Kończą się żniwa w ściąganiu VAT. Może być tylko mniej

Reklama

czw., 02/20/2020 - 06:32 -- zzz

Plan, by w tym roku uzyskać ponad 7 mld zł dzięki ograniczeniu luki w podatku, będzie trudno zrealizować. Dotychczasowe działania już przyniosły plon i więcej nie dadzą.

 

Według Fundacji CASE luka w VAT - czyli różnica między tym, co fiskus powinien zebrać, biorąc pod uwagę stan gospodarki i przestrzeganie przepisów podatkowych, a tym, co faktycznie zbiera - wyniosła w ub.r. ok. 21 mld zł. To mniej więcej 10,5 proc. teoretycznych wpływów. Ale - co ważniejsze - więcej niż w 2018 r. Wzrost widać zarówno w ujęciu nominalnym - rok wcześniej luka wyniosła ok. 18 mld zł, jak i procentowym, bo była ona na poziomie 9,5 proc.

Szacunki CASE są istotne, bo think tank przygotowuje na zlecenie Komisji Europejskiej (KE) raport o tym, jak państwa członkowskie UE radzą sobie ze ściąganiem podatków.

Eksperci fundacji zastrzegają, że wyliczenia za 2019 r. są wstępne. Musieli bowiem m.in. założyć przybliżoną wielkość konsumpcji w IV kw. ub.r., bo danych jeszcze nie ma. W przypadku dynamiki inwestycji posiłkowali się statystykami z trzech kwartałów 2019 r., bo tutaj GUS też jeszcze nie podał swoich szacunków.

- Dlatego choć nasze wyliczenia pokazują niewielki wzrost luki, to bezpieczniej mówić, że przestała ona spadać. Żeby na 100 proc. potwierdzić, że mamy zwiększenie luki, musimy poczekać na komplet danych, które będą dostępne w II połowie roku. Ale generalny obraz już się nie zmieni - mówi Grzegorz Poniatowski, dyrektor naukowy ds. polityki fiskalnej CASE i jeden z głównych autorów raportów dla KE.

Na tym obrazie widać jednak wyraźnie - wyczerpały się możliwości dalszego uszczelniania systemu podatkowego metodami, jakie do tej pory stosowało Ministerstwo Finansów (MF). Działania były nakierowane przede wszystkim na zwalczanie przestępstw podatkowych i nadużyć. Były efektywne na samym początku wprowadzania zmian, czyli w latach 2016-2018. Uszczelnianie systemu, wspierane przez bardzo dobrą koniunkturę w gospodarce, spowodowało - według raportów dla Brukseli - wyraźny spadek luki w VAT z 24 proc. w roku 2015 do 9,5 proc. w 2018 r. Trend potwierdzają też własne szacunki MF, zgodnie z nimi luka zmalała z 20,8 proc. w 2016 r. do 9,9 proc. w roku 2018.

- Było jednak jasne, że po trzech latach szybkiego spadku nastąpi moment, gdy luka przestanie maleć. Działania uszczelniające zebrały już swoje żniwo i żeby dalej myśleć o poprawie ściągalności, to trzeba przemodelować cały proces. I nie oczekiwać, że efekty nastąpią szybko - uważa Poniatowski. Według niego nie da się wytłumaczyć zatrzymania spadku luki pogorszeniem aktywności gospodarczej pod koniec 2019 r. Skala tego spowolnienia jest zbyt mała. Wzrost PKB w IV kw. co prawda wyhamował do 3,1 proc. z 3,9 proc. kwartał wcześniej, ale nie jest to zjawisko kryzysowe na miarę lat 2008-2009. Wtedy ostre hamowanie w Polsce, a w wielu krajach europejskich recesja, spowodowały gwałtowne pogłębienie problemów z dochodami z VAT, na które nałożyła się jeszcze rosnąca skala wyłudzeń.

Koniec zmniejszania się luki oznacza, że instrumenty stosowane przez MF - jak STIR (system monitoringu rachunków bankowych), split payment czy jednolity plik kontrolny - nie działają tam, gdzie można jeszcze szukać pieniędzy. Dyscyplinują podatników w oficjalnym obrocie, ale są ślepe na szarą strefę.

- Owszem, patrząc na dane GUS czy na raport, jaki ostatnio opublikowała firma EY, można powiedzieć, że mamy w gospodarce szarą strefę wielkości 10 proc. PKB. Ale to nie są wyłudzenia VAT, tylko nierejestrowany obrót - dodaje dyrektor w CASE.

Tymczasem MF założyło, że używając już sprawdzonych metod, "wyciśnie" jeszcze z podatników w tym roku ok. 7,7 mld zł dodatkowego VAT. Resort finansów sporządził swoje prognozy zachęcony dobrymi wynikami z poprzednich lat. Według jego wyliczeń z 46,5 mld zł wzrostu dochodów z VAT w latach 2015-2018 ok. 21 mld zł było efektem likwidacji luki.

Prognoza dużego efektu poprawy ściągalności w 2020 r. ma jeszcze jeden skutek: ten dochód dyskrecjonalny pozwolił MF na zwiększenie limitu wydatków na ten rok. Zgodnie z obowiązującą regułą fiskalną państwo nie może wydać w ciągu roku więcej, niż zakłada ustalony limit, który wylicza się, biorąc pod uwagę m.in. stan gospodarki (wzrost PKB), zadłużenia i płynności budżetu, a także dodatkowych dochodów. Takich właśnie jak z zagęszczania fiskalnego sita. Tymczasem plan wydatków na ten rok jest bardzo napięty, bo budżet musi sprostać dużo większym nakładom na transfery socjalne i jednocześnie przełknąć spadek dochodów z PIT po obniżkach stawek i zwiększeniu kosztów uzyskania przychodów.

- Plan, by z VAT uzyskać jeszcze ponad 7 mld zł dzięki lepszej ściągalności, jest dość śmiały, zważywszy, że cała luka według naszych szacunków wynosi 21 mld zł. Ograniczenie jej o jedną trzecią będzie bardzo trudne, bo wiele wskazuje na to, że zbliżyliśmy się do jej naturalnego poziomu, który uwzględnia istnienie szarej strefy - mówi Poniatowski.

Jak trudne może być zrealizowanie założeń MF, widać już na przykładzie wykonania budżetu w 2019 r. Dostrzegalne jest mocne hamowanie wpływów z VAT pod koniec roku. W samym grudniu były one o 18 proc. niższe niż rok wcześniej. A łączne dochody wyniosły niespełna 181 mld zł. To co prawda lepszy wynik, niż zakładano w ustawie budżetowej (179,6 mld zł), ale gorszy, niż MF się spodziewało, szykując tegoroczny plan dochodów i wydatków. Jeszcze we wrześniu sądziło, że zbierze z VAT 185,4 mld zł, w grudniu - że 182 mld zł.

 

Autor: 
Marek Chądzyński
Źródło: 

Dziennik Gazeta Prawna

Polub Plportal.pl:

Reklama