Szwajcarskie stoki wrzą, gdy te sąsiadów stoją bezczynnie w pandemii

Reklama

sob., 12/05/2020 - 15:46 -- MagdalenaL

GENEWA - Dwa tygodnie po pokonaniu COVID-19, pobliżu szczytu Matterhorn, Thierry Salamin sapie z wysiłku, gdy jego buty narciarskie chrzęszczą na szwajcarskim śniegu, a on przygotowuje się do zjazdu, z nastrojem tak jasnym i pogodnym jak jego niebieski i fluorescencyjno-żółty strój i słońce nad głową.

31-letni agent nieruchomości z południowo-zachodniej części szwajcarskiego regionu Wallis nie może uwierzyć, że jeździ na nartach w czasie pandemii, nie mówiąc już o tej, którą osobiście przeżył - i która wbiła klin pomiędzy jego kraj i jego alpejskich sąsiadów, gdzie ludzie mogą jeździć na nartach, a gdzie nie mogą.

Podczas gdy nawrót koronawirusa doprowadził do tego, że Austria, Francja i Włochy zamknęły lub poważnie ograniczyły dostęp do swoich stacji narciarskich w tym sezonie urlopowym, Szwajcaria pozostawiła swoje stoki otwarte - posunięcie, które wywołało pomruk niezadowolenia o nierównym uprzywilejowaniu, jeśli chodzi o alpejską zabawę.

"To prawda, jesteśmy uprzywilejowani", powiedział Salamin, zachwycając się "rajem" zboczy Zermatt i gestykulując nad linią grzbietową w kierunku Włoch. "Szkoda, że ludzie nie mogą jeździć na nartach po włoskiej stronie, bo te stoki są wspaniałe".

Niezgoda między krajami w czasie najgorszej pandemii stulecia dotyczy kwestii zdrowia, biznesu, gospodarki, kultury i dobrego samopoczucia. Ale narusza również jedną z kluczowych zasad, które promuje Światowa Organizacja Zdrowia, aby pomóc w walce z COVID-19: solidarność.

Szwajcarzy mówią, że podejmują rozsądne działania, by walczyć z koronawirusem. Jak w całej Europie, tak i w Szwajcarii liczba zakażeń wzrosła pod koniec października i około miesiąca temu dwukrotnie przekroczyła 10 000 przypadków dziennie - co stanowi wysoki wskaźnik dla kraju z liczbą ludności 8,5 miliona.

Władze wymagają noszenia masek na wyciągach narciarskich i w kolejkach oraz zalecają mycie rąk oraz zachowanie dystansu od innych. Wydaje się, że to tylko drobne ustępstwa dla setek wiernych narciarzy, którzy w czwartek z radością udali się na tygodniowy wypad na szwajcarskie stoki w pobliżu Matterhornu.

Francuski rząd za wszelką cenę celuje w Szwajcarię, która nie jest członkiem Unii Europejskiej, ostrzegając, że każdy mieszkaniec Francji wracający z wakacji narciarskich może zostać poddany testom na obecność wirusa i kwarantannie. Działanie Francji wynika z celu ograniczenia rozprzestrzeniania się COVID-19, ale również z tego, że niektórzy urzędnicy i liderzy biznesu we francuskich miastach alpejskich skarżyli się na nieuczciwe ograniczenia.

W piątek z powodu presji szwajcarski minister zdrowia Alain Berset ogłosił "zaostrzenie" szwajcarskich przepisów dotyczących stacji narciarskich. Do 22 grudnia tereny narciarskie muszą otrzymać zezwolenia od władz kantonalnych lub regionalnych, aby mogły dalej funkcjonować.

Ministerstwo powiedziało, że od środy pociągi, gondole i kolejki linowe na terenach narciarskich będą ograniczone do dwóch trzecich maksymalnej pojemności. Zaostrzone ograniczenia są jednak nadal mniejsze niż w innych krajach.

Sąsiednie regiony kipią ze złości. Tuż za granicą z Zermatt, we Włoszech, rada regionalna Valle d'Aosta głosowała przeciwko rządowi krajowemu, i tak otworzyła swoje wyciągi narciarskie, ale sprawa ta może zostać zawiązana w sądzie.

Nicolas Rubin, burmistrz francuskiego miasta Chatel w pobliżu granicy ze Szwajcarią, kazał zasłonić swój ratusz szwajcarskimi flagami, aby zaprotestować przeciwko dyrektywom z Paryża. W środę powiedział szwajcarskiej telewizji publicznej, że nie czuje "żadnej zazdrości" wobec Szwajcarii, mówiąc, że szwajcarscy urzędnicy w pełni przemyśleli swoje zasady.

Unia Europejska - której członkami są Austria, Francja i Włochy - przestała zalecać zakaz podróżowania w sezonie wakacyjnym. Władze krajowe podejmują jednak środki ostrożności, niechętnie organizując takie wydarzenia, jak te, które miały miejsce na początku tego roku w ośrodkach narciarskich w tych trzech krajach, które to pomogły zasiać niszczycielskie ogniska w Europie.

W czwartek premier Włoch Giuseppe Conte potwierdził, że włoskie wyciągi narciarskie pozostaną zamknięte do 7 stycznia. Francja jest nadal niezdecydowana, ale zapatruje się, że, w najlepszym przypadku, w połowie stycznia nastąpi restart. Austria zezwoli na rozpoczęcie jazdy na nartach 24 grudnia, ale ograniczy przepustowość wyciągów narciarskich do początku stycznia.

W Zermatt, w ten weekend - mniej więcej w czasie rozpoczęcia typowego, wysokiego sezonu zimowego - można będzie się przekonać, jak bardzo ostrzeżenia ze strony polityków zagranicznych i lamenty ze strony właścicieli zimowych biznesów za granicą wyrażą się u niedoszłych narciarzy.

"Turystyka to nasz jedyny dochód, to nasze życie", powiedziała w wywiadzie burmistrz Zermatt Romy Biner-Hauser.

"Nikt nie chce być punktem zapalnym, nikt nie chce być roznosicielem", powiedziała. "Gdzie jest różnica między robieniem ćwiczeń na świeżym powietrzu... słońce, świeże powietrze, góry, kontra centrum handlowe w dużym mieście? I jak dotąd nikt nie dał mi tej odpowiedzi."

Jak dotąd urzędnicy ds. turystyki w Zermatt przewidują w tym roku spadek liczby noclegów o co najmniej 20%. Tradycyjnie, około połowa wszystkich odwiedzających pochodzi ze Szwajcarii, druga połowa z zagranicy - wielu z dalekich, nie tylko sąsiednich krajów.

"Mamy wielką nadzieję, że rząd nie zamknie nas ponownie i mamy nadzieję, że ludzie z innych krajów będą mogli przekroczyć granice", powiedział Dave Preis, włoski instruktor narciarski w Zermatt. "Zamykanie świata nie ma sensu. To znaczy: "Przestańmy żyć.""

------

Nadine Achoui-Lesage w Zermatt w Szwajcarii, Colleen Barry w Mediolanie, Sylvie Corbet w Paryżu i Samuel Petrequin w Brukseli przyczynili się do powstania tej relacji.

Autor: 
Jamey Keaten, Tłum. Magdalena Nowicka
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama