Bohater czy zdrajca? WikiLeaks, Julian Assange i jego wiele twarzy

Reklama

sob., 04/13/2019 - 20:22 -- zzz

Julian Assange – dziennikarz w służbie prawdy czy manipulant na smyczy Kremla? Więzień ambasady Ekwadoru czy sprytny gracz wykorzystujący poufne dane do własnych celów? Dobry czy zły? A może po prostu pionek w rozgrywkach polityków?

 

11 kwietnia w południe, ukrywający się dzięki Putinowi, Edward Snowden umieścił dramatyczny wpis, w którym komentuje, że aresztowanie Juliana Assange’a jest zamachem na wolne dziennikarstwo.

Edward Snowden✔@Snowden

Images of Ecuador's ambassador inviting the UK's secret police into the embassy to drag a publisher of--like it or not--award-winning journalism out of the building are going to end up in the history books. Assange's critics may cheer, but this is a dark moment for press freedom.

Ruptly✔@Ruptly

W odpowiedzi do @Ruptly

BREAKING: #Assange removed from embassy - video

Osadzony film

60 tys.

12:35 - 11 kwi 2019

Twitter Ads - informacje i Polityka prywatności

Ludzie o tym mówią: 43 tys.

Ironicznie brzmią hasła o wolnych mediach wygłaszane (prawdopodobnie – ostatecznie nikt nie wie, gdzie przebywa Snowden) z kraju, w którym standardem w zwalczaniu wrogów politycznych jest herbatka z polonem, a według Amnesty International wolności słowa, zgromadzeń, stowarzyszania się, LGBTI oraz ekspresji są ograniczane (nie wspominając już o licznych dziennikarzach zamordowanych przez nieznanych sprawców). Bez względu jednak na ironię, a nawet hipokryzję wybrzmiewającą z Rosji, należy się poważnie zastanowić, czy Julian Assange, przykładając się do publikacji utajnionych informacji, prywatnej korespondencji czy filmów dokumentujących poczynania wojska, robił cokolwiek złego.

Dzisiaj zastanowimy się, kim jest Julian Assange, czym jest WikiLeaks, dlaczego prezydent Ekwadoru wyraził zgodę na wejście policjantów brytyjskich na teren ekwadorskiej ambasady oraz co ma do tego Donald Trump. Po prostu spróbujemy ustalić, kto tu jest zły, a kto dobry.

Weźcie sobie popcorn.

Julian

Julian Assange jest Australijczykiem. Studiował na Central Queensland University i Melbourne University programowanie, matematykę i fizykę, ale studiów nie ukończył. W mediach, zwłaszcza w ostatnich dniach, powtarza się określenie „hacker”. Assange faktycznie umie hackować, był nawet z tego powodu karany – w 1995 roku. Włamał się w 1991 roku (to mu udowodniono) do terminala korporacji telekomunikacyjnej Nortel. Dostał za to wyrok – grzywnę w wysokości 2100 dolarów australijskich.

Potem przeszedł na jasną stronę mocy – pracował dla wydziału przeciwdziałającego wykorzystywaniu nieletnich. Następnie zajął się programowaniem, pracował m.in. nad systemem Rubberhose opartym na tzw. zaprzeczalnym szyfrowaniu (ang. deniable encryption). Moderował forum AUCRYPTO , utworzył Best of Security, czyli stronę udzielającą porad na temat bezpieczeństwa komputerowego, która w 1996 roku była całkiem poważnym przedsięwzięciem, bo miała aż 5000 subskrybentów. W 1999 roku zarejestrował domenę leaks.org. Pierwsze krytyczne publikacje Assange’a dotyczyły patentu Agencji Bezpieczeństwa Narodowego umożliwiającego zbieranie danych głosowych. Potem skupił się na studiach, a w 2006 roku utworzył WikiLeaks.

zrzut z wikileaks.org

WikiLeaks

Wbrew nazwie platforma ta nie ma nic wspólnego z projektami Wikimedia. Oficjalnie należy ona do Sunshine Press, zaś Julian opisywany jest jako założyciel i dyrektor. WikiLeaks określa się jako wolne, niezależne medium, non-profit, opierające się na pracy wolontariuszy z całego świata. „Zapewniamy innowacyjny, bezpieczny i anonimowy sposób przekazywania informacji źródłowych naszym dziennikarzom. Jednym z naszych najważniejszych działań jest publikowanie oryginalnego materiału źródłowego wraz z artykułami, aby zarówno czytelnicy, jak i historycy mogli zobaczyć dowody prawdy”. WikiLeaks powołuje się na zapisy Deklaracji Praw Człowieka – to, że każdy ma prawo do wolności opinii i wypowiedzi, posiadania poglądów, poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji i idei za pośrednictwem wszelkich mediów i bez względu na granice.

WikiLeaks, zanim cokolwiek opublikuje, weryfikuje źródła – przynajmniej tak można wyczytać w deklaracji.

Jedną ze słynniejszych spraw opublikowanych przez WikiLeaks było nagranie z masakry zwanej Collateral Murder. Oto jak się do jej publikacji odnosi WikiLeaks: „Aby opublikować nagranie Collateral Murder wysłaliśmy do Iraku zespół dziennikarzy, by przesłuchał ofiary i obserwatorów ataku. Zespół uzyskał kopie dokumentacji szpitalnej, aktów zgonu, zeznania naocznych świadków i inne dowody potwierdzające prawdziwość historii. Nasz proces weryfikacji nie oznacza, że nigdy nie popełnimy błędu, ale jak dotąd nasza metoda pozwalała na poprawną weryfikację każdego opublikowanego dokumentu”.

Dokumenty

Pomiędzy 2007 a 2010 rokiem WikiLeaks ujawniło m.in. wspomniane wyżej nagranie Collateral Murder, czyli film z masakry irackich cywilów (w tym fotoreporterów wojennych), rozstrzeliwanych przez załogę dwóch wojskowych helikopterów US Army.

Na jej łamach pojawiły się ponadto takie dokumenty jak instrukcje operacyjne z Guantanamo, tajny raport w sprawie warunków przetrzymywania więźniów w Faludży, podręcznik sił specjalnych USA nt. wspierania rządu w Salwadorze za pomocą sił paramilitarnych, dokumenty stanowiące początek negocjacji w sprawie ACTA, tajna umowa rządu RFN z firmą Toll Collect, raporty dot. śledztwa w sprawie istnienia i działania STASI w Niemczech w 2007 roku. WikiLeaks archiwizowała ponadto cenzurowane, „znikające” artykuły z mediów takich jak BBC czy Guardian. Gromadziła dane dotyczące śledzenia dziennikarzy, np. infiltracji redakcji niemieckiego Focusa przez wywiad. Wśród publikacji – w 2010 roku – pojawił się również raport CIA w sprawie afgańskiego wsparcia wojennego w Europie Zachodniej. Były informacje o wojnie somalijskiej i chińskim w niej udziale, a gdy Teheran ostrzegał USA przed tym, że na WikiLeaks pojawiają się kolejne tajne raporty – również te ostrzeżenia tam opublikowano.

Były dokumenty dotyczące krachu bankowego w Islandii i inne, niewygodne akta nt. korupcji, finansów, podatków. WikiLeaks pisało też o ekologii, ochronie zdrowia, polityce klimatycznej, np. w grudniu 2009 roku opublikowało poufny projekt porozumienia kopenhaskiego w sprawie zmian klimatu. Niewygodne dokumenty, które tam się pojawiały, nie dotyczyły tylko bogatych, wysokorozwiniętych krajów – były tam również raporty m.in. na temat korupcji w Kenii. Skandale nie ominęły też organizacji religijnych takich jak kościół scjentologiczny, mormoński czy katolicki.

Szwecja

W sierpniu 2010 roku Julian Assange pojechał z wizytą – jedną z wielu – do Szwecji. Wieczory spędził w towarzystwie dwóch miłych kobiet, lokalnych wolontariuszek WikiLeaks – 31-letniej rzeczniczki prasowej Partii Socjalno-Demokratycznej i 26-letniej fotografki. Kilka dni później obie kobiety zgłosiły się na policję, wnioskując, by policjanci pomogli im namierzyć Assange’a i przekonać go do wykonania testów na choroby przenoszone drogą płciową. Obie przyznały, że feralnego dnia uprawiały z Julianem seks, ale nie wnosiły oskarżeń o gwałt. Obie jednak skonstatowały, że Assange, używając prezerwatyw, postarał się, by kondomy pękły i przeciekły. Obie przyznały, że kolejne akty seksualne odbywały się już bez prezerwatywy.

Szwedzkie prawo dotyczące przestępstw seksualnych niesłychanie precyzyjnie wypowiada się na temat rodzajów czynów penalizowanych. Wśród nich jest tzw. suprise sex law, czyli zaprzestanie używania środków antykoncepcyjnych wbrew woli jednego z partnerów. Nawet jeśli seks ma miejsce za obopólną zgodą, a w trakcie okaże się, że jeden z partnerów złamie wspólne ustalenia (w tym wypadku zaprzestanie używania antykoncepcji) z dobrowolnego stosunku seksualnego robi się gwałt.

Taką właśnie kwalifikację czynu – mindre grov våldtäkt (gwałt niższego stopnia) – wybrał prowadzący sprawę prokurator i wkrótce wydał nakaz doprowadzenie Juliana Assange’a na przesłuchanie. A że twórcy WikiLeaks nie było już wtedy w Szwecji, został wydany list gończy.

Stany Zjednoczone

Od tego też momentu w Stanach Zjednoczonych rozpoczęto śledztwo w sprawie powiązań WikiLeaks ze sprawą Chelsei Manning, osoby, która stała za ujawnieniem licznych utajnionych materiałów wojskowych, w tym nagrania Collateral Murder.

https://twitter.com/xychelsea/status/1116404345757679617

W listopadzie 2010 roku prokurator generalny USA, Eric Holder, oświadczył, że prowadzone jest dochodzenie w sprawie WikiLeaks. Juliana Assange’a ścigano zgodnie z ustawą o szpiegostwie. W 2012 roku wyciekł e-mail od pracownika wywiadu strategicznego (Strategic Forecasting Inc.) o treści mówiącej jasno, że akt oskarżenia w sprawie Assange’a został przygotowany.

Amerykanie upierali się, że Julian Assange miał czynny udział w pozyskiwaniu materiałów dostarczanych przez Manning. Ujawniono zapisy rozmów między Manning a (rzekomo) Assange’em. Manning jednak zeznawała uparcie, że działała sama, a prócz owych zapisów rozmów żadnych dowodów na jakiekolwiek hackowanie nie było. Assange miał jedynie obiecać Manning pomoc z łamaniu hasha hasła, które miało dać dostęp do cudzego komputera w amerykańskiej bazie wojskowej. Nie ma dowodów na to, by ten hash hasła udało się złamań. Rzeczywiście, Chelsea Manning była szyfrantem i analitykiem w US Army, z dostępem do wszystkich przekazanych WikiLeaks dokumentów (w momencie przechwytywania wspomnianych dokumentów funkcjonowała jeszcze jako Bradley). W śledztwie i procesie nie obciążyła nikogo, choć pierwotny wyrok za ujawnienie dokumentów był niezwykle surowy – 35 lat. Manning mogła współpracować celem obciążenia Assange’a, zwłaszcza że jednocześnie – jako świeżo zadeklarowana transseksualistka – ryzykowała wyjątkowo ciężkie warunki odbywania kary. To, że ostatecznie Barack Obama złagodził jej wyrok do 7 lat, można było oceniać w kategoriach cudu.

Szwedzki upór w ściganiu Assange’a za przestępstwa seksualne był na rękę Amerykanom, którzy liczyli, że Europejczycy, zatrzymując Juliana za niefrasobliwe poczynania seksualne, z chęcią wydadzą go po przesłuchaniu jako szpiega.

W tym samym czasie „Time” ogłosił Australijczyka człowiekiem roku, a „Rolling Stone” – gwiazdą roku. Assange planował karierę polityczną w swoim rodzimym kraju, występował w „Russia Today” i planował wydanie autobiografii w USA, na którą miał już potężny kontrakt.

Londyn

W 2010 roku Assange znajdował się akurat w Wielkiej Brytanii i czuł się w niej bezpiecznie. Nie miał zamiaru nie tyle zgłaszać się do Szwecji celem złożenia zeznań, co w ogóle wyjeżdżać z Wysp. Zaproponował, że będzie zeznawać za pośrednictwem łącz internetowych. Tę propozycję prokuratura szwedzka odrzuciła i przez jakiś czas Assange udawał, że nie rozumie, w czym może tkwić problem. Można przypuszczać, że szwedzkie oskarżenia niespecjalnie go obchodziły w aspekcie światowej sławy, dość życzliwego nastawienia wielu polityków (w tym australijskich), wręcz entuzjastycznego nastawienia m.in. Rosji oraz coraz groźniejszych oskarżeń amerykańskich. Amerykanie pokazali przy sprawie Manning, że 35 lat więzienia za ujawnianie tajnych dokumentów to drobiazg, a za paragraf szpiegowski karą mogła być nawet śmierć. Któż w tej sytuacji martwiłby się sprawą o molestowanie i gwałt niższego stopnia?

Australijczycy zachowali daleko idącą neutralność, deklarując tylko, że jeśli Assange miałby odbywać jakąś karę w USA, to może ubiegać się o transfer do Australii. Nie można było liczyć na to, że Australia zrobi cokolwiek więcej dla swojego obywatela, więc Julian postanowił negocjować swoje bezpieczeństwo z Ekwadorem. Poprzez ambasadę ekwadorską w Londynie prowadził rozmowy z rządem w Quito i ostatecznie w czerwcu 2012 roku złożył wniosek o azyl.

Ekwador najwyraźniej miał coś do ugrania z rządem Stanów Zjednoczonych, bo w sierpniu buńczucznie ogłoszono, że rząd Ekwadoru chętnie przyznaje azyl panu Assange, który w wyniku swoich poczynań na rzecz wolności słowa i wolności prasy może w każdej chwili być zagrożony, a owo zagrożenie może dotyczyć jego wolności, bezpieczeństwa, a nawet życia.

I tak Julian Assange zamieszkał w ambasadzie Ekwadoru przy Hans Crescent w Knightsbridge w Londynie, blisko Harrodsa, Hyde Parku i w sąsiedztwie ambasady Kolumbii. Jednak przez kolejne 7 lat nie opuszczał swojego pokoju, na ulicę spoglądając tylko przez okno.

Więzień

Przez kolejne dwa i pół roku policja brytyjska pilnowała ambasady o wiele uważniej niż jakiekolwiek innej placówki dyplomatycznej. Koszty związane z tym nadzorem wyniosły około 10 milionów funtów. Assange w przypadku opuszczenia swojego lokum miał być natychmiast zatrzymany przez policjantów i doprowadzony do miejscowego sądu, przed którym powinien się był stawić na podstawie ważnego wezwania, celem złożenia wyjaśnień jeszcze w 2010 roku.

Również Ekwadorczycy nie zamierzali odpuścić pilnowania swojego gościa, zatrudniając dodatkowych ochroniarzy. W międzyczasie podobno dochodziło do tajemniczych prób włamań, które ze swojego miejsca pobytu chętnie nagłaśniał Assange, a które nie były dalej wyjaśniane.

W międzyczasie – online i przez prawników – dogadał się z prokuraturą w Szwecji, ostatecznie składając wyjaśnienia zdalnie. Mniejsze zarzuty już się przedawniły, zostało jeszcze oskarżenie o gwałt, a sprawę ostatecznie umorzono w 2017 roku.

W tymże roku z urzędu prezydenckiego ustąpił życzliwy dla Assenge’a Rafael Correa, a jego miejsce zajął dotychczasowy wiceprezydent Lenin Moreno. Correa nie złożył urzędu w zgodzie ze swoim następcą. Były prezydent był oskarżany nie tylko o wprowadzenie kraju w recesję, ale i o porwania opozycyjnych polityków. Jednocześnie Correa deklarował swoje wsparcie dla gościa-więźnia ambasady w Londynie i nagłaśniał poprzez profile społecznościowe zarzuty w sprawie korupcji swojego następcy, jego prywatnych kont i nieudokumentowanych przychodów: „Stop kłamstwom Moreno!„.

https://twitter.com/MashiRafael

Wydaje się, że to właśnie od Correi Assange dowiedział się o owych zarzutach – nie odwrotnie. Być może dlatego, mimo licznych obietnic Australijczyka w stosunku do obecnego prezydenta, dotyczących rychłego ujawnienia kompromitujących dokumentów, na razie na WikiLeaks nie pojawiło się nic w tej sprawie. W każdym razie zmiana atmosfery wewnątrz ambasady sprawiła, że Assange przestał być drogim gościem, a stał się zawalidrogą, którego warto było usunąć.

I dopiero od tego momentu możemy napisać coś o wydarzenia z kwietnia 2019 roku.

 

Persona non-grata

W czwartek 11 kwietnia o 10.45 drzwi ambasady Ekwadoru uprzejmie się otworzyły i pan ambasador zaprosił do środka wyczekujących na zewnątrz policjantów. Zaprosił ich – nie wdarli się, nie łamali prawa. Nie musieli, ponieważ rząd Ekwadoru zdecydował o cofnięciu azylu Julianowi Assange i uprzejmie poprosił londyńskich policjantów o usunięcie z terytorium ambasady osoby, którą owi policjanci próbowali aresztować od 2012 roku.

Od marca 2019 roku w światowych mediach pisało się dużo o tym, że Ekwadorczycy skarżą się na swojego gościa. Miał być nieznośny, niewdzięczny i posuwać się do wypowiadania słów nieodpowiednich dla człowieka winnego wdzięczność za azyl. Rzekomo zdewastował także zajmowane pomieszczenie za pomocą fekaliów rozmazanych na ścianie. Fotoreporterzy zaczęli warować przy Hans Crescent, spodziewając się medialnej sensacji. W międzyczasie w USA znów zatrzymano Manning. Na WikiLeaks nie pojawiały się żadne nowe materiały. Correa wszędzie wstawiał posty o swoim skorumpowanym następcy.

W komunikacie policji pojawiła się wyraźna i jednoznaczna informacja, że Assange zostanie zatrzymany w areszcie w centrali policji w Londynie, gdzie pozostanie aż do stawienia się przed sądem Westminster Magistrates Court tak szybko, jak to możliwe, a aresztowany został na podstawie nakazu sądowego z 2012 roku.

O 11 prezydent Moreno zamieścił na Twitterze oświadczenie w sprawie cofnięcia azylu i wydania twórcy WikiLeaks policji. Jednocześnie zaznaczył, że prowadził negocjacje z rządem brytyjskim, by pana Assange’a, Boże broń, nie wydano do kraju, w którym groziłyby mu prześladowania, tortury lub kara śmierci. Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Jeremy Hunt, podziękował prezydentowi Moreno i rzekł, że Assange wcale nie jest takim bohaterem i nie stoi ponad prawem.

O 11.15 Władimir Putin wyraził głęboką troskę o losy dziennikarza z WikiLeaks i zapowiedział, że będzie się sprawie przyglądał. 20 minut później na profilu WikiLeaks pojawił się dramatyczny apel i hashtag #protectjulian. O 11.50 ze Szwecji dotarły wieści, że ofiary gwałtu przywitały z radością jego aresztowanie. Prokuratura jednak nie wyrażała entuzjazmu.

O 12 Brytyjczycy przestali być dyplomatyczni i oświadczyli, że Julian został aresztowany w związku z żądaniem Stanów Zjednoczonych, domagających się ekstradycji. Departament Sprawiedliwości USA jednak nie wyjaśnił, o jakie zarzuty chodzi.

Pięć minut później od polityków z Niemiec doszły głosy ostrego sprzeciwu przeciwko ewentualnej ekstradycji Juliana.

O 12.50 londyńska policja oświadczyła, że tak, aresztowała go z powodu wniosku z USA, ale przede wszystkim na podstawie wezwania z 2012 roku.

O 13.10 Snowden twittuje dramatycznie z Rosji, że oto wolne dziennikarstwo jest zagrożone.

Pół godziny później szwedzka prokuratorka waha się, czy odgrzanie sprawy o gwałt w ogóle jest możliwe.

10 minut później w Waszyngtonie Departament Sprawiedliwości zapowiada podanie do wiadomości publicznej oskarżenia przeciwko Assange’owi.

Po kolejnych 10 minutach Theresa May przemawia przed Izbą Gmin i mówi, że nikt nie jest ponad prawem.

Chwilę później Ekwador stwierdza, że owszem, w zeszłym roku dał Julianowi obywatelstwo, ale teraz zabrał.

Wtedy Departament Sprawiedliwości USA ogłasza, że zarzuty w sprawie Assange’a dotyczą jego rzekomego spisku z Manning, zawiązanego celem włamania się do amerykańskiego komputera rządowego – i na tej podstawie Julian ma być poddany ekstradycji.

O 14.30 Assange wchodzi do sądu w Westminster. Twierdzi, że jest niewinny, ale przyznaje, że nie stawił się w sądzie w 2012 roku. Sędzia Michael Snow wymierza mu za to karę – 12 miesięcy więzienia. Przesłuchanie w sprawie wniosku strony amerykańskiej ma odbyć się 2 maja, Assange będzie uczestniczyć w nim poprzez internet.

https://www.washingtonpost.com

Po południu ekwadorscy politycy obrzucają się zarzutami. Moreno może jednak spać spokojnie, niedługo Ekwador otrzyma pożyczkę w wysokości 4,2 miliarda dolarów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Correa przebywa w Belgii i ma równie dużo zarzutów o korupcję, ile sam stawia swojemu następcy. Pożyczka ma być przeznaczona na cele społeczne i jest oprocentowana zaledwie na 5%. O ile umowę podpisano w lutym 2019, o tyle czekała ona jeszcze na akceptację rady pożyczkodawców z Waszyngtonu. Obecnie pożyczka jest już zaakceptowana.

Również po południu prezydent Donald Trump deklaruje, że w zasadzie nic nie wie o WikiLeaks. Oznacza to, że pamięć polityka nie musi być długa, jeśli jest dobra, a Trump zapewne dobrze pamięta, że wygrał z Hilary Clinton m.in. dzięki temu, że w trakcie kampanii prezydenckiej do wiadomości publicznej wyciekły jej maile. Jej i ogólnie partii demokratycznej. Żenujące w wymowie i poziomie. Demokraci bronili się wtedy, kierując uwagę opinii publicznej na to, że są to prywatne maile zwykłych ludzi, a Trump – cóż, po tym jak wielokrotnie wymienił nazwę „WikiLeaks” w debacie z Clinton, po prostu wygrał.

O Assange’a upomniał się nieoczekiwanie prezydent Francji, Emmanuel Macron, przypominając, że we Francji mieszka mały synek dziennikarza, zatem Australijczyk może odbywać swoją karę właśnie tam. Australia w tym samym czasie oświadczyła, że cała sprawa jest poza zainteresowaniem rządu australijskiego. Hilary Clinton z ulgą stwierdziła, że Julian ma wreszcie to, na co zasłużył.

Pojawiają się jeszcze doniesienia na temat szwedzkiego programisty, nazwiskiem Ola Bini, który właśnie został aresztowany w związku z rzekomymi materiałami, które mogą być użyte do szantażowania prezydenta Moreno, ale nigdzie nie ma informacji o jego powiązaniach z WikiLeaks.

I to właściwie koniec ważnych informacji z 11 kwietnia 2019 roku.

Dobry albo zły

W 1972 roku „Washington Post” zdecydował się wbrew naciskom politycznym i hasłom o bezpieczeństwie narodowym oraz interesie międzynarodowym USA ujawnić aferę Watergate. Tym samym gazeta zdecydowała, że ważniejsza niż dobre relacje z politykami i kurtuazyjne uściski dłoni jest prawda. Decyzja o publikacji ekstremalnie niewygodnych materiałów, kładących cień na amerykańską politykę i sens wielu działań, w które wierzyli szeregowi Amerykanie, mogła doprowadzić do upadku gazety, utraty pracy, majątków i postawienia publikujących przed sądem, a mimo to „Washington Post” podjął decyzję o publikacji.

 

Mniej więcej 40 lat później Julian Assange, bufon, człowiek, który lubi się niezbyt bezpiecznie bawić z przypadkowymi partnerkami i który udaje, że nie wie, czym jest stacja „Russia Today”, wchodzi w mariaże z Putinem i Trumpem uruchomił WikiLeaks. Projekt, dzięki któremu można było prezentować całemu światu najbardziej nawet niewygodną prawdę.

Dokumenty, filmy, archiwa mailowe – wszystko to zweryfikowane, sprawdzone, wiarygodne. Z filmem np. takim, jak Collateral Murder, może się w każdej chwili zapoznać dowolna osoba na świecie i wyrobić sobie swój własny pogląd na temat prezentowanej w nim rzeczywistości.

Nieświadomymi ludźmi łatwiej się steruje, a WikiLeaks jest medium, dzięki któremu można zyskać wiedzę o polityce, politykach, instytucjach, firmach, bankach i wszystkich tych podmiotach, które gdzieś tam, w telewizji, decydują o życiu zwykłych ludzi.

Po aresztowaniu Juliana Assange’a pojawiły się głosy, których autorzy domagali się surowych kar dla dziennikarza za zdradę kraju. Czy publikowanie nawet tajnych i strategicznych dla obronności kraju informacji to zdrada? Również tych, które mówią o przestępstwach wobec ludności cywilnej, nadużyciach, fałszowaniu rzeczywistości? Czy człowiek, który prywatnie wygląda na buca, a jego najsympatyczniejszą cechą wydaje się kot w krawacie, powinien być potępiany nie za prywatne czyny, a za ujawnianie prawdziwych świadectw funkcjonowania współczesnego świata?

Czy wiedza o głupocie polityków powinna być tajna? O nierzetelności kościołów, o naciąganiu finansów w taki sposób, by bronić systemy bankowe, a zwykłych obywateli nie, o zanieczyszczeniu środowiska, o torturach i sterowaniu polityką?

Jeśli tak – Julian jest zdrajcą. A jeśli nie?

 

Autor: 
zzz
Źródło: 

zaufanatrzeciastrona.pl

video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama