Napad na szpitalną porodówkę zszokował Afganistan

Reklama

sob., 06/06/2020 - 16:05 -- Anonim (niezweryfikowany)

Po latach starań o dziecko, Zainab (27) urodziła rankiem, we wtorek, w małym szpitalu na południowym zachodzie Kabulu.

Była przeszczęśliwa i dała mu na imię Omid, to znaczy "nadzieja".

Na godzinę przed wyjazdem do domu, do sąsiedniej prowincji Bamiyan, na porodówkę wtargnęło trzech mężczyzn przebranych za policjantów, którzy zaczęli strzelać.

Zainab, która usłyszawszy strzały natychmiast wróciła z łazienki do pokoju, widząc, co się dzieje, upadła na podłogę.

Siedem lat starała się o dziecko, czekała na nie dziewięć miesięcy i spędziła z nim tylko cztery godziny, zanim zostało zabite.

"Przywiozłam synową do Kabulu, żeby nie straciła ciąży, a dzisiaj zabieramy ciało dziecka do Bamiyan", mówi Zahra Muhammadi, nie mogąc powstrzymać łez.

Zabito nadzieję na lepszą przyszłość

Nikt jeszcze nie przyznał się do ataku i nie wziął odpowiedzialności za masakrę 24 osób, w tym 16 kobiet i dwóch noworodków.

Co najmniej sześcioro dzieci straciło w napadzie matki. Barbarzyński akt zszokował cały kraj, od lat ogarnięty wojną, latami cierpiący przemoc.

"Przez 20 lat pracy nie widziałem niczego tak strasznego i brutalnego, mówi doktor Hassan Kamel, dyrektor szpitala dziecięcego Ataturk w Kabulu.

Tego samego dnia, co najmniej 32 osoby zginęły w samobójczym ataku na pogrzebie we wschodniej prowincji Nangarhar.

Napady zagrażają postępowi uzgodnionych zasad pokojowych podpisanych, za pośrednictwem Amerykanów, między Talibami a afgańskim rządem.

Talibowie odżegnali się od obu napadów.

ISIS przyznała się tylko do napadu w Nangarhar.

 Muhammadi mówi, że widziała, jak jeden z napastników strzelał do ciężarnych i matek nawet, jak już wyszły spod łóżek.

"Daliśmy mu na imię Omid. Był nadzieją na lepszą przyszłość, nadzieją na lepszy Afganistan i nadzieją dla matek, które latami starały się o dzieci, powiedziała w rozmowie telefonicznej agencji Reuters.

'Napastnik obrócił się w kierunku łóżeczka`

Napastnik obrócił się w kierunku łóżeczka, w którym spał Omid.

Usłyszawszy odgłos pocisków, Muhammedi ze strachu zemdlała.

"Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam ciało mojego wnuka na podłodze, całe we krwi”, wspomina płacząc.

Napad w Kabulu zaczął się rano. To wtedy agresorzy wpadli do szpitala strzelając i rzucając granatami.

Do południa zabiły ich siły bezpieczeństwa.

100-łóżkowy szpital prowadzą Lekarze bez Granic, którzy na godzinę przed napadem zamieścili na Twitterze zdjęcie noworodka w objęciach matki, tuż po cesarskim cięciu.

Autor: 
Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

Agencija

Polub Plportal.pl:

Reklama