NADCIĄGA INFLACYJNY AMARGEDON. POLACY ZAPŁACĄ ZA ROZDAWNICTWO RZĄDU

Reklama

ndz., 12/15/2019 - 08:22 -- zzz

Już narzekamy na drożyznę zwłaszcza podczas zakupów spożywczych, a to dopiero początek. Eksperci nie pozostawiają złudzeń - w przyszłym roku będzie jeszcze drożej. Wzrośnie inflacja, podatki,opłaty za prąd czy wywóz śmieci. Zmaleje dynamika PKB, co również nie jest dobrą informacją. Przeanalizowaliśmy, gdzie, za co i o ile więcej zapłacimy.

 

Inflacja jest ukrytym sposobem na okradanie ludzi. Jak powiedział Milton Friedman: "Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy."

W jaki sposób rząd sprytnie drenuje kieszenie obywateli i zdobywa potrzebne mu pieniądze? Coraz większy impuls fiskalny (13-stki dla emerytów, 500+ i inne "plusy") dodatkowo rozkręca inflację, która właśnie urosła do najwyższego poziomu od 12 lat, przez co w szalonym tempie drożeją wszystkie produkty. Jednoczenie rząd utrzymuje podatek VAT na poziomie aż 23% i do kasy państwa trafia coraz więcej pieniędzy.

 

  • Analitycy z Credit Agricole szacują, że inflacja na początku 2020 r wyniesie 3 proc., a eksperci PKO Banku Polskiego prognozują wzrost cen aż o 3,5 proc.
  • Podwyżki odczują szczególnie osoby z minimalną pensją krajową
  • Wzrosną ceny wielu produktów - od żywności po samochody, oraz szereg usług

Ceny prądu i śmieci pójdą w górę

Cenowy szok wywołają podwyżki prądu, które podbiją stawki w przemyśle. To z kolei przełoży się na dobra konsumpcyjne. Choć dokładna wysokość przyszłorocznych podwyżek za prąd ciągle nie jest znana, szacuje się, że ceny energii elektrycznej mogą wzrosnąć nawet o 20-40 proc. dla przedsiębiorstw i o 20-30 proc. dla gospodarstw domowych. To nie wróży niczego dobrego. M.in. w branży spożywczej spodziewane są zmiany cen wielu produktów, w tym chleba, nabiału czy mięsa.

Foto: Mariusz Olszewski / Business Insider Polska / materiały prasowe

W tym ostatnim przypadku na wyższe ceny, zwłaszcza wieprzowiny, może się również przełożyć epidemia ASF w Chinach. W następstwie podrożeć może również drób – mięso najczęściej wybierane przez Polaków – o czym już kilka miesięcy przekonywali analitycy Credit Agricole.

Podrożeją też opłaty za śmieci – większość samorządów zapowiedziała podwyżki rzędy 100- 400 proc. To będzie mocny cios dla domowych budżetów, biorąc pod uwagę, że jest coraz więcej miast, gdzie stawki przekraczają miesięcznie 30 zł od osoby. A na tych, którzy nie będą przestrzegać zasad segregacji – czekają kary, wynoszące co najmniej dwukrotność stawki podstawowej.

Zdaniem Łukasza Rozbickiego, analityka MM Prime TFI, nie ma co spodziewać się przy tym znacznego osłabienia popytu konsumpcyjnego. Sytuacja na rynku pracy jest dobra i taka raczej pozostanie. – Do tego dochodzi potężna podwyżka płacy minimalnej w 2020 r. Najbardziej w kosztach wynagrodzeń odczuje to branża handlowa czy najprostsze usługi, gdzie odsetek umów o pracę na płacę minimalną jest wysoki. Jeżeli nie nastąpi większe niż w 2019 r. przenoszenie tych kosztów na klientów, ich możliwości konsumpcyjne nie ulegną zmniejszeniu. Pytanie jeszcze o to, jakie będą nastroje na rynku pracy, czy nie pojawi się jakaś powszechniejsza obawa przed spowolnieniem gospodarczym. Liczyłbym się też z ryzykiem problemów z cenami żywności ze względu na problemy pogodowe, które z racji zmian klimatycznych coraz częściej się pojawiają, aczkolwiek baza z zeszłego roku jest już i tak wysoka– opowiada Łukasz Rozbicki.

W cieniu szarej strefy

Za część przyszłorocznych podwyżek odpowiadać będą podatki – w górę, aż o 10 proc. pójdzie akcyza na alkohol i papierosy. Od lipca 2020 r. podrożeją także e-papierosy, dziś objęte zerową akcyzą.

- Jeżeli w trwającym procesie legislacyjnym nie nastąpią jeszcze jakieś znaczące korekty w projekcie podwyżki akcyzy na alkohol, to w przyszłym roku możemy spodziewać się istotnej podwyżki cen wyrobów spirytusowych. Spodziewana średnia podwyżka ceny detalicznej półlitrowej butelki wódki to około 1,5 zł – szacuje Witold Włodarczyk, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Jego zdaniem, dodatkowym efektem ubocznym podwyżki akcyzy może być wzrost szarej strefy, dla której branża spirytusowa jest szczególnie atrakcyjnym polem działania.

- Ze względu na całkowity brak konsultacji oraz informacji o skali podwyżki akcyzy na wyroby spirytusowe (10 proc.) a nawet swoistej dezinformacji - od wielu miesięcy była komunikowana i zapisana w przyszłorocznym budżecie podwyżka w wysokości 3 proc. - przedsiębiorcy działający w Polsce w branży spirytusowej stają przed bardzo poważnym wyzwaniem zarówno w obszarze planowania produkcji, sprzedaży jak i logistyki a także takich kwestiach jak np. zabezpieczenia akcyzowe – chodzi mianowicie o konieczność znalezienia dodatkowych środków na te zabezpieczenia – tłumaczy Witold Włodarczyk.

 

 

W przypadku papierosów ze wstępnych obliczeń wynika, że przeciętnie każda paczka podrożeje o ponad 1 zł. Wzrosną ceny każdych wyrobów tytoniowych.

- Mamy nadzieję, że finalna decyzja parlamentu będzie racjonalna zarówno pod względem nowych stawek akcyzy, jak i czasu ich wprowadzenia w życie. Kolejnym wyzwaniem dla branży będzie zakaz sprzedaży papierosów mentolowych od maja 2020 r., które stanowią niemal jedną trzecią polskiego rynku. Obawiamy się możliwego wzrostu przemytu ze Wschodu, co na pewno zdestabilizowałoby legalną sprzedaż i wpływy budżetowe z akcyzy. W ostatnich latach, dzięki wspólnym działaniom rządu i branży tytoniowej, udało się znacząco ograniczyć poziom szarej strefy, z 20 proc. w 2015 r. do poniżej 10 proc. obecnie. Mamy nadzieję, że ten pozytywny trend uda się utrzymać w przyszłym roku pomimo nadchodzących wyzwań podatkowych i rynkowych – mówi Andrzej Lewandowski, dyrektor ds. Korporacyjnych i Komunikacji w JTI Polska.

Większe inwestycje, wyższe stawki

Z obwieszczenia ministra infrastruktury, opublikowanego w Monitorze Polskim, wynika również, że wraz z 2020 r. wzrasta opłata paliwowa na benzynę, olej napędowy i gaz. Te koszty ponoszą m.in. producenci i importerzy paliw silnikowych i gazu. Dla przykładu stawka za 1000 l benzyn silnikowych wzrośnie o 5,28 zł, do 138,49 zł, z kolei opłata za tysiąc litrów oleju wzrośnie o 8,73 zł, do 306,34 zł. Wraz z rosnącymi cenami paliw, nie tylko zatankujemy drożej, ale można się spodziewać podwyżek cen transportu towarów oraz opłat za świadczenie wielu usług.

- Zapowiedziano także wzrost podatku od środków transportowych w wielu gminach, co odbije się negatywnie na kondycji branży. Osłabienie możliwości rozwoju działalności transportowej oznacza mniejsze wpływy budżetu państwa, który dziś jest zasilany przez transport w wysokości 6,3 proc. PKB. Następuje również wzrost pozostałych kosztów. Między innymi ubezpieczyciele znacząco podnieśli swoje stawki. Przewoźnik powinien więc od zleceniodawcy uzyskać zwiększenie zapłaty za usługę przewozową. Jeśli stawki nie byłyby wyższe, a poniżej poziomu opłacalności, oznaczałoby to w krótkim czasie upadek firmy. Zrozumiałe jest, że przewoźnicy nie mogą dopuścić do takiej sytuacji. – mówi Anna Wrona, rzecznik Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Dodaje, że niedobór wykwalifikowanych pracowników powoduje, że przewoźnicy muszą zwiększać wynagrodzenie, aby zapewnić obsadę pojazdów. – Następuje też stały wzrost płacy minimalnej – w przyszłym roku ma wynosić 2,6 tys. zł, a w 2024 – już 4 tys. zł. W związku z innymi podwyżkami kosztów działalności przewozowej oznaczać to będzie znaczące obniżenie rentowności. A rosnąca konkurencja ze strony firm zagranicznych w takiej sytuacji będzie poważnym zagrożeniem – tłumaczy Anna Wrona.

Z kolei Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wskazuje na szykujące się podwyżki cen samochodów, na co składają się przede wszystkim dwa czynniki – poprawa bezpieczeństwa i ekologia.

– W ubiegłym roku KE wprowadziła nowe zapisy w rozporządzeniu w sprawie bezpieczeństwa ogólnego pojazdów (General Safety Regulation – GSR) określającą systemy bezpieczeństwa, w które powinny zostać wyposażone nowe typy samochodów osobowych, dostawczych i ciężarowych. Wprowadzanie tych systemów będzie wiązać się z wyższymi kosztami pojazdów w najbliższych latach. – tłumaczy Jakub Faryś.

Nie bez znaczenia na cenę pojazdów jest również zakładana przez UE redukcja emisji CO2 o 15 proc. dla nowych samochodów osobowych i o 30 proc. dla nowych pojazdów ciężarowych o dużej ładowności, w porównaniu z poziome emisji z 2019 r.

– To wymusza zastosowanie rozwiązań, w postaci nowych napędów, elektryki, hybryd, gazu LNG prowadzących do emisji bardziej czystych spalin. To wszystko kosztuje nie tylko samo w sobie, ale również wymaga różnych badań i testów. Jeśli nie spełnimy celów emisyjnych, będziemy płacić wysokie kary, liczone w dziesiątkach mld euro. Należy więc oczekiwać, że ceny samochodów będą rosnąć, może nie skokowo, ale z pewnością już nie długo podwyżki odczują klienci – opowiada Jakub Faryś.

Autor: 
zzz
Źródło: 

businessinsider.com.pl/plportal.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama