Izrael podejrzany o umieszczenie tajemniczych urządzeń szpiegowskich blisko Białego Domu

Reklama

czw., 09/12/2019 - 16:06 -- koscielniakk

To Izrael stoi za rozmieszczeniem wokół Białego Domu oraz w różnych wrażliwych miejscach w Waszyngtonie specjalnych urządzeń służących do śledzenia telefonów komórkowych - ujawnia Politico.com, powołując się na trzech byłych, wysoko postawionych urzędników.

  • Sprawa rozmieszczenia urządzeń szpiegujących telefony przez Izrael wyszła na jaw w zeszłym roku
  • Izrael zaprzecza, że to on stoi za montażem urządzeń; służby USA nie komentują sprawy
  • Administracja Trumpa nie zareagowała w żaden sposób na to odkrycie służb

Incydent szpiegowski z Izraelem był wyjątkowy, bo administracja Trumpa zareagowała zupełnie inaczej, niż wcześniej. Nie upomniała rządu izraelskiego i nie było żadnych konsekwencji - twierdzi jeden z informatorów.

Miniaturowe urządzenia monitorujące, znane jako "StingRays", naśladują wieże komórkowe, aby "oszukać" telefony i zdobyć informacje o lokalizacji i tożsamości ich właścicieli. Mogą również przechwytywać treść rozmów telefonicznych i wykorzystanie danych w telefonach.

Urządzenia miały prawdopodobnie służyć do szpiegowania Donalda Trumpa i jego najbliższych współpracowników. Nie jest pewne, czy wysiłki Izraela zakończyły się sukcesem.

Trump nie dba o przestrzeganie protokołów bezpieczeństwa Białego Domu. W maju 2018 roku, Politico ujawniło, że do komunikacji z przyjaciółmi i powiernikami prezydent używał niewystarczająco zabezpieczonego telefonu komórkowego. "New York Times" donosił w październiku ubiegłego roku, że "chińscy szpiedzy często słuchają" rozmów telefonicznych Trumpa. Sam prezydent zaprzeczył całej historii, a jego administracja stwierdziła, że telefon był odpowiednio zabezpieczony.

W maju 2018 roku urzędnicy Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego mieli już dowody na zamontowanie urządzeń "StingRays" w ważnych miejscach na terenie Waszyngtonu. O sprawie poinformowali agencje federalne i FBI. Służby odkryły, że urządzenia szpiegujące zamontowali izraelscy agenci wywiadu.

Analiza urządzeń prowadzona była przez dział kontrwywiadu FBI. Polegała na zbadaniu zabezpieczonego sprzętu tak aby "poznać część jego historii", zdobyć wiedzę skąd pochodzą konkretne części, kiedy zostały wyprodukowane i kto mógł mieć do nich dostęp. - Było całkiem jasne, że Izraelczycy są za to odpowiedzialni - mówi były urzędnik wyższego szczebla w wywiadzie USA.

Rzecznik ambasady Izraela w USA, Elad Strohmayer, zaprzeczył, że jego kraj umieścił urządzenia. - Te zarzuty to absolutny nonsens. Izrael nie prowadzi operacji szpiegowskich w Stanach Zjednoczonych - powiedział.

Tymczasem administracja Trumpa nie komentuje "spraw związanych z bezpieczeństwem i wywiadem". Komentarza odmówiły także FBI, Secret Service i Departament Bezpieczeństwa Krajowego w USA.

Administracja Trumpa nie podjęła żadnych działań, aby ukarać, a nawet bez rozgłosu upomnieć rząd Izraela. - Reakcja była zupełnie inna, niż w przypadku poprzedniej administracji - mówi jeden z byłych urzędników pracujących w wywiadzie USA.

- Izraelczycy są bardzo agresywni w swoich operacjach wywiadowczych - twierdzi jeden z byłych urzędników z którymi rozmawiało Politico. - Chodzi im o ochronę bezpieczeństwa Izraela i zrobią wszystko, co w ich odczuciu jest konieczne, do osiągnięcia tego celu - dodaje.

Trump ma ciepłe stosunki z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu i uczynił liczne kroki korzystne dla rządu izraelskiego, takie jak przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy, czy sankcje nakładane na Iran. Mimo to Izrael jest głównym podejrzanym o założenie w Waszyngtonie urządzeń szpiegujących - czytamy na Politico.com.

Autor: 
Politico
Źródło: 

Onet

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama