Koniec amerykańskiej obecności w Afganistanie to początek nowych problemów dla całej Eurazji

Reklama

czw., 08/05/2021 - 12:56 -- MagdalenaL

Przypuszczalny stan posiadania afgańskiego terytorium z 26 lipca oraz wykres zmian w stanie kontroli na przestrzeni ostatniego kwartału (grafika Fundation for Defense of Democracies)

Amerykanie mogą przeżywać przykre déjà vu – kończą właśnie wstydliwym odwrotem wieloletni, krwawy i niezwykle drogi azjatycki konflikt zbrojny, zostawiając dotychczasowego sojusznika na pastwę niepokonanego przez dwie dekady wroga. Takimi samymi słowami można określić amerykańskie działania z roku 1975, jak i 2021. Jednak o ile Wietnam leży na peryferiach Azji, tak Afganistan znajduje się w samym centrum masywu lądowego. I wynikające z niego nowe okoliczności mogą dotknąć wszystkich od Paryża po Pekin.

 Historyczna decyzja prezydenta Joe Bidena o pełnym wycofaniu wojsk USA z Afganistanu do 11 września 2021 roku bardzo szybko okazała się brzemienna w skutkach.

Finis Afgania?

 Wymarsz NATO z Afganistanu natychmiast został wykorzystany skwapliwie wykorzystany przez Talibów, którzy w mniej niż kwartał zdołali przejąć kontrolę nad ponad połową kraju. Kiedy Amerykanie w ekspresowym tempie opuszczali posterunki i bazy, jak np. Bagram, do akcji ruszali Talibowie, którzy w bezwzględny sposób pacyfikowali stawiających opór żołnierzy wojsk rządowych i lokalnych milicji, które nie opowiedziały się po ich stronie. Często również Talibowie byli serdecznie witani przez ludność, zwłaszcza na terytoriach wiejskich.

Pomimo głośnych zapewnień prezydenta Ashrafa Ghaniego, iż wszelkie straty są tylko tymczasowe i sytuacja ma zostać opanowana w pół roku, tak międzynarodowi obserwatorzy pokładają w nich coraz mniejsze nadzieje. Zwłaszcza gdy Talibowie są na tyle pewni siebie, iż ze wsi i gór kierują się w stronę aglomeracji, podejmują pierwsze próby zajęcia krytycznie ważnych dla ciągłości państwa miast - Heratu, Lashkar Gah i Kandaharu. Wobec braków w sprzęcie, braku wsparcia wojskowi wierni rządowi w Kabulu zaczęli cofać się w głąb kraju, w stronę terenów zdominowanych przez Hazarów. Oznaczało to niestety oddanie istotnych obszarów, w tym przejść granicznych oraz poważne podkopanie morale wojska i ludności cywilnej.

Exodus

 To właśnie cywile i byli wojskowi, opuszczający kraj w strachu przed przejęciem pełnej władzy przez Taliban, stają się częścią jednego z problemów, które wywołał amerykański odwrót. Masowy exodus tysięcy Afgańczyków w stronę Europy może być bowiem początkiem drugiej wielkiej fali migracji. Już teraz tureckie władze informują, że dziennie ich wschodnią granicę przekracza około 2 tys. osób, a liczba ta będzie rosła wraz z dalszymi sukcesami Talibów. Wobec tego, że na terytorium Turcji znajduje się już od 200 do 600 tys. Afgańczyków, dalszy przyrost tej liczby staje się istotnym tematem w polityce wewnętrznej (opozycja stara się wykorzystywać imigrantów i związane z nimi koszty jako dowody na błędy polityki prezydenta Recepa Erdoğana), jak i zewnętrznej (Turcy otrzymują argument do odnowienia z Unią Europejską lukratywnego układu z 2015 roku, w którym Turcja otrzymywała miliardy euro na walkę z dalszą migracją i utrzymywaniem azylantów na swoim terytorium).

Procentowy wybór szlaku, którym agańscy migranci przedostali się do Turcji (grafika MixedMigrationCentre "Destination Unknown Afghans on the move in Turkey)"

Europa jest dziś jednak o wiele mniej chętna na ich przyjęcie niż w 2015 roku, co widać po prewencyjnych działaniach różnych państw ze znaczną diasporą afgańską na swoim terenie – Austria zaczęła wysyłać wojsko do patrolowania swoich południowych granic, zwiększając jednocześnie stan osobowy straży granicznej o 40 proc., zaś władze Francji zaapelowały do organizacji Frontex o zwrócenie uwagi na to zagadnienie (zarówno ze wschodu jak i z północy – państwa skandynawskie bowiem wciąż dość szeroko przyjmują azylantów). Wobec nadchodzących wyborów w Niemczech i Francji temat migracji może błyskawicznie stać się nowym orężem w walce politycznej. Odżywa również dyskusja dotycząca relokacji imigrantów po wszystkich krajach wspólnoty, pogłębiając podziały w UE.

Prewencja militarna i dyplomatyczna

Zwycięski pochód i potencjalne zwycięstwo Talibów nie generuje jednak tylko migracji – wobec opanowania przez bojowników terenów nadgranicznych kraje Azji Środkowej obawiają się odbudowy dawnych szlaków, którymi eksportowano przed laty z Afganistanu narkotyki, broń i islamski ekstremizm. Rządy państw ościennych (Uzbekistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Pakistanu i Iranu) w obawie stawiają na granicach tysiące mundurowych. O wsparcie naciskają również sojuszników – rząd w Moskwie już zapowiedział zwiększenie liczebności korpusu wysłanego na ćwiczenia wojskowe do nadgranicznych prowincji Tadżykistanu. Rosyjska szybka reakcja to nie tylko pokaz siły, ale również prewencja wynikająca z pewnej obawy – przez dwie dekady większość elementów ekstremistycznych w Azji ściągała do Afganistanu, gdzie mogły walczyć z USA. Teraz jednak, gdy możliwe staje się rozwiązanie konfliktu, ludzie ci mogą ponownie rozlać się i sprawiać problemy na południowym, miękkim podbrzuszu Rosji.

Tadżyccy żołnierze podczas apelu (fot. Nakib Murodzoda / TASS)

Nowy porządek wydają się dostrzegać również Chiny. Te jednak działają prewencją dyplomatyczną – 28 lipca delegacja dyplomatyczna Talibów odwiedziła państwo środka. Wicelider Talibów, mułła Abdul Ghani Baradar, zapewniał chińskiego szefa MSZ, Wanga Yi, o braku chęci działań Talibów na terytoriach Chin. W odpowiedzi został zapewniony o chińskiej chęci pomocy w negocjacjach z rządem oraz przyszłej odbudowie zrujnowanego kraju. Chińskie zainteresowanie wynika przede wszystkim z obawy możliwą współpracą Talibów z ujgurskimi bojownikami w prowincji Sinciang, graniczącej z Afganistanem.

Cmentarzysko imperiów pozostaje więc wciąż czynnikiem wpływającym na największe potęgi i najważniejsze kwestie tego świata. Problemy tam rozpoczęte mogą, prędzej czy później, dotknąć każdego z nas.

Autor: 
Kacper Kolinka
Źródło: 

VOA News, Aljazeera, Euroactiv, TVN24,Bankier.pl

Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama