Pożary w Australii z 2019 i 2020 roku miały jeszcze bardziej globalny zasięg niż wcześniej sądzono

Reklama

ndz., 09/19/2021 - 22:57 -- MagdalenaL

Podpis zdjęcia: Dym unosi się z płonących drzew w pobliżu miasta Nowra w australijskiej Nowej Południowej Walii, 31 grudnia 2019 r. Nowe badania łączą dym i popiół z pożarów, które szalały w południowo-wschodniej Australii od października 2019 r. do lutego 2020 r. z dużymi zakwitami alg morskich daleko na wschód w Oceanie Południowym

Konsekwencje niezwykle dotkliwych i niszczycielskich pożarów, które szalały w południowo-wschodniej Australii pod koniec 2019 i na początku 2020 roku rozciągnęły się daleko poza granice kraju, jak wynika z dwóch nowych badań.

Satelitarne szacunki jednego z zespołów badawczych ujawniły, że pożary wypuściły do atmosfery co najmniej dwa razy więcej dwutlenku węgla niż wcześniej sądzono. Inne badanie odkryło, że spowodowały również również ogromne chmury dymu i popiołu, które zawędrowały daleko na wschód nad Ocean Południowy, nawożąc wodę substancjami odżywczymi i początkując rozkwit mikroskopijnych alg morskich zwanych fitoplanktonem. Oba badania zostały opublikowane online 15 września w Nature.

Meteorolog Ivar van der Velde z Holenderskiego Instytutu Badań Kosmicznych SRON w Leiden i jego współpracownicy najpierw zbadali dane dotyczące tlenku węgla zebrane nad południowo-wschodnią Australią przez satelitarny instrument TROPOMI od listopada 2019 do stycznia 2020 r., podczas najgorszych pożarów. Następnie, aby uzyskać nowe szacunki dotyczące emisji dwutlenku węgla przypisywanej pożarom, zespół wykorzystał wcześniej ustalone proporcje tlenku węgla do dwutlenku węgla emitowanego przez lasy eukaliptusowe w regionie - typ lasów, które najbardziej ucierpiały w pożarach - podczas wcześniejszych dzikich pożarów i pożarów kontrolowanych.

Zespół Van der Velde'a szacuje, że pożary uwolniły do atmosfery od 517 bilionów do 867 bilionów gramów dwutlenku węgla. "Sama ilość emisji CO2 do atmosfery (...) była znacznie większa niż początkowo sądziliśmy" - mówi Van der Velde. Emisje "z tego pojedynczego wydarzenia były znacznie wyższe niż to, co wszyscy Australijczycy normalnie emitują ze spalania paliw kopalnych w ciągu całego roku."

Poprzednie oceny emisji CO2 z pożarów, oparte na szacunkach spalonego obszaru i biomasy zużytej przez pożary, obliczyły średnią około 275 bilionów gramów. Użycie danych satelitarnych dotyczących tlenku węgla, jak twierdzą naukowcy, znacznie poprawia zdolność do odróżnienia rzeczywistych emisji z pożarów od innych źródeł gazów, umożliwiając dokładniejszą ocenę.

To odkrycie ma niepokojące implikacje. Pożary szybko przeszły przez południowo-wschodnie lasy eukaliptusowe Australii, niszcząc je w stopniu utrudniającym ich szybką regenerację - co z kolei wpływa na ilość węgla, który drzewa mogą sekwestrować, twierdzi van der Velde. Pożary w suchych, trawiastych sawannach północnej i środkowej Australii są postrzegane jako bardziej neutralne dla klimatu, ponieważ trawy mogą odrastać szybciej - dodaje.

A trudne sezony pożarowe prawdopodobnie staną się częstsze w południowo-wschodniej Australii wraz z postępującymi zmianami klimatu. Zmiany klimatyczne już zwiększyły prawdopodobieństwo wystąpienia poważnych pożarów, takich jak sezon pożarowy 2019-2020, o co najmniej 30 procent.

Dym i popiół z pożarów to także potężny cios. Naukowcy z podziwem obserwowali, jak pożary stworzyły "super epidemię" chmur burzowych od 29 do 31 grudnia 2019 roku. Chmury te wypuszczały maleńkie cząsteczki aerozoli popiołu i dymu wysoko do stratosfery.

Aerozole z pożarów podróżowały również na wschód przez niższą atmosferę, ostatecznie docierając do Oceanu Południowego, gdzie wywołały zakwity fitoplanktonu w dotychczas pozbawionych żelaza wodach. Geochemik Weiyi Tang z Uniwersytetu Princeton oraz jego współpracownicy przeanalizowali aerozole z pożarów i odkryli, że cząsteczki są bogate w żelazo, ważny składnik odżywczy dla alg. Śledząc ścieżki atmosferyczne chmur popiołu i dymu nad oceanem, zespół był w stanie powiązać zaobserwowane zakwity - ogromne plamy chlorofilu wykryte przez satelitę - z pożarami.

Naukowcy od dawna uważali, że w odpowiednich warunkach pożary mogą wywoływać zakwity w oceanie, szczególnie w Oceanie Południowym - mówi współautor badania, biogeochemik morski Joan Llort, obecnie działający w Centrum Superkomputerowym w Barcelonie. To badanie jest jedną z najbardziej bezpośrednich obserwacji takiego zdarzenia, między innymi dzięki jego skali - twierdzi Llort.

Wielkie zakwity oceanów to "kolejny proces, który potencjalnie może być modyfikowany przez zmiany klimatu" - mówi współautor badania, biogeochemik Nicolas Cassar z Uniwersytetu Duke.

Cassar zauważa, że jednym z najważniejszych kwestii badania jest określenie, ile dwutlenku węgla z atmosfery mógł przyjąć fitoplankton. Część dwutlenku wyciągniętego z powietrza tonie na dno morza wraz z algami gdy te więdną. Ale część jest szybko oddawana z powrotem do atmosfery, negując jakikolwiek łagodzący wpływ, jaki algi mogłyby mieć na emisję z pożarów. Aby naprawdę ocenić, jaką rolę odgrywają algi, potrzebny byłby zespół szybkiego reagowania na pokładzie statku oceanicznego, który mógłby mierzyć te procesy chemiczne w trakcie ich trwania.

Sam rozmiar tego wywołanego przez pożary zakwitu - "większy niż sama Australia" - pokazuje, że "pożary mają potencjał, aby znacznie zwiększyć produktywność morza", mówi Douglas Hamilton, klimatolog z Uniwersytetu Cornell, który nie był związany z badaniem.

"Wpływ pożarów na społeczeństwo nie jest jednoznaczny" - dodaje Hamilton. Ten sam dym, który może powodować poważne skutki zdrowotne, gdy jest wdychany, "dostarcza również składników odżywczych do ekosystemów i pomaga wspierać morskie sieci pokarmowe". Dodaje też, że badanie pokazuje, że aby zrozumieć jak częstsze pożary w przyszłości mogą wpływać na produktywność organizmów morskich, “musimy na bieżąco monitorować ich efekty.”

Autor: 
Carolyn Gramling Tłumaczenie: Karolina Schittko
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama