DODRUK PUSTEGO PIENIĄDZA TO OSZUSTWO. PIS OKRADA POLAKÓW NA POTĘGĘ

Reklama

wt., 07/07/2020 - 21:33 -- zzz

Wprowadzenie do bankomatów banknotów 500 zł wywołało spekulacje w komentarzach do artykułów. Czyżby niedługo w miarę wzrostu cen miały wejść do powszechnego użytku? Ekonomiści boją się o wzrost cen powyżej celu NBP. A wywołać go może właśnie dodruk pieniędzy przez NBP.

 

Przez dwa pierwsze pełne miesiące epidemii mieliśmy w Polsce deflację, potem sytuacja nagle wróciła do normy. W czerwcu według szybkiego wyliczenia GUS był 0,7-procentowy wzrost cen w porównaniu z majem. Rok do roku ceny poszły w górę o 3,3 proc. Ekonomiści w szoku, bo przecież kryzys daje zwykle zjawiska odwrotne - deflacyjne.

 

Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Dodruk pieniędzy to zwykłe oszustwo, które powinno być tak samo karane, jak produkcja fałszywych pieniędzy, ale nie łudźmy się, politycy samych siebie nie skarzą na więzienie za realizowanie gruszek na wierzbie, tylko po to, by wygrać kolejne wybory. Polityka rozdawnictwa, brak wolności gospodarczej, fatalne prawo podatkowe i wysokie podatki, prowadzą Polskę w kierunku socjalistycznej Wenezueli.

 

Foto: investing.pl

- Festiwal przerzucania "covidowych” kosztów bezpieczeństwa na konsumenta. A ten chętnie płaci - napisali na Twitterze analitycy mBanku. Skąd taka opinia analityków?

Inflacja często opisywana jest jako ukryta forma opodatkowania. Rząd wywołuje ją drukując pieniądze, więc choć formalnie stawki podatków nie rosną, to zamiast tego rosną ceny. Pusty pieniądz zwiększa popyt na towary, ale nie nadąża za nim wzrost podaży.

 

100 mld zł dodrukowane

Od 19 marca do końca czerwca NBP za dodrukowane pieniądze skupił obligacje skarbowe za 50,8 mld zł oraz obligacje BGK i PFR za 45,4 mld zł. I tyle właśnie pieniędzy przybyło w obiegu.

Żeby nie być gołosłownym, od lutego do maja według danych NBP podaż pieniądza M3 wzrosła o aż 139 mld zł, czyli o 8,8 proc., z czego ilość pieniądza gotówkowego w obiegu przyrosła o 53 mld zł (+23 proc.). I to wszystko przy prawie pewnym spadku gospodarki. Innymi słowy gospodarka produkuje mniej, a pieniądza jest na rynku coraz więcej. Nowy pieniądz nie ma pokrycia w realnych zmianach ekonomicznych, więc działa inflacyjnie.

A jak to było wcześniej? PKB Polski wzrósł w ostatnich pięciu latach (do marca 2020) o 567 mld zł, czyli o 33 proc. nominalnie. Podaż pieniądza M3 wzrosła w tym samym czasie o 562 mld zł, czyli o 53 proc. Ilość nowego pieniądza odpowiadała jak widać w tym czasie wzrostowi wytworzonej wartości, choć procentowo rosła szybciej.

Inflacja w okresie tych pięciu lat wyniosła łącznie 7,4 proc., ale za większość tego wzrostu odpowiadają lata 2019 i 2020. Od 2019 roku podaż pieniądza wzrosła o aż 19 proc., choć gospodarka przyrastała nominalnie o niecałe 6 proc. Pieniędzy przybywało szybciej, niż rosła gospodarka, więc "włączyła się" inflacja.

Oszczędności na zero procent

- Nie patrzyłbym na podaż pieniądza, ale na dochody. Ważne gdzie pieniądz trafia. Jeśli ludzie mają wysoką stopę oszczędności, to nie będzie z tego inflacji. Jeśli dochody będą rosły, a ludzie nabiorą chęci do wydawania, to wtedy wzrośnie i inflacja - skomentował dla BI Ignacy Morawski, ekonomista SpotData.

Kłopot w tym, że stopa oszczędności może nie rosnąć, bo oprocentowanie w bankach zeszło do zazwyczaj zera procent. PKO BP nawet zrezygnował ostatnio z oferty lokat terminowych dla firm. Depozyty terminowe gospodarstw domowych spadły od lutego do maja o 28 mld zł, czyli o 10 proc. Jednocześnie wzrosła ilość pieniądza na rachunkach bieżących o 68 mld zł (+11 proc.).

Coraz większa masa nieoprocentowanego pieniądza traci na wartości w miarę inflacji. Ludzie mogą się zacząć w końcu zastanawiać, czy nie lepiej coś kupić wcześniej, zanim zdrożeje, niż trzymać nieoprocentowane pieniądze. A gdy już uruchomią leżące w bankach pieniądze na zakupy, wtedy ceny przyśpieszą.

Jak podał niedawno NBP, przeciętne oprocentowanie lokaty o terminie zapadalności 1-3 miesiące dla gospodarstw domowych spadło w maju do 0,8 proc. z 1,3 proc. w kwietniu. Środki ulokowane na okres 3-6 miesięcy dały w maju przeciętnie 0,4 proc. wobec 0,8 proc. w kwietniu.

 

Pięćsetki w bankomatach? Znak, że nadchodzi inflacja

"Najlepszy znak, że inflacja rośnie szybko to to, że w bankomatach pojawią się banknoty o nominale 500 zł" - pisze jeden z komentatorów na wykop.pl.

- NBP ogłosił, że do bankomatów po raz pierwszy trafią banknoty 500-złotowe. Wygląda na to, że bank centralny chciałby, żebyśmy chętniej używali "grubych” banknotów, zamiast 100-złotówek, których nie nadąża drukować - podał Maciej Samcik na blogu subiektywnieofinansach.pl.

Po danych czerwcowych ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego napisali w comiesięcznej analizie: "niewykluczone, że inflacja trwale zakotwiczy powyżej celu NBP".

"Według naszej prognozy wzrost cen w najbliższych miesiącach powinien maleć - tak zazwyczaj dzieje się w warunkach kryzysu. Wstępny odczyt inflacji za czerwiec - 3,3 proc. rdr - wskazuje jednak, że mamy do czynienia z sytuacją niecodzienną" - napisano.

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

businessinsider.com.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama