„Wyspa daltonistów”, gdzie dżungla jest różowa, morze szare, a światło zbyt jasne

Reklama

wt., 09/21/2021 - 12:43 -- MagdalenaL

Pingelap to atol na Pacyfiku znany jako „Wyspa daltonistów” ze względu na wysoki odsetek osób cierpiących na achromatopsję (lub „całkowity” daltonizm) (Zdj.CNN)

Na fotografiach Sanne De Wilde przedstawiające Pingelap, maleńki atol na Oceanie Spokojnym, nic nie jest takie, jak się wydaje. Jej obrazy przedstawiają tropikalny raj, w którym roślinność dżungli jest bladoróżowa, morze szare, a miejscowi mieszkańcy są widoczni w czerni i bieli.

Ale belgijska fotografka uchwyciła świat nie tak, jak go widzi, ale tak, jak uważa, że widzą go wyspiarze.

Nazywana „wyspą daltonistów” Pingelap jest domem dla niezwykle dużej liczby ludzi, którzy nie potrafią rozróżniać kolorów. Chociaż achromatopsja (znana również jako „całkowita” ślepota barw) występuje u około 1 na 30 000 osób na całym świecie, uważa się, że częstość występowania w małej populacji Pingelapa wynosi od 4% do 10%.

Początek choroby został przypisany jednemu z byłych królów, jednego z około 20 wyspiarzy, który przeżył katastrofalne tsunami pod koniec XVIII wieku. Ponieważ większość jego poddanych została zgładzona, uważa się, że król pomógł ponownie zaludnić Pingelap. Ale wielu jego potomków odziedziczyło rzadki gen, który powoduje achromatopsję. Choroba ta przekazywany jest z pokolenia na pokolenie.

Kolor to „tylko słowo”

Zafascynowana tym, jak genetyka kształtuje ludzi i społeczności, De Wilde opublikowała swoje niezwykłe zdjęcia w nowej książce „Wyspa daltonistów”. Zdjęcia zostały wykonane na Pingelap i większej wyspie Pohnpei, oddalonej o prawie 300 kilometrów.

„Ludzie Pingelap utworzyli małe społeczności na Pohnpei” – wyjaśnił De Wilde. „Ale nawet wśród tamtejszych ludzi odsetek achromatopsji jest nadal bardzo wysoki”.

De Wilde próbuje spojrzeć na świat oczami mieszkańców, manipulując tonami i barwami swoich zdjęć. Powiedziała, że w monochromatycznym świecie kolor jest „tylko słowem” dla tych, którzy go nie widzą.


Jaynard Robert, chłopiec z daltonizmem, wspina się na drzewo w ogrodzie, aby zebrać owoce. (Źródło zdjęcia: Sanne De Wilde)

Wyspiarze twierdzą, że „widzą” najwięcej czerwieni, więc De Wilde podkreślała i manipulowała kolorem, głównie używając filtra podczerwieni.

Inni powiedzieli jej, że zielony jest ich ulubionym kolorem, chociaż jest to jeden z odcieni, którego rozpoznają najmniej. De Wilde uważa, że w ten sposób wyspiarze wyrażają miłość do otaczającej ich roślinności.

Widząc świat inaczej

Urodzona w Antwerpii 29-letnia fotografka zdobyła nagrody za zdjęcia ludzi, którzy widzą świat inaczej – lub sami są postrzegani jako inni – w tym jej cykl o karłowatości w Chinach.

W innej serii, zatytułowanej „Samoa Kekea”, dokumentowała albinizm na Samoa. De Wilde widzi związek między tym projektem a jej badaniem daltonizmu w Pingelap.

„Albinizm to choroba genetyczna” – powiedziała. „I można powiedzieć, że – ze względu na naturalne granice, jakie tworzy morze – geny te krążą w małych społecznościach wyspiarskich”.

Po rozmowie o swoich zdjęciach z Samoa w radiu z De Wilde skontaktował się słuchacz, który powiedział jej o Pingelapie. Wcześniej był on tematem książki brytyjskiego neurologa Olivera Sacksa, który zmarł tydzień przed odlotem De Wilde na wyspę w 2015 roku.

Mała kropka na wielkim błękicie”

„Nie było łatwo dostać się na Pingelap” – powiedziała De Wilde. „To mały atol pośrodku Oceanu Spokojnego. To mała kropka na wielkim błękicie”.

„Poleciałam do USA, następnie na Hawaje, a potem na Wyspy Marshalla. W końcu dostałam się na Pohnpei, jedną z większych wysp Federacji Mikronezji. Stamtąd poleciałam czteroosobowym samolotem na Pingelap”.


Eric, mieszkaniec Pingelap, pozuje do portretu oświetlonego latarką. (Źródło zdjęcia: Sanne De Wilde)

Po przylocie ujrzała tylko jedną ulicę i żadnych sklepów ani restauracji. Wyspiarze żywią się kokosami i złowionymi rybami, prowadząc życie, które De Wilde określił jako „bardzo proste”.

„Ludzie z achromatopsją są niezwykle wrażliwi na światło, co jest ciężkie na słonecznej, tropikalnej wyspie” – powiedziała. „W świetle dziennym świat wygląda jak wypalony obraz. Gdy są na zewnątrz, ledwo mogą utrzymać otwarte oczy”.

„W ogóle nie widzą kolorów. Dlatego wszystko wydaje się w ich oczach być w odcieniach szarości – wszystko pomiędzy czernią a bielą. Ja nie zmieniłem żadnych kolorów. Kamera na podczerwień to zrobiła. Inne zdjęcia przekonwertowałem na czarno-białe za pomocą programu Photoshop”.

Autor: 
Dalya Alberge Tłumaczenie: Weronika Florko
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama