Rosjanie masowo wycofują gotówkę z banków

Reklama

ndz., 04/05/2020 - 09:34 -- zzz

Czy nasze pieniądze w banku są bezpieczne? Prezes NBP zapewnia i uspokaja, że nie zabraknie pieniędzy w bankach, ale na wszelki wypadek pod osłoną nocy dodrukowano kilkadziesiąt miliardów złotych, co znacząco wpłynie na inflację, która tylko w lutym 2020 roku, czyli przed pandemią wyniosła prawie 4,5%. 

Jak donosi Rzeczpospolita, Rosjanie na wszelki wypadek w ciągu dziesięciu dni wycofali z banków równowartość 7,85 mld dol. To 2 proc. wszystkich pieniędzy, które 140-milionowe rosyjskie społeczeństwo trzyma w bankach. Takiego odpływu w tak krótkim czasie Bank Rosji nie zanotował nigdy.

Fala likwidacji lokat i rachunków przez osoby fizyczne uderzyła w rosyjską bankowość między 15 a 25 marca - informuje w komunikacie bank centralny. W ciągu 10 dni Rosjanie wybrali ok. 600 mld rubli (33,34 mld zł lub 7,85 mld dol.). Bank Rosji przyznaje, że jest to kwota rekordowa za cały okres prowadzenia takiej statystyki, informuje portal finanz.ru.

Na panikę złożyła się oczywiście sytuacja z pandemią, która z kolei spowodowała 30-procentową dewaluację rubla oraz gwałtownym potanieniem ropy - głównego źródła zasilania rosyjskiego budżetu.

 

Co to znaczy bezpieczne? 

Bankowy Fundusz Gwarancyjny to powołana w 1994 r. instytucja, która gwarantuje nam, że w razie niewypłacalności banku wkłady (lokaty i środki na rachunkach) do równowartości 100 tys. euro zostaną nam w stu procentach wypłacone. Wspomniany limit dotyczy wkładu jednej osoby w jednym banku. Nie ma znaczenia, jeśli jest on podzielony na wiele różnych depozytów. Liczy się suma. Oznacza to, że jeśli klient w jednym banku ma zdeponowane kilka milionów, to zbankrutuje razem z bankiem, który wypłaci zaledwie do 100 tys. euro.

Ze względu na ryzyko kursowe zasoby gotówkowe najlepiej trzymać w różnych walutach i w różnych bankach, a część także w kryptowalutach o stabilnym kursie.

Przypomnijmy grabież rządu greckiego na Cyprze

Wobec groźby bankructwa systemu bankowego rząd Cypru w marcu 2013 r. na 12 dni zamknął banki i dostęp do depozytów ludności. Jednym z warunków uzyskania ratunkowych kredytów zagranicznych była częściowa konfiskata depozytów powyżej 100.000 euro.

Każde państwo w każdej chwili może dokonać masowej konfiskaty depozytów ludności. Pieniądze nie są bezpieczne w bankach. Państwo może również celowo upozorować wielką awarię serwerów, która spowoduje, że elektroniczny zapis naszych środków finansowych po prostu zniknie. Co wtedy? Klient banku będzie musiał udowodnić, że miał pieniądze i wskazać źródło ich pochodzenia.

Skoro doszło na Cyprze do precedensu masowej konfiskaty środków finansowych, a Cypr należy do Unii Europejskiej, to wkrótce może nas czekać podobny scenariusz. To tylko kwestia czasu

 

Warto przypomnieć, że w XX wieku Polska zbankrutowała kilka razy, co oznacza, że kilkakrotnie Polaków ograbiono ze wszystkich oszczędności:

- I Wojna Światowa - Polacy pod zaborami tracą swoje majątki i oszczędności.

- Międzywojnie-hiperinflacja. Kto nie posiadał oszczędności w złocie, na skutek hiperinflacji stracił wszystkie oszczędności.

- II Wojna Światowa: Polacy ponownie tracą majątek nieruchomy, ruchomy i oszczędności.

- PRL - nacjonalizacja. Polacy pod rządami komunistów tracą resztki ocalałego majątku z pożogi II Wojny Światowej.

- Reforma walutowa w Polsce (1950). Władza Ludowa zagrabiła Polakom oszczędność w sposób następujący:
będące w obiegu w latach 1948–1950 złotówki wymieniono w ciągu kilku dni na nowe, przy czym wymiany dokonano tak, że pieniądze zdeponowane w bankach wymieniano, tak jak równocześnie przeliczono wszystkie ceny i płace pracownicze, w proporcjach 100 zł starych na 3 zł nowe, a gotówkę w stosunku 100 zł starych na 1 zł nowy.

- Skutkiem upadku PRL-u w 1989 była kolejna hiperinflacja, która pozbawiła Polaków niemal wszystkich oszczędności.

- W 2013 roku rząd zadecydował o nacjonalizacji OFE. Miliardy złotych zdeponowane w Otwartych Funduszach Emerytalnych zostały znacjonalizowane.

- W 2020 roku rząd postanowił, że przeniesie środki pieniężne emerytów z OFE w kwocie 154 miliardów na Indywidualne Konta Emerytalne, a przy okazji ukradł 15% - czyli ponad 23 miliardy złotych.

 

Czas kryzysu lub wojny to dobry moment na obrabowanie obywateli

USA

„Wymaga się, aby wszystkie osoby dostarczyły do 1 maja 1933 lub wcześniej wszystkie złote monety, złoty bulion i certyfikaty złota znajdujące się w ich posiadaniu do Banku Rezerwy Federalnej, jej biura lub agencji albo do dowolnego banku Systemu Rezerwy Federalnej”.

To obwieszczenie mieszkańcy Stanów Zjednoczonych ujrzeli dokładnie 85 lat temu. Prezydent kraju szczycącego się swymi wolnościowymi tradycjami jednym rozporządzeniem wykonawczym ogłosił prohibicję na złoto – posiadanie monet i sztabek inwestycyjnych w USA stało się przestępstwem. Zagrożonym karą do 10 lat więzienia lub 10 000 USD grzywny, co w tamtych czasach było astronomiczną sumą. To nie jest spóźniony żart primaaprilisowy!

(Wikipedia)

Rozporządzenie wykonawcze numer 6102 zostało wydane przez prezydenta Franklina D. Roosevelta zaledwie miesiąc po objęciu przez niego urzędu! FDR był prezydentem, który rządził przy pomocy rozporządzeń wykonawczych – przez 12 lat prezydentury wydał ich aż 3723. Amerykański dekret wykonawczy to taki sowiecki rodzaj prawa – prezydent coś nakazuje, urzędnicy mają to wykonać, a naród okazać posłuszeństwo. Dekrety wykonawcze w USA nie wymagają zgody Kongresu.

Dekret Roosevelta był tym bardziej kuriozalny, że zgodnie z konstytucją Stanów Zjednoczonych jedyną dopuszczalną formą pieniądza są złoto i srebro. Tymczasem za oddane złote monety Rezerwa Federalna wypłacała rekompensatę w wysokości urzędowego parytetu, czyli 20,67 USD za uncję.

Skala grabieży wyszła na jaw kilka miesięcy później, gdy w styczniu 1934 roku administracja Roosevelta zdewaluowała dolara, podwyższając cenę złota do 35 USD za uncję. Oznaczało to odebranie dolarowi 40% jego siły nabywczej z roku 1933! Był to zwyczajny rabunek własnej populacji przez władze demokratycznego państwa w pełnym majestacie prawa.

Historia lubi się rymować

Dekret Roosevelta nie jest tylko ciekawostką historyczną. To przykład na to, jak bardzo władza nienawidzi złota w portfelach obywateli. Bo złoto daje ludziom wolność od drukowanej przez państwo w masowych ilościach papierowej waluty. „Przy braku standardu złota nie ma żadnego sposobu obrony oszczędności przed konfiskatą poprzez inflację. Nie ma żadnego bezpiecznego środka tezauryzacji (…) Polityka finansowa państwa opiekuńczego wymaga, aby właściciele majątku nie mieli się czym bronić. To jest nikczemny sekret tyrad orędowników państwa opiekuńczego przeciwko złotu” – napisał Alan Greenspan, jeszcze zanim został prezesem Rezerwy Federalnej, hojnie finansującym deficyty budżetowe Białego Domu.

Roosevelt obrabował Amerykanów ze złota, bo potrzebował gigantycznych pieniędzy na budowę państwa opiekuńczego w ramach „New Deal”. Wydarzenia sprzed 85 lat mają dobrą szansę się powtórzyć w Unii Europejskiej, gdzie w wielu krajach członkowskich piętrzą się długi nie do spłacenia w pieniądzu o obecnej (lub choćby zbliżonej do niej) sile nabywczej. Gdy społeczeństwo zorientuje się, jak okradane jest przez „własne” rządy przy pomocy inflacji, złoto będzie jednym z nielicznych środków obrony prywatnego majątku. I dlatego może zostać zakazane, skonfiskowane lub drakońsko opodatkowane pod pretekstem „zwalczania terroryzmu” czy ogólnie zorganizowanej przestępczości.

Lecz prawdziwym kryminalistami są tu rządy i banki centralne, które okradają populację przy użyciu pras drukarskich i wydawaniu pieniędzy wykreowanych z niczego przez system bankowy. Złoto ma tą zaletę, że nie jest jednoznacznie przypisane do swojego właściciela. Posiadacz złota jest jego właścicielem. Dlatego w przypadku inwestowania w złoto fizyczne tak ważny jest aspekt sprawowania nad nim bezpośredniej kontroli. Oraz dyskrecja – rząd nie może zabrać ci tego, o czym nie wie. Stąd tak ważny jest anonimowy zakup złotego bulionu, który dziwnym trafem jest coraz bardziej utrudniany przez organy państwa.

Autor:

Autor: 
zzz
Źródło: 

plportal.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama