Rząd chwali się ściągalnością VAT, a tak naprawdę tworzy patologiczny system

Reklama

sob., 07/04/2020 - 15:56 -- zzz

Prawie 2 lata temu (leci ten czas) opublikowałem na swoim blogu pismo z KAS, w którym instruowano urzędników, aby skupili się na ściąganiu kasy z legalnie działających firm, często nieświadomie zaangażowanych w karuzele. Słupom miano natomiast odpuścić, bo prawdopodobieństwo ściągnięcia z nich kasy i tak było minimalne – a już na pewno w przypadku zagranicznych grup przestępczych, które nie występują o zwroty. Temat wyszedł do mediów i wzbudził spore oburzenie, zresztą słusznie.

 

Czy coś się zmieniło w tej kwestii przez minione 2 lata? Tak – i niestety na gorsze. Abyście dobrze zrozumieli sytuację, na początek kilka liczb. Po pierwsze realna ściągalność VAT-u za rządów obecnej ekipy miała rzekomo drastycznie wzrosnąć – wiecie, niby walka z mafiami VAT, PiS odebrał pieniądze przestępcom i dał na 500+ dla dzieci i takie tam. W praktyce dane oficjalne wyglądają jednak następująco:

- rok 2013: 15,5% nieściągniętego VAT-u,
- rok 2016: 34%,
- rok 2017: 34,09%,
- rok 2018: 33,98%,
- rok 2019: 33,6% nieściągniętego VAT-u.

Fajnie, co nie? Wychodzi bowiem na to, że w czasie, gdy PiS lansował się uszczelnieniem systemu, realna ściągalność w ujęciu procentowym zmalała praktycznie dwukrotnie. Dalej też jest ciekawie, nie martwcie się!

Weźmy teraz raport NIK z bieżącego roku, który dotyczy odzyskiwania mienia pochodzącego z przestępstw (głównie skarbowych, bo to w ich przypadku „licznik bije najszybciej”). I tak z raportu tego wynika, że szacowane zyski przestępców w latach 2014 – 2018 wynosiły od 217 do 520 miliardów PLN. Nawet jeśli przyjąć tę dolną granicę, to i tak są to potężne pieniądze.

No dobra, a ile z tego udało się realnie odzyskać?

Niewiele, bo raptem 2,7 miliarda PLN, czyli od 0,5 do 1,2%. Oczywiście propaganda tych danych nie podawała – opinii publicznej serwowano liczby dotyczące naliczeń, które faktycznie mogły być bardzo wysokie. Tylko co z tego, skoro te pieniądze praktycznie nigdy nie trafią do budżetu? No właśnie.

Ok, a co z tych wszystkich liczb wynika?

Ano to, że wspomniane pismo KAS sugerujące ściąganie kasy z uczciwych firm w tamtej i w obecnej konfiguracji było spodziewaną koleją rzeczy. Nie da się bowiem żyć samą propagandą sukcesu – w budżecie potrzebne są realne pieniądze. Urzędnicy skarbowi zostali więc ukierunkowani na naliczanie podmiotów, z których można cokolwiek ściągnąć. A że ze znikających podatników ściągać cokolwiek trudno, to trzeba dobrać się do ich kontrahentów, czyli normalnych przedsiębiorstw. Proste? Proste! Co ciekawe nawet wojewódzkie sądy administracyjne zauważyły, że kontrolerzy z US niejako z automatu zakładali, że każda firma zaangażowana w schemat karuzelowy robiła to świadomie. Podejście o tyle niesprawiedliwe, co niebezpieczne.

Rok 2020 i nowe możliwości

Mamy trudny rok, kryzys za pasem, więc wpływy z VAT-u będą jeszcze spadać. A na horyzoncie mamy kolejne rozdawnictwo socjalne i kosztowne inwestycje. Skąd na to wszystko brać środki? Trzeba będzie przykręcić śrubę i szukać pieniędzy tam, gdzie one są, czyli w realnie działających firmach. Teraz skarbówka będzie miała dodatkowe narzędzia: konfiskatę rozszerzoną o jeszcze większym zakresie oraz konfiskatę prewencyjną. Wprost cudownie (ironia)! Oczywiście przy odpowiednio ustawionych strukturach te konfiskaty mogłyby być dobrym rozwiązaniem w walce z przestępcami, ale obawiam się, że w przypadku naszej KAS może dochodzić do zbyt wielu wynaturzeń. To jest rzecz jasna tylko moja opinia, zaznaczam.

Ale, ale, to jeszcze nie koniec! Taka sytuacja może bowiem stać się wodą na młyn dla oszustów. Skoro działania KAS będą się koncentrować na ściąganiu pieniędzy od realnie działających firm, to siłą rzeczy oszustom nieco się odpuści. Do tego otworzy się pole do różnego rodzaju nadużyć, o których nie śniło się nawet najstarszym góralom. Przykładowo mogą pojawić się osoby, które najpierw będą generować problem, czyli wprowadzać do firmy dostawców zaangażowanych w łańcuch ze znikającym podatnikiem. Potem pójdzie propozycja nie do odrzucenia: Płacisz tyle i tyle, to nie będziesz miał kontroli z US, my ci pomożemy i ochronimy. A jak nie zapłacisz, to licz się z zajęciami, konfiskatami, procesami sądowymi, kontrolami u Twoich kontrahentów itp. W końcu Twoja firma była w łańcuchu, w którym zniknął VAT- nieważne, że nieświadomie, bo dla urzędu i tak będzie to świadomie.

Myślicie, że to nierealne i tak się nie da? Zapewniam Was, że przy odpowiednich układach można w podobny sposób zajechać nawet spółkę giełdową. Zresztą zdradzę jeszcze jedną rzecz: jeśli nowa szefowa KAS dotychczas nie wiedziała jeszcze o wszystkich realiach związanych z wyłudzeniami i metodologią kombinowania z VAT-em w Polsce, to już niedługo się o tym bajzlu dowie. Zobaczymy, czy będą tego konsekwencje w postaci zmian, czy wszystko zostanie po staremu.

Autor tekstu jest specjalistą z dziedziny przestępstw podatkowych. Prowadzi również swojego bloga skąd pochodzi powyższy tekst. 

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

obserwatorgospodarczy.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama