Romeo Franz: Ja sam odczuwam „antycyganizm”

Reklama

czw., 09/24/2020 - 14:43 -- MagdalenaL

Europejsko-romska integracja nie powiodła się, mówi europoseł Romeo Franz. Podczas kryzysu związanego z epidemią koronawirusa członkowie mniejszości byli bardzo źle traktowani. Wyjaśnia on swoją inicjatywę przeciwko antycyganizmowi redackji DW.

 

Romeo Franz: Sprawozdanie sporządzone z mojej inicjatywy o sytuacji ludzi z pochodzeniem romskim zostało przyjęte z prawie 80% aprobatą Parlamentu. Sprawozdanie obejmuje ostatnie 10 lat „integracji romskiej”, która nie była żadnym sukcesem. Powód: strategie integracji i plany działania, których wdrożenie Bruksela przekazała państwom członkowskim, były fakultatywne. Nawet Niemcy nie wdrożyły narodowego planu działania. Dobrowolność w niczym nie pomogła.

Potrzebujemy planu, który będzie mieć wiążący charakter. Mało kto chciał to poprzeć w Parlamencie. Zleciłem sprawdzenie tego pod kątem prawnym. Ekspertyza wykazała, że charakter wiążący jest możliwy.

Ważne jest, aby państwa członkowskie musiały zwalczać antycyganizm, żeby plany włączania funkcjonowały. Odrzucam pojęcie „integracja”, ponieważ integracja brzmi jak asymilacja z każdą marginalizowaną mniejszością. A chodzi, jednak o równe uczestnictwo. Dlatego proszę, abyśmy mówili o włączaniu. Całkiem ważną kwestią jest to, aby w końcu została dostrzeżona heterogeniczność ludzi pochodzenia romskiego. Nie należą do nich tylko Romowie i Sinti, ale też Kale, Manousche, Lowarzy, Kełderasze i wiele więcej. Mamy 200 dialektów. Nigdy nie widziano tej heterogeniczności. Potrzeby naszych ludzi są zupełnie inne. Domagam się prawa mniejszości do samostanowienia, ponieważ sami możemy powiedzieć, jak się nazywamy i kim jesteśmy. Nie musi nam tego dyktować większość społeczeństwa, Komisja, czy instytucje. Jeśli moja rezolucja zostanie dołączona do nowego planu, będzie to rewolucyjne.

Walka z antycyganizmem musi być priorytetem i państwa muszą zostać prawnie zobowiązane do realizacji planów włączenia. Zainteresowani muszą od samego początku na wszystkich poziomach w równy sposób i widocznie zostać uwzględnionymi w dyskusji z heterogenicznością największej mniejszości Europy, z 12 milionami ludzi w Europie i 6,3 milionem ludzi w Unii Europejskiej.

Gdzie nastąpił sukces?

Jeśli mam być szczery, trudno mi wymienić choć jeden kraj, który stanowi szczególny przykład dla innych. W Niemczech można podać kilka dobrych przykładów: umowa Państwa Związkowego Badenii i Wirtembergii między Landem a Stowarzyszeniem Niemieckich Sinti i Romów w Badenii i Wirtembergii jest odbiciem przyszłości Europy w temacie polityki romskiej. Ta umowa państwa związkowego stała się prawem. Dowodzi to, że charakter wiążący w państwach europejskich jest możliwy. Tak długo, jak osoby zainteresowane nie są traktowane na równi, nie możemy jednak mówić o tym, że gdzieś osiągnęliśmy sukces.

Co musi się konkretnie wydarzyć?

Większość społeczeństwa i jej instytucje muszą same skonfrontować się ze swoim rasizmem, ze swoimantycyganizmem. Temat antycyganizmu, ale też historia ludzi z romskim pochodzeniem wciąż nie są częścią planu nauczania. To oznacza, że nauczyciele i praktykanci muszą zostać przeszkoleni w tym zakresie, aby osiągnąć sukces.

Mówimy tu o pracy trwającej całe pokolenia. Ale my musimy to zapoczątkować. Ponieważ, jeśli dalej będziemy ignorować lub traktować antycyganizm jako temat tabu, jak to ma miejsce od stuleci w Europie, nie przyczynimy się do żadnej poprawy w tej sprawie, a zawsze będzie to nic nie znaczący frazes i słomiany zapał.

Gdzie jest szczególnie ciężko mniejszościom?

Szczególnie w krajach Europy Wschodniej – jak Rumunia, Bułgaria, Słowacja, Czechy, gdzie COVID-19 pokazał, że mniejszość pochodzenia romskiego stała się kozłami ofiarnymi roznoszącymi COVID-19. Zostali zamknięci w oddzielnych dzielnicach, ledwo mieli dostęp do czystej wody pitnej, czy opieki medycznej. Kiedy chcieli pójść po coś do jedzenia, byli bici przez policję: dzieci, kobiety, mężczyźni – w najbardziej brutalny sposób.

Zebrałem filmy, które mi przysłano i wysłałem je do Komisarz Heleny Dalli, aby pokazać jej, jak wygląda rzeczywistość. Była bardzo wstrząśnięta i powiedziała mi: Jak tylko pozwoli na to COVID-19, pojedziemy do tych miejsc, aby porozmawiać z ludźmi. W Europie wschodniej obserwuję niezwykle niebezpieczną sytuację dla ludzi pochodzenia romskiego. Jest to odrzucenie przez większość, oszacowałem, że dotyczy to od 90 do 95 procent społeczeństwa. W samych Włoszech 80% populacji odrzuca ludzi z pochodzeniem Sinti, czy romskim. Można przypuszczać, że w Europie Wschodniej liczby są jeszcze wyższe.

Czy pomogłoby, gdyby więcej członków mniejszości takiej, jak pana ujawniło się, wyznało swoje romskie pochodzenie, aby walczyć z antycyganizmem?

Ja sam odczuwam antycyganizm jako europoseł w moim własnym miejscu zamieszkania:  Ludzie postrzegają mnie nie jako europosła, ale jako „cygana”. Doświadczam tego każdego dnia, moje dzieci też tego doświadczają. Oznacza to, że pozycja społeczna niczego nie zmienia. Spotyka cię to tak samo niezależnie, czy się ujawnisz, jakie masz stanowisko. Dlatego trudno postawić jako wzór powiedzenia: osiągnij coś, a nie będziesz dyskryminowany. To się nie zgadza.

W czasach narodowego socjalizmuEva Justin w swoich pseudonaukowych badaniach na dzieciach Sinti w Mulfingen (które później deportowano do Auschwitz i zostały zamordowane, przyp. red.) pokazała: gdy dziecko było szczególnie pracowite i skuteczne przy zbieraniu ziemniaków lub graniu w kulki, to wykazywało podstępne usposobienie. Gdy tego nie potrafiło, świadczyło to o braku inteligencji. Dziś czujemy się tak samo. Jest to niesamowicie głęboko osadzone. 

Romeo Franz jest pierwszym niemieckim Sinto w Parlamencie Europejskim. Dla pomnika upamiętniającego zamordowanych w czasach narodowego socjalizmu Sinti i Romów z Europy w Berlinie skomponował melodię „Mare Manschenge”. Jego babka i matka przeżyły holokaust na Sinti i Romach, sześciu członków rodziny umarło w Auschwitz.

Wywiad przeprowadziła Andrea Grunau.

Autor: 
Andrea Grunau (tłum. Aleksandra Wereska)
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama