Zanim zaczniemy mówić o Myanmarze z poczuciem sprawiedliwości

Reklama

pon., 09/13/2021 - 14:03 -- MagdalenaL

Źródło: Yūsuke Kawamura / Forbes Japan

Okrutny pułkownik sił zbrojnych zostaje w końcu pokonany przez prawego wojownika i umiera w agonii po tym jak jego brzuch zostaje brutalnie rozcięty. Tak kończy się film z 2008 roku, John Rambo, którego akcja rozgrywa się w Myanmarze – kraju, o którym każdego dnia jest głośno.

Wiele obecnych zawirowań w Myanmarze ma swoje źródło w brytyjskiej polityce kolonialnej. Chociaż Birmańczycy stanowią większość w kraju, w Myanmarze istnieje ponad 100 grup etnicznych w tym Szanowie i Karenowie. Dawniej Wielka Brytania przyjęła system rządów, umożliwiający mniejszości Kareńskiej zdominować Birmańczyków. Z tego też powodu Birmańczycy zaczęli żywić urazę do Karenów i zapragnęli odzyskać kontrolę nad krajem. W końcu udało im się tego dokonać poprzez uzyskanie niepodległość, jednak niedługo po tym zaczęli się mścić na mniejszościach etnicznych.

W takim państwie jak Myanmar religia i wojsko często stanowią potężne siły w rządzeniu. W tym przypadku był to Buddyzm Theravada oraz armia narodowa. Zwłaszcza wojsko zaczęło przyciągać najzdolniejszych ludzi z całego kraju. Z drugiej jednak strony, poziom tamtejszych urzędników państwowych był niższy niż w innych państwach z powodu ogólnego zaniedbywania administracji. Armia ze swoim mózgiem i skutecznością wkrótce zaczęła rządzić w sposób autonomiczny i autokratyczny, doprowadzając do stagnacji w Myanmarze, gdzie zaczął panować tzw. birmański socjalizm i izolacjonizm.

Mieszkańcy Myanmaru, zwłaszcza studenci, wielokrotnie sprzeciwiali się rządowi, nawołując do demokratyzacji i anty-wojskowego reżimu, jednak ich protesty były tłumione przez siły zbrojne, a zaciskanie więzów za każdym razem stawało się coraz gorsze. Kiedy birmańską ikonę demokracji – Aung San Suu Kyi – skazano na areszt domowy, kraje Zachodu nałożyły sankcje na Myanmar.

Sytuacja odwróciła się, gdy do władzy doszedł Thein Sein, który dokonał poważnego zwrotu w kierunku modernizacji i demokratyzacji. Pomimo wojskowego pochodzenia był człowiekiem otwartym – poprawił nawet stosunki z Suu Kyi. Do Myanmaru napłynęła masa inwestycji zagranicznych, a w całym kraju rozpoczął się rozwój infrastruktury i budowa parków przemysłowych. Jednym z państw, które przybyły inwestować, była Japonia.

Japonia ma głębokie powiązania historyczne z Myanmarem – to właśnie ona pomogła generałowi Aung San, ojcu Suu Kyi, utorować drogę do niepodległości. Nie należy jednak zapominać o tym, że w trakcie tamtych wydarzeń intencje i działania Japonii nie były pozytywnie interpretowane. Nastroje antyjapońskie były na porządku dziennym.

Dla Japonii Myanmar jest istotny nie tylko z punktu widzenia gospodarczego – ma on również ogromne znaczenie w zakresie bezpieczeństwa narodowego. Kraj ten zajmuje kluczową pozycję geopolityczną, o czym świadczy fakt, że w przeszłości przebiegał tamtędy szlak dla wojsk alianckich, które miały na celu ograniczać ekspansywne Chiny. Z wielu perspektyw, Myanmar stanowi dla Japonii tzw. „Chiny plus jeden”.

Kilka lat temu w luksusowym hotelu w samym sercu miasta poznałem człowieka, który z zadowoleniem przekładał jedzenie na teppanyaki (japońskim grillu w formie stalowej płyty na spodzie stołu) i z pasją opowiadał o modernizacji Myanmaru i pomocy Japończykom w założeniu giełdy. Tym człowiekiem był birmański minister finansów – Win Shein. Opowiadał wtedy o tym, jak wysłał swoje dzieci na studia zagraniczne i że szuka luksusowych japońskich kosmetyków dla swojej żony. To, jak mówił i o czym mówił, całkowicie zmieniło moje wyobrażenie o nim jako byłym wojskowym. Ten emerytowany oficer jest również przewodniczącym Myanmar Investment Comission i wtedy bardzo zależało mu na tym, aby w końcu otworzyć giełdę w Myanmarze. Spotkałem go później ponownie na panelu dyskusyjnym na temat rynków kapitałowych w Rangunie i byłem pod wrażeniem jego dokładnego zrozumienia funkcjonowania giełdy.

Dziś reżim wojskowy Myanmaru spotyka się z ostrą krytyką ze strony społeczności międzynarodowej. Jego nieludzkość jest nie do przyjęcia. Dokąd chce zaprowadzić kraj rząd wojskowy?

Zaangażowanie Japonii w sprawę Myanmaru jest bardzo zaawansowane. Trudno powiedzieć, czy Japonia powinna się wycofać czy nałożyć sankcje. Nie można jednak ignorować braku poszanowania dla praw człowieka przez reżim wojskowy. Żyjemy w czasach, w których prawa człowieka są ważne dla zarządzania zrównoważonym rozwojem w globalnym świecie korporacyjnym. Problem stanowią jednak Chiny i Rosja, które przewiduje się, że przenikną do Myanmaru, wypełniając tym samym lukę powstałą w wyniku sankcji nałożonych przez Zachód. Stanowi to duże zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Podczas minionych sankcji Japonia utrzymywała silne stosunki z Myanmarem. Ponadto, miedzy państwami istnieje również związek przedwojenny. To wszystko wpływa na raczej dobrą relację między Japonią a Myanmarem.

Nie sądzę, aby reżim wojskowy był aż tak głupi. Po zamachu stanu, który miał miejsce wiosną tego roku, nazwisko Win Shein znalazło się na liście ministrów. Zajął on stanowisko ministra planowania, finansów i przemysłu, a więc jest on szefem polityki gospodarczej. Czy to aby nie jest dobry znak?

Oczywiście, należy pamiętać, że metody obecnego reżimu wojskowego są nie do przyjęcia dla społeczności globalnej i mogą doprowadzić do załamania się zgody międzynarodowej. Jednakże, próba rozbicia systemu przy użyciu zachodniej logiki i poczucia sprawiedliwości może jedynie wywołać odwrotną reakcję. W tym wypadku potrzebny jest azjatycki sposób perswazji, który ma wspólne podstawy w kulturze, historii, zwyczajach i wartościach. Tu z pomocą może przyjść Japonia. W końcu Aung San, ustanowiciel birmańskiej niepodległości, otrzymał ogromną pomoc, kiedy przebywał w Japonii. Nawet używał wtedy japońskiego imienia – Monji Omota.

Autor: 
Yūsuke Kawamura Tłumaczyła: Alicja Nowak
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama