Napięcia amerykańsko-chińskie nie zaczęły się od czasów koronawirusa. Trwają od lat.

Reklama

pon., 06/01/2020 - 15:10 -- moderator3

Hongkong (CNN) Stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Chinami pogorszyły się jeszcze bardziej od czasu wybuchu pandemii koronawirusa. Obie strony mają nadzieję na polityczne zyski, obwiniając drugą stronę o nasilenie kryzysu.

Prezydent USA Donald Trump ponownie obwinił Chiny za globalną pandemię, twierdząc, że Pekin mógł powstrzymać wybuch pandemii, którą określił jako „najgorszy atak, jaki kiedykolwiek mieliśmy na nasz kraj”.

Wcześniej chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że USA powinny skoncentrować się na rozwiązywaniu problemów w domu i „przestać szerzyć dezinformację lub wprowadzać w błąd społeczność międzynarodową”.

Podziały między Pekinem a Waszyngtonem datuje się na długo przed epidemią wirusa w Wuhan. Konflikty raczej nie zakończą się, gdy opanowana zostanie globalna pandemia koronawirusa.

 

Standoff na Morzu Południowochińskim

Trudno wskazać moment, w którym stosunki amerykańsko-chińskie zaczęły przesuwać się z ostrożnej serdeczności do rosnącej wrogości po obu stronach, ale jednym z punktów zapalnych  były próby zabezpieczenia swojej pozycji na Morzu Południowochińskim, strategicznie ważnej globalnej linii żeglugowej.

Chińska Republika Ludowa od dawna zajmuje znaczną większość Morza Południowochińskiego. Od około 2015 r. chiński rząd zaczął agresywnie działać, zamieniając rafy i mielizny w sztuczne wyspy, na których budował struktury obronne. Stacjonowali tam żołnierze, lokowano sprzęt radarowy. Militaryzacja regionu wywołała gniewne reakcje ze strony krajów sąsiednich, które również zajmują części Morza Południowochińskiego, takich jak Wietnam i Filipiny. Sprzeciw był również wyrażany przez Stany Zjednoczone.

Zarówno administracja Obamy, jak i Trumpa ostrzegły Chiny, aby zaprzestały prób przejęcia kontroli nad regionem, ale pomimo obietnic prezydenta Xi Jinpinga militaryzacja trwa.

W odpowiedzi USA przeprowadzają regularne operacje nawigacyjne na Morzu Południowochińskim, żeglując amerykańskimi okrętami wojennymi w pobliżu chińskich sztucznych wysp. Operacje pokazują, że USA nie uznają roszczeń Pekinu i potwierdzają prawo Ameryki do żeglugi na wodach międzynarodowych.

Chiny zareagowały na działania USA w regionie, oskarżając Waszyngton o próby „prowokacji” na Morzu Południowochińskim. W ciągu ostatnich dwóch lat zarówno bombowce dalekiego zasięgu, jak i silosy rakietowe były widoczne na sztucznych wyspach Chin.

 

Starcia o Tajwan

Roszczenia Pekinu względem Tajwanu od ponad 70 lat są nieustannie źródłem napięć. Ale za rządów Xi, który naciskał na odcięcie dyplomatycznych sojuszników Tajwanu i modernizację chińskiego wojska, problem narasta. Pekin nadal uważa Tajwan za część swojego terytorium. W styczniu 2019 r. Xi ostrzegł, że nie będzie niepodległości Tajwanu, a nawet zagroził potencjalną akcją wojskową w celu zjednoczenia Tajwanu z Chinami kontynentalnymi.

Chociaż Stany Zjednoczone starają się utrzymać oficjalne uznanie tzw. Polityki Jednych Chin, utrzymywały bliskie nieoficjalne stosunki z Tajwanem, obecnie demokracją z 23 milionami mieszkańców. W maju 2019 r. ówczesny doradca ds. Bezpieczeństwa narodowego USA John Bolton spotkał się z jednym z najwyższych funkcjonariuszy obrony Tajwanu, było to pierwsze tego rodzaju spotkanie od 40 lat.

Trzy miesiące później prezydent Trump zgodził się na transakcję zbrojeniową z Tajwanem. W tym czasie rzeczniczka chińskiego MSZ, Hua Chunying, powiedziała, że ​​USA „poniosą wszystkie konsekwencje”, jeśli będą nadal zacieśniać relacje z Tajwanem. „Należy podkreślić, że kwestia Tajwanu dotyczy suwerenności Chin, integralności terytorialnej i bezpieczeństwa” - powiedział Hua.

Wojna handlowa

Jednym z najbardziej zaciekłych sporów między Waszyngtonem była wojna handlowa z Chinami.Na długo przed tym, jak Trump został prezydentem USA, powiedział, że Chiny wykorzystują USA gospodarczo. Po objęciu urzędu Trump zaczął wprowadzać taryfy na miliardy chińskich towarów w połowie 2018 r., celem wywarcia presji na Pekin, aby ten zreformował sposób, w jaki prowadzi interesy z Ameryką.

Wśród żądań administracji Trumpa był wzrost ilości amerykańskich towarów zakupionych przez Chiny, koniec kradzieży własności intelektualnej amerykańskich firm i większy dostęp do chińskich systemów finansowych dla międzynarodowych firm.

 

Umowa USA z Chinami jest zwycięstwem Trumpa, ale wciąż pozostaje wiele do zrobienia.

 

Chiński rząd zareagował na amerykańskie cła wprowadzając własne kary, które polegały na wprowadzeniu ceł na ponad dwie trzecie całego amerykańskiego importu z Chin - wartość handlu około 370 miliardów dolarów. Po prawie 18 miesiącach napięć handlowych i gorącej retoryki Waszyngton i Pekin ostatecznie zgodziły się na „fazę pierwszą” umowy handlowej w styczniu, obniżając cła. W zamian Chiny zgodziły się kupić więcej amerykańskich towarów.

Ambasador USA w Chinach Terry Branstad nalegał w kwietniu, że pierwotna umowa jest nadal wdrażana, pomimo szkód ekonomicznych pandemii koronawirusa. Niektórzy eksperci są sceptyczni, co do realności tych rozwiązań. Temat własności intelektualnej, liberalizacji gospodarczej w Chinach wciąż stanowi punt zapalny na linii Pekin – Waszyngton.

 

Hardball na Huawei

Jednym z powodów nasilenia napięć jest naleganie administracji Trumpa na wycofanie się z rozprzestrzeniania chińskiej technologii 5G na całym świecie.

Chiny - w szczególności gigant komunikacyjny Huawei - przoduje w technologii 5G, superszybkich bezprzewodowych sieciach internetowych, które zapewniają większą łączność i produktywność.

Huawei twierdzi, że od lutego tego roku sfinalizował 91 komercyjnych kontraktów 5G na całym świecie, w tym 47 w Europie i 27 w Azji.

W ubiegłym roku USA publicznie wyraziły poważne obawy dotyczące wykorzystania technologii Huawei w sieciach komunikacyjnych krajów sojuszniczych, zwłaszcza wśród członków grupy anglojęzycznej Five Eyes, z którą USA zawarły ścisłe umowy o udostępnianiu danych wywiadowczych. Chodzi ok kraje takie jak: Australia,  Kanada, Nowa Zelandia i Wielka Brytania.

Waszyngton zasugerował, że instalacja sprzętu Huawei może dać chińskiemu rządowi tylne drzwi do szpiegowania lub łatwego włamania się do systemów, co czyni nową technologię niebezpieczną.

 

Huawei i chiński rząd zdecydowanie zaprzeczyły twierdzeniom USA, mówiąc, że Huawei jest prywatny i oskarżają Waszyngton o próbę oddziaływania na pogorszenie stosunków między Chinami a innymi krajami.

Jak dotąd, spośród narodów Five Eyes, tylko Australia całkowicie zakazała stosowania technologii Huawei w swoich sieciach 5G. W styczniu Zjednoczone Królestwo, bliski sojusznik USA, powiedział, że pozwoli Huawei pomóc w budowie infrastruktury komunikacyjnej, choć z ograniczoną rolą i wykluczony z „kluczowych” kluczowych obszarów.

Ale USA się nie wycofują. W lutym rząd USA oskarżył Huawei o wymuszenie haraczy, eskalując napięcia z firmą i chińskim rządem, zagorzałym obrońcą firmy. Orville Schell, dyrektor Arthur Ross z Centrum Stosunków USA-Chiny w Asia Society, powiedział, że patriotyczna retoryka jest użytecznym narzędziem zarówno dla USA, jak i Chin, ponieważ starają się odwrócić uwagę od niepokojących problemów wewnętrznych.

Pekin próbuje przywrócić do życia bardzo zniszczoną gospodarkę i uniknąć rosnącego bezrobocia, które mogłyby stanowić zagrożenie dla legitymacji rządzącej partii komunistycznej. Stany Zjednoczone borykają się również z problemami gospodarczymi, a bezrobocie wynosi prawie 15% ,

Prezydent Trump i potencjalny demokratyczny kandydat na prezydenta Joe Biden opublikowali już hasła atakujące się nawzajem za to, że byli zbyt przychylni wobec Pekinu.

Ale nawet po zakończeniu pandemii i wyborów w 2020 r. Schell powiedział, że nie ma żadnego oczywistego planu, jak zlikwidować napięcia lub przywrócić stabilne stosunki USA-Chiny.

Autor: 
Ben Westcott / tłum. Ewelina Cendrowska
Polub Plportal.pl:

Reklama