Polityka klimatyczna w niemieckich wyborach

Reklama

pt., 09/17/2021 - 12:53 -- MagdalenaL

Po 16 latach największa gospodarka Europy nie będzie już kierowana przez osobę z tytułem doktora chemii fizycznej. Kanclerz Niemiec Angela Merkel, była naukowiec, ustąpi po wyborach parlamentarnych 26 września, a wszyscy trzej politycy ubiegający się o jej miejsce studiowali prawo. "Mieliśmy duże szczęście mieć kanclerz, która zna się na nauce" - mówi Martin Stratmann, prezes Towarzystwa Maxa Plancka, które finansuje badania w 86 instytutach członkowskich.

Jednak naukowcy nie mają się czym martwić, przynajmniej jeśli chodzi o finansowanie badań. Roczne podwyżki w wysokości 3% są zapewnione do 2030 roku, a wszystkie główne partie ręczą za wartość nauki. "Jestem przekonany, że niezależnie od tego, jak będzie wyglądał nowy rząd, to podstawowe nastawienie nie ulegnie zmianie" - mówi Otmar Wiestler, prezes Stowarzyszenia Helmholtz, do którego należy 18 ośrodków badawczych.

Konkurujące ze sobą partie różnią się jednak w innych kwestiach, m.in. sposobami na promowanie innowacji i badań biomedycznych oraz podejściem do problemu zmian klimatu - jednym z elementów spuścizny Merkel, którym wielu naukowców jest rozczarowanych. Choć publicznie podkreślała wagę tego problemu, Niemcy wielokrotnie nie spełniły swoich celów w zakresie emisji. Pod jej przywództwem kraj wycofał się z energetyki jądrowej i ugruntował plany utrzymania elektrowni węglowych do 2038 roku, jednocześnie budując nowy gazociąg z Rosji. "Jestem mniej zadowolony z tych decyzji niż z budżetu" - mówi Johannes Orphal, badacz klimatu z Instytutu Technologii w Karlsruhe.

Nie jest jasne, kto mógłby zastąpić Merkel. Jej własna partia, centroprawicowa Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU), oraz jej bawarska partia siostrzana - razem nazywane "Unią" - pozostaje w tyle w sondażach. Ich kandydat, Armin Laschet, gubernator Nadrenii Północnej-Westfalii, najludniejszego kraju związkowego Niemiec, jest krytykowany za swoją reakcję na masowe powodzie w lipcu i niefrasobliwe podejście do pandemii koronawirusa. Liderem wyścigu jest centrolewicowa Partia Socjaldemokratyczna (SPD), młodsza część "wielkiej koalicji" z CDU, która rządzi od 2013 roku. Jej kandydat, Olaf Scholz, jest obecnym ministrem finansów i w swojej kampanii prezentował się jako źródło stabilności i następca Merkel. Na trzecim miejscu w sondażach plasuje się ekologiczna Partia Zielonych, której przewodzi Annalena Baerbock. W pierwszych tygodniach po ogłoszeniu jej kandydatury, Zieloni wysunęli się na prowadzenie w sondażach, osiągając rekordowy wynik 26%, ale oskarżenia o plagiat w jej ostatniej książce o jej planach dla Niemiec i inne potknięcia osłabiły entuzjazm części wyborców.

Nikt nie ma szans na zdobycie większości - co jest typowe dla systemu politycznego Niemiec, gdzie sześć partii ma szansę na zdobycie miejsc w parlamencie. Jeśli obecne sondaże się utrzymają, trzy z tych sześciu partii będą musiały stworzyć koalicję, aby utworzyć rząd, co może zahamować zdecydowane zmiany polityczne w miarę wypracowywania przez partie nieuniknionych kompromisów.

Chociaż Afganistan, infrastruktura cyfrowa i obniżenie podatków znalazły się na pierwszych stronach gazet, zmiany klimatyczne są problemem, który zdaniem największej liczby wyborców - 43% - jest najważniejszy, wyprzedzając pandemię koronawirusa w sondażu przeprowadzonym pod koniec sierpnia. W kwietniu sąd najwyższy Niemiec uznał rządową ustawę o zmianach klimatycznych z 2019 roku za niekonstytucyjną, zgadzając się z młodymi aktywistami, którzy twierdzili, że odkładając większość ograniczeń emisji na okres po 2030 roku, ustawa ogranicza ich przyszłą wolność. W odpowiedzi parlament uchwalił w czerwcu znowelizowaną ustawę, która nakazuje Niemcom do 2030 roku zredukować emisję gazów cieplarnianych o 65% w stosunku do poziomu z 1990 roku, a do 2045 roku stać się neutralnym klimatycznie krajem.

Partie różnią się jednak co do tego, jak dotrzymać terminu 2045 roku. Zieloni twierdzą, że ich plan, obejmujący nowe ministerstwo ds. klimatu, pozwoli na osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2041 roku. Plan Unii zakłada zwiększenie inwestycji w energię odnawialną, aby do 2045 roku osiągnąć zerową emisję. SPD również trzyma się celu 2045 roku, koncentrując się na handlu emisjami, jak również na dotacjach na pojazdy elektryczne i ekologiczne systemy grzewcze. (Inne podejścia obejmują socjalistyczną Partię Lewicy, która dąży do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2035 roku, oraz skrajnie prawicową Alternatywę dla Niemiec, która zaprzecza, że działalność człowieka ma wpływ na klimat).

Partie Zielonych i Lewicy zobowiązują się również do pomocy lokalnym władzom w odbudowie rozpadających się budynków uniwersyteckich w zrównoważony sposób. "Gdyby sektor publiczny inwestował po stronie innowacji klimatycznych (...), byłby to duży krok naprzód" - mówi Antje Boetius, dyrektor Instytutu Alfreda Wegenera. Jej zdaniem prawo zamówień publicznych i ograniczone budżety często uniemożliwiają podejmowanie decyzji przyjaznych dla klimatu. We wszystkim, od planowania nowego statku badawczego po wybór dostawców energii elektrycznej, przepisy zazwyczaj wymagają przyznawania kontraktów najniższym oferentom, z niewielkimi standardami dotyczącymi wpływu na klimat.

Wszystkie główne partie wymieniają "innowacje" w swoich programach wyborczych. Libertariańska Wolna Partia Demokratyczna i Zieloni postulują utworzenie nowej agencji finansującej transfer technologii. SPD chce wzmocnić państwowy bank inwestycji i rozwoju, aby "stał się nowoczesną agencją inwestycji i innowacji", podczas gdy Unia chce zwiększyć ulgi podatkowe dla firm, które prowadzą badania i wspierają rozwój oraz wzmocnić istniejące programy, które finansują transfer technologii. Aby którykolwiek z tych planów mógł zadziałać, przywódcy będą musieli się od nich odsunąć, mówi Wilhelm Krull, dyrektor New Instutute, który finansuje badania nad ekologią, ekonomią i demokracją. "W Niemczech bardzo trudno jest podjąć ryzyko i zaakceptować fakt, że najprawdopodobniej poniesie się wiele porażek" - mówi. Każdy nowy program innowacyjny będzie potrzebował "innej struktury zarządzania, która będzie przynajmniej na wyciągnięcie ręki - jeśli nie dalej - od rządu".

CDU wzywa również do utworzenia nowej narodowej agencji zajmującej się badaniami biomedycznymi i rozwojem, która, podobnie jak amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia, łączyłaby badania podstawowe i kliniczne. Chociaż niemiecka firma BioNTech opracowała jedną z najbardziej udanych szczepionek przeciwko koronawirusowi - szczepionkę zawierającą RNA, wyprodukowaną przez firmę Pfizer - pandemia uwypukliła również słabe punkty wśród możliwości badań klinicznych w kraju, mówi Georg Schütte, sekretarz generalny Fundacji Volkswagena, dużego prywatnego fundatora badań. Powiedział też, że "Niemcy są potęgą w badaniach nad naukami przyrodniczymi, ale nie ma krajowej platformy dla badań klinicznych".

Wdrożenie reform i stworzenie nowych agencji będzie w dużej mierze zależało od tego, kto skończy na czele ministerstwa badań i edukacji. Obecna minister, członkini CDU Anja Karliczek, która pomogła wdrożyć porozumienie budżetowe na 2019 r. gwarantujące podwyżki w finansowaniu badań, powiedziała, że chętnie pozostałaby na swoim stanowisku, ale zdaniem wielu nie ma na to szans nawet jeśli CDU pozostanie u władzy, gdyż nie należy do wewnętrznego kręgu Lascheta. “Wszyscy jesteśmy trochę zdenerwowani” wyborem nowej osoby na to stanowisko, mówi Orphal. Ostateczny wybór będzie zależał od negocjacji koalicyjnych, podczas których partie z pewnością będą rywalizować o kontrolę nad różnymi ministerstwami.

Mimo to trójstronna koalicja może mieć zalety, twierdzi Matthias Kleiner, prezes Stowarzyszenia Leibniza, do którego należy prawie 100 instytutów badawczych. Koalicja "może być owocnym źródłem różnych perspektyw rozwiązywania wielkich problemów, przed którymi stoimy", mówi, zmuszając rozbieżne partie do znalezienia wspólnej płaszczyzny porozumienia. "Zjednoczenie się wielu stron może wyjść nam na dobre.”

Autor: 
Gretchen Vogel Tłumaczenie: Karolina Schittko
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama