PIS ZABIJA GOSPODARKĘ. POLSKA Z NAJWYŻSZĄ INFLACJĄ W EUROPIE

Reklama

sob., 07/11/2020 - 20:58 -- zzz

Polski konsument poczuł się bezpiecznie chroniony tarczami antykryzysowymi. Nie oszczędzamy, przeciwnie - bardzo chętnie kupujemy, powodując rekordowy wzrost cen.

Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Dodruk pieniędzy to zwykłe oszustwo, które powinno być tak samo karane, jak produkcja fałszywych pieniędzy, ale nie łudźmy się, politycy samych siebie nie skarzą na więzienie za realizowanie gruszek na wierzbie, tylko po to, by wygrać kolejne wybory. Polityka rozdawnictwa, brak wolności gospodarczej, fatalne prawo podatkowe i wysokie podatki, prowadzą Polskę w kierunku socjalistycznej Wenezueli.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku GUS w czerwcu 2020 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 3,3 proc. (wskaźnik cen 103,3), a w stosunku do poprzedniego miesiąca wzrosły o 0,7 proc. (wskaźnik cen 100,7).

- Sytuacja w Polsce nie jest aż tak paradoksalna jak w USA, gdzie gospodarstwa domowe podczas pandemii maja więcej pieniędzy do wydania niż przed atakiem koronawirusa, a stało się tak, ponieważ bezrobotni pobierają wyższe świadczenia, niż wynosiły ich wynagrodzenia za pracę - mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

- W Polsce transfery wprowadzone przez tarcze antykryzysowe też są istotne i konsumenci w większości nie odczuli jak dotąd skutków kryzysu, dlatego są skłonni, aby wydawać pieniądze.

Mamy silnego konsumenta i firmy, w których wzrosły koszty, gdy gospodarka była zamrożona. Firmy wzrost kosztów przerzucają na ceny, a klienci to akceptują, dlatego inflacja będzie rosnąć.

Ceny wzrosły pomimo tańszych paliw, a to oznacza wzrost inflacji bazowej do ponad 4 proc. Istotne okazało się, że podrożały zwłaszcza usługi.

Na początku roku były spore podwyżki związane z użytkowaniem mieszkania, nazywane śmieciową inflacją. Skutki będą odczuwane przez cały rok w postaci comiesięcznych danych o inflacji liczonej rok do roku.

Popyt był odroczony w czasie, gdy wiele sklepów było zamkniętych. Konsument nie przeraził się pandemią. Jaka jest rzeczywistość, dowiemy się, gdy skończą się wielkie transfery.

- Inflacja za kilka miesięcy może wzrosnąć do 4 proc. - ocenia ekspert XTB. - Jednak w przyszłym roku powinna spaść w okolice celu inflacyjnego RPP (2,5 proc.).

Już po danych GUS za czerwiec Polska stała się krajem UE z najwyższą inflacją. Miesiąc wcześniej wyprzedzała nas Rumunia. Jeżeli inflacja wzrośnie do 4 proc., to pozostaniemy liderem wzrostów cen w 2020 roku.

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

interia/plportal

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama