Kolumbia: senator chce legalizacji kokainy w celu likwidacji karteli

Reklama

sob., 12/05/2020 - 15:37 -- MagdalenaL

Podczas gdy Kolumbia produkuje 70% światowej kokainy, senator Ivan Marulanda, wychodzi z bezprecedensową i odważną propozycją ustawy, która ma doprowadzić do likwidacji siatki przemytników narkotyków poprzez legalizację białego proszku. Zakup surowców jak i sama produkcja miałyby podlegać kontroli państwa.

„To co podoba mi się najbardziej to otworzenie (...) nowej przestrzeni do refleksji, po to by zmierzyć się z problemem, który doprowadził do 40 lat klęski”. – wyznaje Ivan Marulanda w wywiadzie, udzielonemu w swoim gospodarstwie w Rionegro (północny- zachód), na temat jego propozycji, która ma nieduże szanse na natychmiastowe zakończenie powodzeniem.

Senator centrowej partii Alianza Verde (tłum. Zielonego Sojuszu), składającej się z 9 członków izby wyższej (spośród 108) i 10 posłów (ze 171), uważa jednak, że jest to czas aby przełamać tabu. 25 sierpnia złożył propozycję prawa, wedle którego państwo miałoby nadzorować produkcję i dystrybucję kokainy.

Tym samym, parlament sugeruje „pozostawienie rdzennym społecznościom produkcji (liści koki) na potrzeby ich żywności, leków, napojów, kosmetyków”, a jednocześnie „produkcję kokainy dla kolumbijskich konsumentów, którzy mogliby ją zażywać” zgodnie z prawem. Obecnie, dozwolone jest przyjmowanie dawki jednego grama.

Byłaby to więc „certyfikowana kokaina dobrej jakości”, której produkcja nie przyczyniałaby się do przemocy, „kompletnie legalna oraz pod nadzorem medycznym dla osób, którzy potrzebują z niej korzystać” – mówi senator. „Na koniec, pozostałości po tych liściach byłyby niszczone, użyte do produkcji nawozu lub po prostu palone”.


Żołnierze wyrywają krzewy koki w Parku Narodowym La Macarena, Kolumbia, 3 września 2020 r.

 

Do zaakceptowania nowego prawa, tekst musi przejść przez cztery głosowania - dwa w Senacie i dwa w Zgromadzeniu. Zapewne spotka się ono z dużym oporem, zaczynając od tego pochodzącego od rządu konserwatywnego prezydenta Ivana Duque.

Jednak jak dotąd dla Ivana Marulanda prohibicja przynosiła odwrotne skutki do zamierzonych. Dowodem na to jest, że w Stanach Zjednoczonych liczba konsumentów wzrosła z 2,2% populacji w 2010 roku do 2,6% w 2018 roku, a kokaina nigdy wcześniej nie była tak łatwo dostępna w Europie, według Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii.

W Kolumbii nieustająca klęska jest jeszcze bardziej rażąca: podczas gdy kraj wydawał każdego roku 1,2 miliarda dolarów w latach 2000-2015 na walkę z handlem narkotykami, uprawa koki wzrosła z 86 000 hektarów w 2005 do 154 000 w 2019.

„Obecnie likwidacja krzewów koki kosztuje nas cztery miliardy pesos (1 miliard dolarów) rocznie. Dochodzi do tego jeszcze przemoc wywołana przez walkę z handlem narkotykami” – informuje.


Paczki kokainy zatrzymane przez władze w Bogocie, 13 sierpnia 2020 r., Kolumbia

 

„Jeśli kupilibyśmy całe zbiory liści koki po cenie rynkowej, kosztowałoby nas to tylko 2,6 miliarda pesos (674 miliony dolarów), jest to oszczędność budżetowa. A przede wszystkim jest to mniej krwi, przemocy, korupcji” - ocenia senator.

Ivan Marulanda przyznaje jednak, że „organizacje przestępcze zajmujące się międzynarodowym handlem narkotykami są bardzo silne zarówno militarnie jak i ekonomicznie”. „Będą próbowali złamać to prawo” - przewiduje.

„Państwo będzie musiało dokonać bezwzględnej konfrontacji z niektórymi z tych organizacji przestępczych, konfrontacji, którą i tak już z resztą wszyscy żyjemy (...), z tą korzyścią, że nie będzie już dostępu do tego zasobu”, który stanowi handel kokainą.

Jednak czy Kolumbia może sama rozpocząć tę krucjatę prowadzącą do legalizacji? „Myślę, że tak, kwestia dotycząca konopi została już poruszona” w kilku krajach, takich jak Urugwaj, Kanada, niektórych stanach amerykańskich. „Mamy przestrzeń do samodzielnej refleksji nad interesami naszego kraju”.


Senator Ivan Marulanda w swoim domu w Rionegro, 15 września 2020, Kolumbia

 

W wieku 74 lat senator Marulanda zapłacił już ogromną cenę za walkę z narkotykami wspieraną przez Stany Zjednoczone, największego światowego konsumenta. W latach osiemdziesiątych przeżył dwa ataki karteli, które skorumpowały lub zabiły tych, którzy je potępiali. Kilku jego kolegów zostało zastrzelonych.

„Moją największą porażką życia było widzieć moich towarzyszy zabijanych w tej wojnie przeciwko handlowi narkotykowemu (…) walczę dalej (…) ale innymi sposobami” - powiedział.

Autor: 
Agence France Presse, Tłum. Bogumiła Kardas
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama