji, Henk van Essen, potępił ludzi biorących udział w tych brutalnych zagrywkach twierdząc, że "to nie ma już nic wspólnego z prawem do demonstracji".

"Wyrazy szacunku dla kolegów po fachu, dla których kilka ostatnich nocy było trudnych," napisał van Essen na Twitterze.

"Złodzieje bez wstydu"

W Amsterdamie protestujący rzucali fajerwerkami, wybijali sklepowe witryny i atakowali policyjne pojazdy, ale obecność policji zdołała ich rozproszyć.

W Rotterdamie 10 funkcjonariuszy zostało rannych, gdzie w jedną noc, po splądrowaniu i zniszczeniu centrum miasta, 60 uczestników zamieszek zostało zatrzymanych.

W mieście portowym opróżniono supermarkety, a kosze na śmieci oraz pojazdy podpalono. Burmistrz Rotterdamu, Ahmed Aboutaleb nazwał sprawców "złodziejami bez wstydu".


Premier Holandii, Mark Rutte, nazwał zamieszki "przemocą kryminalną"

Lokalne media donoszą, że w Brabancji i 's-Hertogenbosch uczestnicy zamieszek próbowali wtargnąć do szpitali. Policja musiała zagrodzić wejścia a karetki przekierowano do innych klinik.

Policja poinformowała, że podczas zamieszek dwóch fotografów zostało rannych po ataku przez gangi rzucające kamieniami. Jedno wydarzenie miało miejsce w Amsterdamie, a drugie w pobliskim mieście Haarlem.

Van de Graaf powiedział, że duża część całej agresji została skupiona na funkcjonariuszach.

Oddziały policyjne twierdzą, że ostatnie zamieszki są najgorszymi od 40 lat, kiedy w 1980 roku doszło do starć pomiędzy urzędnikami prawnymi, a dzikimi lokatorami, którzy zostali eksmitowani z nielegalnie zajmowanych budynków.

W poniedziałek Premier Holandii, Mark Rutter, nazwał zamieszki "przemocą kryminalną".

"To nie ma nic wspólnego z protestami, to przemoc kryminalna i tak będziemy ją traktować," powiedział dziennikarzom stojącym przed jego biurem w Hadze.

Kilkoro prawicowych polityków, w tym Geert Wilders, wezwali rząd do wysłania armii w celu stłumienia zamieszek. Jednakże nie ma żadnych oznak, jakoby rząd Rutte miał rozważać rozmieszczenie sił wojskowych.

Cisza nocna

Holenderska godzina policyjna, pierwsza w kraju od czasu II wojny światowej, została wprowadzona w sobotę, po tym jak Niderlandzki Krajowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska ostrzegł przed nową falą zarażeń z powodu tak zwanego "brytyjskiego wariantu" COVID-19, pomimo spadku zakażeń w ostatnich tygodniach.

W poniedziałek odnotowano około 4129 przypadków. To najmniej od 1 grudnia.

Osoby naruszające godzinę policyjną od 21:00 do 4:30, która będzie obowiązywać co najmniej do 10 lutego, dostaną karę grzywny w wysokości 95 euro (432 PLN, przyp. tłum.).

Uwzględniono kilka wyjątków, które obejmują ludzi pracujących, udających się na pogrzeb, czy wyprowadzających psa, pod warunkiem, że okażą odpowiednie zaświadczenie.


Holenderska godzina policyjna, pierwsza w kraju od czasu II wojny światowej, została wprowadzona w sobotę.

W Holandii zostały wprowadzone surowe obostrzenia przed ustanowieniem godziny policyjnej, już na początku pandemii. Ponadto bary i restauracje są zamknięte od października, a szkoły oraz zbędne sklepy od grudnia.

22 stycznia Rutte podał swój rząd do dymisji. Miało to związek ze skandalem dotyczącym ulgami podatkowymi dla dzieci. Wciąż jednak będzie kontynuować swoje rządy do wyborów, które odbędą się w połowie marca.

Rutte powiedział, że będzie podejmował decyzje związane z polityką COVID-19 do czasu zaprzysiężenia nowego rządu po wyborach 17 marca, szukając poparcia dla działań zarówno ze strony koalicji, jak i partii opozycyjnych.

W Holandii z powodu koronawirusa zmarło 13579 osób. Zainfekowanych do tej pory zostało 952950 osób.

Autor: 
Tłum. Julia Karoń
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama