Analiza: Czy COVID-19 jest z nami dłużej niż myśleliśmy?

Reklama

śr., 06/03/2020 - 18:32 -- moderator3

27 grudnia ubiegłego roku, 43-letni mężczyzna z Bobigny, przedmieścia Paryża, pojawił się we francuskim szpitalu z suchym kaszlem, gorączką i problemami z oddychaniem. Mężczyzna był chory od 15 dni i zaraził dwójkę swoich dzieci, ale nie swoją żonę, doktor Yvesa Cohena.

W ramach serii testów lekarze pierwotnie pobierali próbki do badania na obecność grypy za pomocą testu łańcuchowej reakcji polimerazy - tego samego testu, który służył do wykrycia nowego koronawirusa - który przeszukuje fragmenty wirusowego materiału genetycznego.

 

Zamiast tego, co odkryli kilka miesięcy później, próbka pobrana tuż po Bożym Narodzeniu miała pozytywny wynik na COVID-19. Mężczyzna zaraził się więc wirusem prawie miesiąc przed tym, jak Francja potwierdziła jego pierwsze przypadki. Ale nadal nie wiadomo, jak się zaraził, bo ostatnio nie podróżował. Lekarze nie mogą powiedzieć, czy mężczyzna był francuskim ,,pacjentem zer’’.

 

Analiza genetyczna

Ta sprawa jest częścią trwających dowodów na to, że COVID-19 jest z nami wszystkimi o wiele dłużej, niż początkowo myśleliśmy. Analizy genetyczne nowego koronawirusa sugerują, że wirus ten pojawił się u ludzi w Chinach pod koniec listopada do początku grudnia 2019 roku. Podczas gdy oficjalne zgłoszenie z Chin do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) stwierdza, że pierwsza infekcja została zarejestrowana 8 grudnia, dane rządowe widziane przez gazetę ,,South China Morning Post’’ wydają się sugerować, że pierwszy znany przypadek został faktycznie zaobserwowany 17 listopada ubiegłego roku.

 

Wszyscy słyszeliśmy historie o przyjaciołach lub krewnych, którzy w zimie zapadli na ciężką grypę, prezentując wiele z objawów obecnie związanych z koronawirusem, ale większość z nich nie została jeszcze przebadana.

Ale jeśli te dowody się potwierdzą, prowadzi to do oczywistego pytania: dlaczego więc nagle w różnych krajach i w różnym czasie zaobserwowaliśmy szczyt zachorowań? Dlaczego liczba przypadków pozornie eksplodowała?

 

Tlenie się wirusa pod powierzchnią

Cóż, teorii jest mnóstwo. Jedną z teorii jest to, że nie każdy człowiek jest równie zaraźliwy, więc nosiciele nie mają możliwości równego rozprzestrzeniania się wirusa. Ponadto, jest prawdopodobne, że większość z tych wczesnych przypadków będzie tak chora, przykuta do łóżka, że i tak by się izolowała, tłumiąc kontakt z innymi i tak spowalniając rozprzestrzenianie się choroby.

Inna możliwość, mówi Nathalie MacDermott, wykładowca kliniczny chorób zakaźnych w King's College London, jest taka, że wirus ,,tlił się pod powierzchnią przez długi czas i niekoniecznie go identyfikowaliśmy".,,Starsi ludzie, ogólnie rzecz biorąc, są trochę mniej skłonni do kontaktu z nim, ponieważ nie są w miejscu pracy, gdzie mają częsty kontakt z ludźmi", powiedziała gazecie ,,The Guardian’’.,,Osoby starsze wychodzą z domu, ale to może być bardziej ograniczone...więc może potrzeba trochę czasu, aby dotrzeć do powszechnego przekazu społecznego i zacząć wpływać na naszą starszą populacji’’.

Ostatecznie, nawet jeśli przeniesienie wirusa nastąpiło wcześniej niż myśleliśmy, nie oznacza to, że większość z nas miała wirusa lub jest na niego odporna. Jak już wcześniej zauważyłem, wczesna analiza opublikowana niedawno przez rząd hiszpański, obejmująca 60 000 osób, wykazała, że do tej pory tylko 5 procent hiszpańskiej populacji zostało zakażonych. We Francji było to tylko 4,4 procent.

Nadal jest tak wiele rzeczy, których nie wiemy o nowym wirusie COVID-19 i o jego przenoszeniu się na ludzi. Ale próbując zrozumieć pierwsze przypadki i ich rozprzestrzenianie się, możemy zrozumieć, co może się wydarzyć w przyszłości.

Autor: 
Darren McCaffrey / tłum. Kuba Czarkowski
Polub Plportal.pl:

Reklama