Tunezja w czasie lockdownu obchodzi 10. rocznicę rewolucji

Reklama

sob., 01/16/2021 - 20:49 -- MagdalenaL

TUNIS, Tunezja - W czwartek w Tunezji obchodzono 10. rocznicę ucieczki na wygnanie rządzącego żelazną pięścią prezydenta Zajn al-Abidina ibn Aliego, który został odsunięty od władzy w czasie powszechnej rewolty poprzedzającej powstania prodemokratyczne, walki i wojnę domową w regionie podczas tzw. Arabskiej Wiosny.

Ale nie było żadnych świątecznych uroczystości upamiętniających rewolucję w Tunezji. Rząd kraju północnoafrykańskiego wprowadził czterodniowy lockdown zakazujący demonstracji, począwszy od czwartku, w celu opanowania koronawirusa.

Wysadzana drzewami Avenue Bourguiba, główna droga w stolicy Tunezji, która stała się centrum rewolty w 2011 roku, teraz była opustoszała, wyjątkiem był samotny obywatel stojący przed niegdyś budzącym postrach Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Policja utworzyła punkty kontrolne wokół centrum miasta, gdzie funkcjonariusze sprawdzali dokumenty pieszych i pojazdów, a niektórych z nich zawracali.

"Po politycznym lockdownie, nadeszła kolej na zdrowotny lockdown", powiedział przed rocznicą sklepikarz Ahmed Hassen, dodając z uśmiechem, że sytuacja wyglądała na "zemstę Ben Alego".

Ben Ali rządził przez 23 lata systemem, który wzbudzał strach u wielu Tunezyjczyków, tłamsząc wolną prasę, wolność słowa i inne swobody. Uciekł do Arabii Saudyjskiej 14 stycznia 2011 roku, pośród wzrastającego lawinowo buntu naznaczonego przemocą, szalejącą grabieżą i nieustannymi wezwaniami do "wyniesienia się".

Ben Ali zmarł w 2019 przebywając na wygnaniu.

Około tuzina osób, które doznały trwałych obrażeń i starają się o oficjalne uznanie i odszkodowanie jako ofiary rewolucji, próbowało maszerować na Avenue Bourghiba, ale policja odepchnęła je.

Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres pogratulował narodowi tunezyjskiemu i jego przywódcom 10. rocznicy, wskazując na "znaczący postęp w umacnianiu demokracji i promowaniu rozwoju społeczno-gospodarczego" w ciągu ostatniej dekady, powiedział rzecznik generalny ONZ Stephane Dujarric.

"Sekretarz generalny zachęca naród tunezyjski do dalszych reform demokratycznych, budowania konsensusu w sprawie krajowych priorytetów rozwoju i promowania dialogu w celu rozwiązania problemu nierówności, które zwiększyły się po pandemii COVID-19" - powiedział Dujarric.

Niektórzy obywatele zakwestionowali termin czterodniowego lockdownu.

"Czy wiecie, dlaczego wprowadzili tę kwarantannę i godzinę policyjną? Ponieważ sytuacja jest bardzo napięta i nie ma nic wspólnego z sytuacją zdrowotną", powiedział człowiek na rynku, przedstawiający się tylko jako Rami. Zasugerował, jak inni, że władze obawiają się, że "może (ludzie) zbuntują się w świetle sytuacji".

Rewolucja została nieświadomie wywołana desperackim aktem 26-letniego sprzedawcy owoców, Mohammeda Bouaziziego, który 17 grudnia 2010 roku podpalił się, aby zaprotestować przeciwko upokorzeniom policji w mieście w zaniedbanej środkowej części kraju. Śmierć Sidi Bouzida wywołała niezadowolenie i masowe demonstracje przeciwko ubóstwu, bezrobociu i represjom.

Ten powszechny niepokój rykoszetował poza Tunezją, wywołując powstania Arabskiej Wiosny, represje rządowe i wojny domowe.

W Tunezji radość i zemsta stały się początkiem ery po Ben Alim. Protestujący zniszczyli wszechobecne plakaty Ben Alego i najechali na luksusowy dom szwagra prezydenta, Belhassena Trabelsiego. Spłonął dworzec kolejowy w Tunisie, gaz łzawiący zalał Avenue Bourguiba i inne dzielnice stolicy, a nad miastem przelatywały helikoptery. Zginęło ponad 300 osób.

Mimo to, chaos został opanowany. Z jego następstw wyrosła pączkująca demokracja.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo powiedział w czwartkowym oświadczeniu gratulacyjnym, że Tunezja jest "przykładem demokracji sprzyjającej włączeniu społecznemu" z prawami "szanowanymi konstytucyjnie". USA, "postrzega Tunezję jako partnera z wyboru".

Pomimo korzyści, nad krajem wisi chmura rozczarowań, naznaczona ekstremistycznymi atakami, walkami politycznymi, przeżywającą trudności gospodarką i niespełnionymi obietnicami, w tym dotyczącymi rozwoju wewnętrznego.

Pomimo gwarantowanych praw, licznych demokratycznych wyborów, protesty kwitną, zwłaszcza w regionach centralnych i południowych, gdzie wskaźnik bezrobocia wśród młodzieży sięga 30%, a poziom ubóstwa przekracza 20%. Według danych tunezyjskiego Forum Praw Gospodarczych i Społecznych (ang. Tunisian Forum of Economic and Social Rights), w samym tylko listopadzie odnotowano ponad 1 000 demonstracji. Miesiące strajków okupacyjnych sparaliżowały produkcję ropy naftowej i fosforanów, kluczowego surowca, przez wiele miesięcy doprowadziły do dziur w budżecie o wartości miliardów dolarów.

Tunezyjczycy przeprowadzili liczne demokratyczne wybory burmistrza, parlamentu i prezydenta, wyraźnie umieszczając w pałacu prezydenckim profesora prawa konstytucyjnego Kaisa Saieda w 2019 roku.

Dzisiejsza Tunezja "dołącza do krajów rozwiniętych", jeśli chodzi o demokrację, powiedział Najib Chebbi, założyciel Postępowej Partii Demokratycznej (ang. Progressive Democratic Party), głównej opozycji politycznej pod rządami Ben Alego.

"Naród tunezyjski ma prawa polityczne, ale nadal czeka na spełnienie swoich żądań dotyczących godności i pracy" - powiedział, nawiązując do rewolucyjnego hasła demonstrantów wołających: "wolność, praca i godność".

Analityk Slaheddine Jourchi powiedział, że to, co zostało osiągnięte w ciągu 10 lat od rewolucji, "jest dalekie od odpowiedzi na żądania ludności, zwłaszcza oczekiwania młodzieży - trzonu rewolucji".

"Rewolucja wymaga głębokiej oceny", powiedział.

Dla Chebbiego, przywódcy opozycji z przeszłości, "Tunezja znajduje się w stanie podatnym na zagrożenie i ryzykuje zejście na złą drogę".

 

Autor: 
Bouazza Ben Bouazza, Tłum. Magdalena Nowicka
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama