WYELIMINOWANIE GOTÓWKI TO TOTALITARYZM I PERMANENTNA INWIGILACJA . PRAWA CZŁOWIEKA ZAGROŻONE

Reklama

pt., 04/26/2019 - 07:05 -- zzz

Coraz częściej mówi się o tym, że gotówka w zasadzie jest nam niepotrzebna, niemal wszędzie zapłacimy kartą, a na wyeliminowaniu gotówki, poza obywatelami, zyska także gospodarka. Przedstawiciele banków są przekonani, że odejście od gotówki w 100 proc. jest niemożliwe, niezależni analitycy twierdzą zaś, że taki scenariusz oznaczałby utratę wolności i swobód obywatelskich.

 

Dane płynące z rynku jednoznacznie wskazują kierunek, w którym się poruszamy - bezgotówkowy.

Z jednej strony gotówkajest w Polsce nadal głównym środkiem płatniczym. Cokwartalne dane NBP pokazują, że wartość banknotów i monet w obiegu rośnie nieprzerwanie od I kwartału 2017 roku. Gotówki na rynku szybko przybywa, na koniec marca 2019 roku w Polsce w obiegu było jej rekordowe 221 mld zł. Dla porównania jeszcze pięć lat temu było jej niemal o 100 mld zł mniej - zaledwie 126,3 mld zł.

Przybywaniu gotówki w obiegu sprzyjają niskie stopy procentowe.

Jednak najważniejsze dzieje się teraz w sferze transakcji bezgotówkowych. Garść statystyk powie nam wiele:

Na koniec 2018 roku zainstalowanych było w Polsce ponad 786 tys. terminali umożliwiających płatności bez użycia monet czy banknotów. Dla porównania we wrześniu 2018 było ich 742 tys., a w grudniu 2017 r. - 633 tys. Sieć rośnie tak dynamicznie także dzięki fundacji Polska Bezgotówkowa, która wspiera rozwój rynku terminali. Stoją za nią m.in. rząd, wydawcy kart, agenci rozliczeniowi czy Związek Banków Polskich.

Dzięki fundacji w ubiegłym roku zainstalowano ponad 100 tys. terminali, a do teraz już prawie 150 tys. W tym roku ma przybyć kolejne 150 tys. urządzeń, co więcej na rynku pojawią się pierwsze SoftPOS-y, czyli terminale w smartfonie - zapowiadane jako rewolucja w płatnościach.

Eksperci fundacji są zdania, że w kraju brakuje kilkuset tysięcy terminali płatniczych. Wynika to z porównania liczby terminali do liczby kas fiskalnych, a także nasycenia terminalami na rynku w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej. W opinii Mieczysława Groszka, prezesa fundacji Polska Bezgotówkowa, lukę tę uzupełnimy w ciągu trzech lat. W takim bowiem czasie w Polsce może przybyć około pół miliona nowych terminali płatniczych.

Z ostatnich danych NBP wynika, że w IV kwartale 2019 roku Polacy mieli w portfelach około 41,2 mln kartpłatniczych. Po raz pierwszy w historii większą kwotę zapłaciliśmy kartami, niż wypłaciliśmy z bankomatu. To efekt spadającej liczby bankomatów oraz działania fundacji Polska Bezgotówkowa - w ostatnim kwartale aż o 24 proc. wzrosła liczba miejsc, w których zapłacimy bezgotówkowo.

Do bankowości elektronicznej codziennie loguje się 17,3 mln Polaków, 8 mln korzysta z bankowości mobilnej, a liczba transakcji bezgotówkowych kartami rośnie w tempie 20 proc. rocznie.

W tym momencie warto zastanowić się nie tylko, czy całkowite odejście od gotówki jest możliwe. Warto pomyśleć, czy byłoby to dla nas bezpieczne.

Tak kończy się wolność

Krzysztof Bosak, wiceprezes Ruchu Narodowego komentując plany Fundacji Polska Bezgotówkowa, napisał na Twitterze, że przyspiesza ona przygotowania do bezgotówkowego obrotu w Polsce. Jego zdaniem, "gdy terminale będą już wszędzie, zacznie się gadanie, że gotówka jest droga, niewygodna i niebezpieczna. Skończy się tak, że rząd i finansowe korpo będą miały wgląd w każdy nasz wydatek".

- Tak kończy się wolność - podkreślił Krzysztof Bosak. - Najweselej będzie, jak finansowe korpo stwierdzą - tak jak korpo internetowe - że będą "deplatformować" tych co mają "nieodpowiednie" poglądy, żeby walczyć z nienawiścią - dodał.

Jego zdaniem okaże się wówczas, że "polskie sądy - jak w sprawie Facebooka - nic za bardzo nie mogą".

Marcin Szywała, niezależny analityk ekonomiczny uważa, że przy scenariuszu całkowitego odejścia od gotówki zagrożone będzie podstawowe prawo człowieka - prawo do prywatności. Rząd, różnego rodzaju służby oraz organizacje finansowe uzyskałyby pełną kontrolę nad życiem obywatela. Będą dysponowały kompleksową wiedzą na co, gdzie, kiedy i ile wydaje każdy człowiek.

- Praktyczniepozbawiłoby nas to prywatności, pojawiłaby się możliwość kontrolowania sfery prywatnej każdego obywatela, bo przecież gdyby gotówka przestała istnieć, każdy musiałby korzystać z rejestrowanych płatności bezgotówkowych - twierdzi Marcin Szywała. - Pojawia się tu niezwykle ważne pytanie, w jakim celu dane te mogłyby być wykorzystane. Proszę zauważyć, że nie mówi się, kto i na jakich zasadach będzie miał dostęp albo zarządzał tymi danymi lub je wykorzystywał - dodaje.

Szywała zwraca uwagę, że tego typu problemy pojawiły się przy okazji wycieku danych z firm internetowych jak Google czy Facebook. - A tu mielibyśmy do czynienia z takim zagrożeniem, ale na skalę totalną, ponieważ dane na temat płatności są dużo bardziej wrażliwe niż te, które upubliczniamy w portalach internetowych. Jeżeli ktoś wie, na co wydaję pieniądze, wie o mnie niemal wszystko. Tak kompleksowe dane na temat płatności mogłyby być wykradzione i służyć np. do szantażu polityków - podkreśla Marcin Szywała.

Jego zdaniem istnieje obawa, że rezygnacja z gotówki zwiększy koszty obsługi transakcji. W tej chwili, by zachęcić nas i przedsiębiorców do płatności bezgotówkowych i instalowania terminali, prowizja spada. Wyeliminowanie gotówki może sprawić, że operatorzy takich transakcji najzwyczajniej podniosą koszty ich obsługi.

- Dodatkowo nie wiadomo, czy Polacy mimo teoretycznego całkowitego wycofania płatności gotówkowych nie stworzyliby obiegu gotówkowego alternatywnego w postaci np. płatności w dolarach amerykańskich lub w bonach wymiennych denominowanych w złotówkach. Już w tej chwili przecież takie systemyfunkcjonują - mówi Marcin Szywała. - Nie można nikogo do niczego zmuszać, bo wtedy powstaje opór lub szuka się rozwiązań alternatywnych, a natura nie lubi próżni - dodaje Szywała, który zwraca uwagę na kościelną tacę. Jego zdaniem, gdyby w tym obszarze wprowadzono płatności bezgotówkowe, mogłyby się pojawić wątpliwości, czy nie byłaby to ingerencja w sferę światopoglądową.

- Po płatności zostaje ślad, a śledząc go wiadomo byłoby, do jakiego kościoła należę, jakiego jestem wyznania, jak mocno jestem zaangażowany religijnie. To już jest sfera ograniczania wolności religijnej, jednego z fundamentalnych praw człowieka i obywatela - uważa Marcin Szywała.

Praktyczne względy

Wojciech Rybak, członek zarządu Banku Millennium uważa, że od gotówki pewnie trudno będzie odejść w 100 proc., ale praktyczne względy spowodują, że będzie jej w obiegu coraz mniej, coraz więcej transakcji będzie realizowanych bezgotówkowo. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że w Polsce mamy wielką popularność bardzo wygodnych i niezawodnych z perspektywy klienta płatności bezstykowych.

Wojciech Rybak zwraca uwagę na pierwsze miejsca, gdzie w zasadzie nie płacimy gotówką. Przykładem jest Uber, który zdobył rynek bez możliwości użycia gotówki. Jeżeli jesteśmy na drodze i zdarzy nam się spotkać z patrolem policji, tam też nie zapłacimy gotówką.

- Dla tej części klientów, która korzysta z płatności dostępnych dzięki technologii zbliżeniowym w karcie czy w telefonie, gotówka staje się coraz częściej obciążeniem. Z drugiej strony jest cały czas prawnym środkiem płatniczym i pojawiają się dyskusje, czy fizyczny sklep bez gotówki może funkcjonować - mówi członek zarządu Banku Millennium.

Piotr Młynarczyk, menadżer Zespołu Płynności Gotówkowej w banku Credit Agricole jest zdania, że w Polsce nie dojdzie do całkowitej rezygnacji z gotówki. Ma to podłoże zarówno kulturowe, jak i ekonomiczne - koszt pozbycia się gotówki jest dość wysoki.

- Ilość gotówki w obiegu rośnie w sytuacji, gdy jednocześnie bardzo szybko rośnie popularność kart płatniczych oraz innych elektronicznych form transakcji bezgotówkowych. Zjawisko to należy tłumaczyć dynamiką wzrostu gospodarczego, w wyniku czego przedsiębiorcy i konsumenci mają coraz więcej oszczędności nie tylko w formie elektronicznej - podkreśla Piotr Młynarczyk.

W opinii Joanny Erdman, dyrektora ds. projektów strategicznych mBanku, w naszym kraju jeszcze długo scenariusz całkowitej rezygnacji z gotówki się nie spełni.

- Banki co prawda koncentrują się na tym, żeby w ogóle wyrównać balans między gotówką a obrotem bezgotówkowym, ale jesteśmy dopiero na tym etapie. Do wyparcia gotówki jest jeszcze daleka droga. Dzieje się tak dlatego, że u nas gotowy do obrotu bezgotówkowego jest konsument, a rozwiązań systemowych brak. Chodzi na przykład o obowiązkowe przelewanie pensji na rachunek bankowy - wyjaśnia Joanna Erdman.

 

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

interia

Polub Plportal.pl:

Reklama