Przykład idzie z góry

Reklama

pon., 12/28/2020 - 17:24 -- MagdalenaL

Posłanki podczas obchodów 100-lecia prawa wyborczego dla kobiet w Bundestagu. Zdjęcie: HAYOUNG JEON/EPA-EFE/REX

Brandenburgia jest pierwszym krajem związkowym, który uchwalił ustawę gwarantującą w przyszłości większy udział kobiet w parlamencie. Czy parlamenty pozostałych krajów związkowych, a nawet rząd federalny pójdą w ślad? Widzimy opór i wątpliwości.

Kanclerzem Niemiec jest kobieta, CDU i SPD mają przewodniczące partii, w partiach Zielonych i lewicy to kobiety znajdują się na czele partii i frakcji. Nawet partia AfD (pol. Alternatywa dla Niemiec) ma przewodniczącą. Wygląda na to, że niemiecka polityka jest kobietą.

Pomimo to mężczyźni nadal w niej dominują, a odsetek kobiet w parlamencie jest nadal zbyt niski. W Bundestagu wynosi przykładowo zaledwie nieco ponad 30 procent. Przy tym kobiety stanowią połowę ludności Niemiec.

Od lat toczą się rozmowy na temat tego co należy zrobić, by parlamenty stały się bardziej kobiecym środowiskiem. Brandenburgia stała się pierwszym krajem związkowym, który uchwalił ustawę parytetową. Czerwono-czerwona koalicja i Zieloni głosowali za. Ustawa stanowi, że w przyszłości miejsca na listach wszystkich partii w państwowych wyborach parlamentarnych muszą być obsadzane na przemian przez kobiety i mężczyzn.


Landtag w Brandenburgii Foto: DPA

Nawet jeśli ustawa wejdzie w życie dopiero latem 2020 roku i tym samym nie będzie miała jeszcze zastosowania do zbliżających się wyborach państwowych 1 września tego roku (2019) - Brandenburgia znajduje się obecnie w roli pioniera. Obejmuje to wyraźnie możliwość, że szlachetny projekt ostatecznie zakończy się niepowodzeniem. Ponieważ obawy prawne są wielkie.

Czy prawo to jest niezgodne z konstytucją?

Zwolennicy ustawy parytetowej widzą jej uzasadnienie w art. 3 Ustawy Zasadniczej zgodnie z nią: “Mężczyźni i kobiety mają równe prawa". "Państwo wspiera rzeczywiste wprowadzenie w życie równości praw kobiet i mężczyzn oraz działa na rzecz wyeliminowania istniejących niedogodności".

Artykuł 38 z kolei gwarantuje wolne i równe wybory. Co do zasady, wolność wyboru obejmuje prawo do swobodnego zgłaszania kandydatów. Wielu prawników specjalizujących się w prawie konstytucyjnym uważa jednak, że wolność wyboru byłaby naruszona przez ustawę o parytetach, ponieważ partie nie miałyby już swobody decydowania o tym, których kandydatów może umieścić na liście.

W Brandenburgii, gdzie odsetek kobiet w parlamencie kraju związkowego wynosi około 39 procent, istnieje taki sam kontrast prawny na poziomie konstytucyjnym. Zgodnie z art. 12 kraj związkowy jest zobowiązany do zapewnienia równości kobiet i mężczyzn za pomocą skutecznych środków. Artykuł 22 stanowi, że wybory są wolne.

"Prawo jest z pewnością niezgodne z konstytucją", mówi SPIEGEL ekspert prawa państwowego i partyjnego Martin Morlok. Frakcje opozycyjne CDU i AfD również zgłaszają zastrzeżenia i głosowały przeciwko. Młodzi liberałowie zapowiedzieli już, że złożą skargę konstytucyjną. W końcu ustawa ta prawdopodobnie trafi do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, który po raz pierwszy będzie musiał orzec w sprawie ustawy o parytecie.

Elke Ferner, posłanka do parlamentu z partii SPD, członkini Niemieckiej Rady Kobiet i zwolenniczka ustawy o parytecie, przyjmie to z zadowoleniem: "Następnie Trybunał Konstytucyjny po raz pierwszy zbada, czy wymóg równości zawarty w ustawie zasadniczej usprawiedliwia ingerencję w wolność partii politycznych oraz, w razie potrzeby, w wolność i równość głosów", powiedziała w "Taz".

Czy prawo jest wzorem dla szczebla federalnego?

Bundestag od lat dyskutuje nad reformą prawa wyborczego. Główną kwestią jest to, jak zapobiec dalszemu rozdęciu Bundestagu. W międzyczasie jednak rozmowy o tym, aby uwzględnić wzrost odsetka kobiet w ramach nowego rozporządzenia stają się coraz głośniejsze.

"Naszym celem musi być reforma prawa wyborczego, która wspiera sprawiedliwy udział obu płci", powiedziała gazecie Bild minister sprawiedliwości Katarina Barley (SPD). W wywiadzie dla magazynu "Emma" liderka CDU Annegret Kramp-Karrenbauer opowiedziała się również za "omówieniem kwestii reprezentacji kobiet w zależności od ich udziału w społeczeństwie w związku z reformą prawa wyborczego".

Niemiecka Rada Kobiet wystosowała ostatnio petycję wzywającą do wprowadzenia ustawy o parytecie na szczeblu federalnym. Rada Kobiet chce doprowadzić do tego, aby kobiety w parlamencie nie zgadzały się na żadną reformę prawa wyborczego bez parytetu we wszystkich partiach parlamentarnych. Kobiety ze wszystkich partii reprezentowanych w Bundestagu, z wyjątkiem AfD, podpisały już petycję. Wśród nich są również znane posłanki CDU, takie jak minister stanu ds. integracji w Kancelarii i przewodnicząca Związku Kobiet, Annette Widmann-Mauz.

Rada Kobiet wzywa do zapewnienia parytetu płci w wyborach opartych na modelu francuskim. Konstytucja została tam odpowiednio zmieniona w 1999 roku i od tego czasu ustawa wyraźnie promuje dostęp kobiet i mężczyzn do mandatów i urzędów wyborczych. Ustawa Parité przewiduje nie tylko system kwotowy dla list kandydatów, ale także system kwotowy w wyborach bezpośrednich.

Projekt ustawy w Brandenburgii również pierwotnie przewidywał taką zasadę - pochodził on od Partii Zielonych. Czerwony rząd państwowy obawiał się jednak problemów konstytucyjnych, a SPD i lewica zmieniły projekt. Teraz tylko listy mają być kwotowe, nie ma to wpływu na nominacje bezpośrednich kandydatów w okręgach wyborczych.

"Oczywiście chciałabym, aby nasze rozporządzenie zostało przyjęte", mówi Ursula Nonnenmacher, liderka Zielonych w Brandenburgii, mówi jednak, że jest zadowolona - "To pobudzi dyskusje w całym kraju". W kilku innych krajach związkowych - takich jak Turyngia, Nadrenia Północna-Westfalia i Dolna Saksonia - trwają obecnie dyskusje na temat regulacji parytetowych.

Czy istnieje możliwość zmiany ustawy zasadniczej?

W celu zapewnienia zgodności odpowiedniej ustawy na szczeblu federalnym z konstytucją, Bundestag mógłby ewentualnie zmienić Ustawę Zasadniczą i przyjąć dodatkowy ustęp dotyczący równego dostępu kobiet i mężczyzn do mandatu poselskiego.

"Równy udział w parlamencie to przede wszystkim kwestia polityczna. Jeśli istnieje wola polityczna, możliwe są również zmiany prawne" - mówi Elke Ferner z Rady Kobiet.

Nie jest jednak jasne, czy parlament może w tym momencie w ogóle zmienić ustawę zasadniczą. Wolne i równe wybory są częścią zasady demokracji - ale podlegają one tzw. klauzuli wieczystości i nie można ich dotknąć. "Poprawka byłaby co najmniej bardzo problematyczna", mówi prawnik konstytucyjny Morlok.

Autor: 
Valerie Höhne , Tłum. Paulina Leopold
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama