’Źródło zewnętrzne’ powoduje wysadzenie tankowca z Arabii Saudyjskiej

Reklama

pon., 12/14/2020 - 11:46 -- MagdalenaL

DUBAJ, Zjednoczone Emiraty Arabskie - Wczesnym poniedziałkiem tankowiec u wybrzeży miasta portowego Arabii Saudyjskiej w Jiddah uległ eksplozji po tym, jak został uderzony przez "zewnętrzne źródło", jak powiedziała firma przewozowa, sugerując, że kolejny statek został zaatakowany u wybrzeży królestwa w obliczu trwającej od kilku lat wojny w Jemenie.

Pozorny atak na tankowiec BW Rhine pod banderą singapurską, który został zakontraktowany przez ramię handlowe potężnej saudyjskiej firmy Saudi Arabian Oil Co., daje czwarty atak na saudyjską infrastrukturę energetyczną w ciągu miesiąca. Najwyraźniej zamknął też port Jiddah, najważniejszy punkt żeglugowy w królestwie.

Powracają również obawy o bezpieczeństwo statków na Morzu Czerwonym, które jest kluczową strefą tranzytową dla globalnego transportu i dostaw energii, i które w dużej mierze pozwoliło uniknąć w ubiegłym roku chaosu regionalnych napięć z udziałem Stanów Zjednoczonych i Iranu.

Jak wynika z analizy danych firmy Refinitiv, w sobotę BW Rhine cumował w Jiddah, przewożąc ponad 60 000 ton benzyny bezołowiowej z rafinerii Aramco w Yanbu do konsumpcji w królestwie. Wydaje się, że to właśnie tam doszło do tego incydentu.

Statek został "uderzony z zewnętrznego źródła podczas rozładunku", powiedziała Haifna, firma tankująca BW Group, która jest właścicielem i operatorem statku.

Uderzenie spowodowało eksplozję i pożar na pokładzie statku, chociaż wszyscy 22 marynarze będący na pokładzie uciekli bez obrażeń, a później pożar ugasili strażacy - powiedziała Haifna. Pewna ilość ropy mogła zanieczyścić wodę wzdłuż statku, chociaż firma twierdziła, że nadal oceniała szkody.

Arabia Saudyjska kilka godzin później nadal nie przyznała się do wybuchu.

United Kingdom Marine Trade Operations, organizacja podlegająca brytyjskiej królewskiej marynarce wojennej, zaleciła statkom w tym rejonie zachowanie ostrożności i stwierdziła, że dochodzenia są w toku. Później powiedziała, że port Jiddah został zamknięty na "czas nieokreślony", bez doprecyzowania.

Dryad Global, firma wywiadu morskiego, również poinformowała o wybuchu. Piąta Flota Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, która patroluje Środkowy Wschód, nie odpowiedziała na prośbę o komentarz.

Nikt natychmiast nie podał przyczyny tego incydentu. Wybuch nastąpił jednak po tym, jak w zeszłym miesiącu wybuchła mina, która uszkodziła statek u wybrzeży Arabii Saudyjskiej. Na początku miesiąca inny tajemniczy atak na statek towarowy miał miejsce u wybrzeży małego portowego miasta Nishtun w Jemenie na dalekim wschodzie.

Popierani przez Jemen rebelianci Houthi z Iranu używali już wcześniej min morskich w swojej długiej wojnie z koalicją pod przywództwem Saudyjczyków. Jednak Houthisi nie skomentowali ataku z zeszłego miesiąca.

Dryad Global powiedziała, że gdyby to Houthisowie stali za poniedziałkowym wybuchem, "stanowiłoby to zasadniczą zmianę zarówno w możliwościach, jak i zamiarach celowych".

Od połowy listopada trwają również, jak określiła Arabia Saudyjska, próby ataku na Jazan, a także atak rakietami rejsowymi, którymi Houthisowie zaatakowali zakład naftowy Aramco w Jiddah.

Incydenty te nastąpiły po napięciach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w zeszłym roku, kiedy to doszło do serii eskalacji incydentów w Zatoce Perskiej, Cieśninie Ormuz i pobliskiej Zatoce Omańskiej. Podczas gdy Stany Zjednoczone stworzyły nową koalicję do monitorowania żeglugi po tych wydarzeniach, nie działa ona na Morzu Czerwonym.

W ostatnich tygodniach atak w Iranie zabił wybitnego naukowca, który dwadzieścia lat temu założył wojskowy program nuklearny Teheranu, atak, o który podejrzewa się, że został przeprowadzony przez Izrael.

Atak ten doprowadził do wzrostu cen ropy naftowej, które już w ostatnich dniach rosły w miarę jak kraje zachodnie zaczęły rozprowadzać szczepionki przeciwko koronawirusowi. Cena ropy Brent wynosiła ponad 50 dolarów za baryłkę w handlu w poniedziałek.

Morze Czerwone, z Kanałem Sueskim na północy i cieśniną Bab al-Mandab na południu, jest ważnym szlakiem żeglugowym zarówno dla ładunków jak i globalnych dostaw energii. Jego prądy zmieniają się sezonowo i obecnie biegną na północ. Arabia Saudyjska oskarżyła niedawno Houthisów o zrzucanie min na południowe Morze Czerwone, które mogą być przewożone w kierunku Jiddah.

Morze Czerwone było już wcześniej zaminowane. W 1984 r. około 19 statków zgłosiło tam wybuchające miny, z których tylko jedna została odzyskana i rozbrojona, według amerykańskiego zespołu ekspertów badającego wojnę w Jemenie. Każde nowe wydobycie może zagrażać światowej żegludze i być trudne dla operacji znajdowania i usuwania min - co zwiększa ryzyko i potencjalnie koszt ubezpieczenia osób pływających w tym regionie.

"Seria eskalacji na Morzu Czerwonym z pewnością podniesie profil ryzyka tego regionu" - powiedział Ranjith Raja, szef badań nad ropą naftową i żeglugą na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej w Refinitivie. "To z kolei może również zwiększyć składki ubezpieczeniowe na dodatkową ochronę statków działających w tym regionie, co miałoby wpływ na koszty transportu".

Autor: 
Jon Gambrell, Tłum. Magdalena Nowicka
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama