Tajski sąd wydał rekordowy wyrok 43 lat za znieważenie króla

Reklama

wt., 01/19/2021 - 20:17 -- MagdalenaL

BANGKOK - We wtorek sąd w Tajlandii skazał byłą urzędniczkę państwową na rekordową karę 43 lat i sześciu miesięcy więzienia, za złamanie surowego prawa tego kraju dotyczącego znieważania lub zniesławiania monarchii, powiedzieli prawnicy.

Sąd karny w Bangkoku uznał kobietę za winną 29 zarzutów naruszenia prawa kraju lese majeste (obraza majestatu władcy), przez umieszczanie materiałów audio na Facebooku i YouTube z komentarzami uznanymi za krytyczne wobec monarchii, powiedziała organizacja Thai Lawyers for Human Rights.

Sąd początkowo ogłosił jej wyrok na 87 lat, ale zmniejszył go o połowę, ponieważ przyznała się do winy za te przestępstwa, powiedziała grupa.

Wyrok ten, wydany w czasie trwającego ruchu protestacyjnego, który jest wyrazem bezprecedensowej publicznej krytyki monarchii, został szybko potępiony przez grupy praw człowieka.

"Dzisiejszy wyrok sądu jest szokujący i stanowi mrożący krew w żyłach sygnał, że nie tylko krytyka monarchii nie będzie tolerowana, ale także zostanie surowo ukarana" - powiedział Sunai Phasuk, starszy badacz grupy Human Rights Watch.

Naruszenie prawa Tajlandii lese majeste - znanego powszechnie jako art. 112 - jest zagrożone karą od trzech do piętnastu lat pozbawienia wolności. Prawo to jest kontrowersyjne nie tylko dlatego, że zostało wykorzystane do ukarania rzeczy tak błahych, jak polubienie postu na Facebooku, ale także dlatego, że każdy - nie tylko królowie czy władze - może złożyć skargę, która może uwikłać oskarżonego na lata w postępowaniu sądowym.

W ciągu ostatnich 15 lat wzburzenia politycznego w Tajlandii prawo było często używane jako broń polityczna, a także w osobistych zemstach. Prawdziwa krytyka monarchii ze strony opinii publicznej była jednak do niedawna niezwykle rzadka.

Zmieniło się to w ciągu ostatniego roku, kiedy to młodzi protestanci domagający się demokratycznych reform również wystosowali apele o reformę monarchii, która od dawna jest uważana przez wielu Tajów za niemal świętą instytucję. Protestujący stwierdzili, że instytucja ta jest nieodpowiedzialna i ma zbyt dużą władzę w tym, co ma być demokratyczną monarchią konstytucyjną.

Władze na początku pozwoliły, aby wiele komentarzy i krytyki uszło bez zarzutu, ale od listopada aresztowały około 50 osób i oskarżyły je o złamanie lese majeste.

Sunai powiedział, że wtorkowy wyrok miał prawdopodobnie stanowić przesłanie.

"Widać, że władze Tajlandii stosują oskarżenie lese majeste jako ostatnią deskę ratunku w odpowiedzi na młodzieńcze powstanie demokratyczne, które ma na celu ograniczenie władzy króla i utrzymanie go w granicach rządów konstytucyjnych. Napięcia polityczne w Tajlandii będą teraz przechodziły od złych do gorszych", powiedział.

Po objęciu tronu przez króla Maha Vajralongkorna w 2016 roku po śmierci jego ojca, poinformował on rząd, że nie chce, by stosowano prawo lese majeste. Ale gdy w zeszłym roku protesty nasiliły się, a krytyka monarchii zaostrzyła się, premier Prayuth Chan-ocha ostrzegł, że granica została przekroczona i prawo będzie wykorzystywane.

Ruch protestacyjny stracił na znaczeniu od czasu aresztowań i od czasu wprowadzenia nowych ograniczeń dotyczących zgromadzeń publicznych po gwałtownym wzroście zachorowań na koronawirusa.

Grupa Thai Lawyers for Human Rights przedstawiła kobietę skazaną we wtorek tylko z imienia Anchan i poinformowała, że ma około 60 lat.

Jej sprawa sięga sześciu lat wstecz, kiedy po wojskowym zamachu stanu przeprowadzonym przez Prayutha w 2014 r. zaczęły narasta

nastroje powstańcze. Była przetrzymywana w więzieniu od stycznia 2015 roku do listopada 2018 roku.

Zaprzeczyła zarzutom, gdy jej sprawa była po raz pierwszy rozpatrywana w sądzie wojskowym, gdzie wykroczenia lese majeste były sądzone przez okres po zamachu stanu. Kiedy jednak jej sprawa została przekazana do sądu karnego, przyznała się do winy z nadzieją, że sąd okaże litość wobec jej czynów, ponieważ tylko podzieliła się nagraniem, nie zamieściła go ani nie skomentowała, powiedziała lokalnym mediom we wtorek po przybyciu do sądu.

"Myślałam, że to nic wielkiego. Wiele osób dzieliło się tą treścią i słuchało jej. Facet (który stworzył tę treść) robił to przez tyle lat", powiedziała Anchan. "Więc nie myślałam o tym i byłam zbyt pewna siebie, i nie byłam wystarczająco ostrożna, by zdać sobie sprawę, że to nie było właściwe".

Powiedziała, że przez 40 lat pracowała jako urzędniczka i została aresztowana na rok przed przejściem na emeryturę, a przez wyrok straciłaby z niej dochód.

Do tej pory za najdłuższy wyrok lese majeste uważano ten wydany w 2017 roku, kiedy to sąd wojskowy skazał człowieka na 35 lat więzienia za posty w mediach społecznościowych uznane za zniesławiające dla monarchii. Mężczyzna, sprzedawca, został początkowo skazany na 70 lat, ale jego wyrok zmniejszył się o połowę po przyznaniu się przez niego do winy.

Autor: 
Chalida Ekvitthayavechnukul, Tłum. Magdalena Nowicka
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama