Kolejna chińska rakieta spada w pobliżu szkoły, tworząc toksyczną pomarańczową chmurę

Reklama

pon., 09/14/2020 - 11:55 -- MagdalenaL

W poniedziałek z Chińskiego kosmodromu Taiyuan wystartowała rakieta Long March 4B przenosząca teledetekcyjną satelitę. Ten 50-letni port kosmiczny znajduje się w północno-środkowych Chinach, około 500 km na południowy zachód od Pekinu.

Jak to często bywa w przypadku pierwszych etapów Chińskich rakiet startujących z Taiyuan, jednak z rakiet wspomagających z Long March 4B spadła niedaleko kosmodromu. W tym przypadku wylądowała w pobliżu szkoły, tworząc dużą chmurę toksycznego gazu.

W przeciwieństwie do portów kosmicznych w większości innych krajów, niektóre z Chińskich portów znajdują się w głębi lądu. Zwykle umieszcza się je na wybrzeżu, właśnie po to, by uniknąć tego typu wypadków. Z uwagi na napięcia między Ameryką a Związkiem Radzieckim, podczas zimnej wojny, Chiny zdecydowały się na budowę trzech portów kosmicznych w głębi lądu, mając na celu zabezpieczenie ich przed atakiem.

W ostatnich latach Chiny zaczęły eksperymentować z wyposażeniem ich rakiet w specjalne lotki sterujące (z ang. grid fins), co może pozwolić im na ponowne lądowanie rakiet na ziemi. Sukces w tej dziedzinie został wcześniej odniesiony przez firmę SpaceX i ich rakietę Falcon-9. Jednak projekt najwidoczniej skupia się bardziej na opanowaniu nowej technologi, niż nad zapewnieniem bezpieczeństwa lokalnej populacji. Rakiety startowały z portu Taiyuan od 1968, i zwykle nie brano pod uwagę okolicznych mieszkańców.

Problem ze zrzucanymi rakietami wspomagającymi pogarsza tylko fakt, że Chiny nadal używają hydrazyny, paliwa rakietowego, które jest bardzo toksyczne. Hydrazyna, która składa się z dwóch atomów azotu połączonych razem wodorem, jest wydajnym paliwem, które można łatwo przechowywać. Niestety jest też bardzo żrąca i toksyczna.

Kiedy rakieta Crew Dragon eksplodowała podczas testu w kwietniu 2019 roku, z wraku pojazdu uwolniła się chmura toksycznego, pomarańczowego gazu, która była widoczna z kilometrów. Chmury te składały się z tetratlenku diazotu, utleniacza który spala się z paliwem hydrazynowym. Ten statek kosmiczny, i wiele innych w przeszłości, w tym promy kosmiczne, do operacji w kosmosie potrzebował paliwa które może być łatwo składowane. NASA pracuje teraz nad znalezieniem "zielonego" paliwa rakietowego, które wyeliminowałoby użycie hydrazyny nawet w operacjach w kosmosie.

Jednak jeśli chodzi o użycie go w wystrzeliwaniu rakiet w kosmos, to sprawa jest już dawno rozwiązana. W większości krajów, zaprzestano użycia hydrazyny przy startach rakiet na ziemi. Ostatnią dużą amerykańską rakietą używającą hydrazyny była rakieta Delta II, należąca do United Launch Alliance. Używała ona hydrazyny w drugim etapie startu. Rakieta ta została wycofana ze służby w 2018 roku. Rosyjska rakieta Proton wykorzystuje hydrazynę w pierwszym i drugim etapie.

Mimo to w większości chiński rakiet wciąż używa się hydrazyny jako paliwa i tetratlenku diazotu jako utleniacza. Używają ich m.in. rakieta Long March 2F, przeznaczona do transportu ludzi, oraz rakiety z rodziny Long March 4. Wszystkie te rakiety, startowały, używając toksycznego paliwa w ich pierwszym stopniu, przelatując nad lądem i powodując wiele niebezpiecznych wypadków. Hydrazyna jest tania i stosunkowo łatwa w użyciu, więc jeśli nadal żylibyśmy w latach 80 albo 90, kiedy opracowano ten typ paliwa, to jej użycie przez Chiny nie byłoby czymś dziwnym. Zaskakujący jest tylko fakt, że Chiny nadal jej używają.

Sytuacja, jednak powoli się zmienia. Nowa rodzina chińskich rakiet, Long March 5, jest napędzana ciekłym tlenem i naftą, podobnie jak rakieta Falcon-9. Paradoksalnie, rakiety Long March 5 będą zwykle startować z Kosmodromu Wenchang, który znajduje się blisko oceanu.

Autor: 
Eric Berger; tłum. Mateusz Basiak
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama