„Nie kupuj, adoptuj” - czy zawsze jest słuszne?

Reklama

wt., 04/26/2022 - 20:38 -- MagdalenaL

Czasy się zmieniają i aby zabrać zwierzaka ze schroniska, nie wystarczy już pojawić się i wskazać, który nam się podoba. Placówki coraz częściej roszczą sobie prawo do kontroli warunków, w jakich ich podopieczny by przebywał, a także spisywane są umowy, określające zasady, jakie adoptujący musi spełnić. Więcej mówi się też, że nie każde zwierzę w schronisku nadaje się do wydania. Adopcja psa, czy kota rośnie do rangi wielkiej, życiowej decyzji. Bo jeżeli nie podołasz, spotkają cię nieprzyjazne spojrzenia i komentarze. 

Adopcja nie jest łatwa i trzeba to przyznać. Wymaga przygotowania, poznania potrzeb i problemów upragnionego zwierzęcia. Czasem jest to trudniejsze, bo wolontariusze mogą sprawiać wrażenie nie do końca szczerych. Trzeba ich trochę zrozumieć, ponieważ przede wszystkim zależy im na zapewnieniu zwierzakom dobrych domów. Ciężko to osiągnąć, jeżeli pewne naleciałości pupili odrzucają potencjalnych adoptujących. Jest to jednak działanie krótkowzroczne – właściciele po odkryciu tych wad, mogą czuć się oszukani i chcieć oddać zwierzę z powrotem do ośrodka. Wolontariusze tracą nie tylko swoją reputację, ale wpływają również na opinię o całej organizacji.

Dla pewnych środowisk przygarnięcie zwierzęcia ze schroniska to jedyna słuszna opcja. Kupowanie w hodowlach traktują jako niemoralne, napędzające krzywdę niewinnych stworzeń. Głośno mówią o pseudohodowlach, o tym, jak niektóre rasy zostały skrzywdzone przez swoich twórców. Jednak pomimo tego, że chcą dobrze i w niektórych kwestiach mają trochę racji, to przez swoje reakcje przyklejana jest im łatka szalonych i niewartych słuchania.  

Główny problem tkwi w tym, że kupno wymarzonego zwierzaka nie jest niczym złym. Nie każdy ma siłę, wiedzę oraz możliwości, by zajmować się chorym lub straumatyzowanym stworzeniem. To duży obowiązek i poświęcenie, na które trzeba być gotowym. Taki problem może nie dotyczy młodych – ale tych jest w schroniskach mało, ponieważ są najchętniej adoptowane. Im zwierzę starsze, tym więcej ma nabytych pewnych zachowań, które niekoniecznie będą nam pasować. Aby je wyplenić potrzeba mnóstwa pracy oraz cierpliwości. 

Kupując rasowego psa czy kota, z góry wiemy czego się spodziewać. Nie tylko w kwestii cech fizycznych, czy będzie duży, czy mały, ale także charakteru. Możemy przewidzieć, czy zwierzę będzie towarzyskie, czy też kilkugodzinna samotność nie będzie problemem. Czy potrzebuje dużo ruchu, czy wręcz całe dnie by spało? Znany jest także zakres chorób, jakie może nabyć z biegiem czasu – niektóre są bardzo charakterystyczne dla danych ras, jak na przykład problemy ze stawami u owczarków niemieckich. Mając świadomość, czego dane zwierzę będzie od nas oczekiwać i jakie problemy może napotkać w przyszłości, łatwiej jest się przygotować zarówno finansowo, jak i psychicznie do zapewnienia podopiecznemu szczęśliwego życia. 

Zastanawiając się, która droga jest lepsza, należy uświadomić sobie jedną rzecz. Adopcja jest jak los na loterii. Można wygrać wszystko i zarówno uszczęśliwić zwierzaka, jak i nakarmić sumienie dobrym uczynkiem. Istnieje jednak opcja, w której przygarnięte zwierzę jest trudne i sobie z nim nie radzimy. Nie ma ani szczęścia, ani magii, a jedynie frustracja. Adopcja to dobry ruch, gdy wiemy, na co się piszemy.

Kupno rasowego zwierzaka może być lepszym wyjściem, tylko jeśli nabierzemy pewnego pragmatyzmu. Przestaniemy oceniać danego psa, czy kota po jego wyglądzie, ale weźmiemy pod uwagę wszystkie inne cechy i możliwości. Będzie konieczne odpowiedzenie sobie na kilka niełatwych pytań. Ponieważ jeśli założymy, że spełnimy jakiś warunek, by ostatecznie tego nie zrobić, może się okazać, że zaważy on zarówno na dobrobycie zwierzaka, jak i szczęściu właściciela. 

Finalnie nie da się wskazać, czy adopcja naprawdę jest lepsza od kupna. Obie kwestie mają zarówno plusy, jak i minusy. W obu jednak chodzi o jedno: spełnienie marzeń o nowym członku rodziny.

 

Autor: 
Tłumaczenie: Ewa Kaczmarczyk
Polub Plportal.pl:

Reklama