Kampania w Berlinie: ‘Chodzi o to, jak chcemy żyć, oddychać i wspólnie się bawić’

Reklama

śr., 10/13/2021 - 23:04 -- MagdalenaL

Obywatelska inicjatywa, nawołująca do zakazania prywatnego ruchu samochodowego w centrum Berlina, może przyczynić się do utworzenia największej na świecie strefy wolnej od pojazdów samochodowych.

Grupa Berlin Autofrei postawiła swój pierwszy krok w procedurze zwanej referendum ludowym, zatwierdzając petycję z ponad 50 tysiącami podpisów i nawołując do zakazu obejmującego 88 kilometrów kwadratowych obszaru otoczonego linią pociągową „S-Bahn ring (kolej pierścieniowa)” – którego rozmiar można porównać do rozmiaru wszystkich dzielnic Londyna w strefie 1 i 2.

Osoby, które polegają na samochodach ze względu na swój zawód lub utrudnioną możliwość poruszania się zostaną zwolnione z zakazu, tak samo jak, służby ratunkowe. Każdy inny kierowca dostanie pozwolenie na maksymalnie 12 przejazdów rocznie wypożyczonym autem – w przypadku gdy, przykładowo, będzie musiał przeprowadzić się do nowego domu.

Czy zakazywanie ruchu samochodowego jest konieczne i co nie jest w porządku z pojazdami elektrycznymi? „W przyszłym roku połowa wszystkich samochodów powinna być elektryczna, jeśli mamy spełnić rządowe wymogi odnośnie emisji zanieczyszczeń w obszarze transportu,” powiedział biorący udział w kampanii Nik Kaestner. „To oczywiście się nie wydarzy – obecnie tylko 1,3% pojazdów w Niemczech jest zasilanych prądem. A zatem jedynym rozwiązaniem jest zredukowanie natężenia ruchu z którym, obecnie mamy do czynienia, a nie tylko zmiana sposobu przemieszczania się”.

Manuel Wiemann, rzecznik inicjatywy, zauważył, że samochody produkują zanieczyszczenia również poprzez zużycie opon, „zajmują za dużo wspólnej przestrzeni i niepotrzebnie narażają życie ludzi, zarówno te elektryczne jak i zasilane dieslem”.

Raport sporządzony w 2014 roku przez parlament regionalny w Berlinie wykazał, że dla samochodów przeznaczono 58% przestrzeni w transporcie drogowym, pomimo faktu, że jedynie co trzecia podróż po ulicach Berlina (i tylko 17% wewnątrz „kolei pierścieniowej”) odbywała się za pomocą samochodu. Tylko 3% przestrzeni poświęcono rowerom, które stanowiły 15% odbywanych podróży (18% wewnątrz „pierścienia”).

Zaparkowane samochody zajęły 17 kilometrów kwadratowych. Łącznie, w jednym z najbardziej przyjaznych rowerom miast w Europie, przeznaczono im niemal 20 razy mniej przestrzeni niż samochodom. Trzy czwarte zgonów na ulicach to piesi lub rowerzyści.

Nina Noblé, jedna z organizatorów inicjatywy, oznajmiła: „Chodzi nam zarówno o środowisko w bezpośrednim otoczeniu, jak i o środowisko w większej skali. Chodzi o to, jak chcemy żyć, oddychać i wspólnie się bawić. Chcemy, żeby ludzie mogli spać z otwartymi oknami i żeby dzieci znów mogły bawić się na ulicach. A dziadkowie powinni móc bezpiecznie poruszać się rowerami i mieć mnóstwo ławek do odpoczynku”.

Chociaż kampanie przeciwko ruchowi samochodowemu w Europie odnosiły dotychczas bardzo znikomy sukces, Berlin Autofrei może zaprzeczyć tej tendencji. Kampania ta wykorzystuje specjalną formę bezpośredniej demokracji, zagwarantowaną przez niemiecką konstytucję. Inne referendum ludowe przyczyniło się do przełomowego głosowania w celu wywłaszczenia tysięcy domów z rąk największych właścicieli nieruchomości w Berlinie.

W pierwszym z trzech etapów procedury, grupa ludzi musi w określonym przedziale czasu zebrać podpisy 20 tysięcy mieszkańców będących za proponowaną zmianą prawa. W drugim etapie należy zgromadzić 170 tysięcy podpisów. Jeśli rząd nie zdecyduje się na wprowadzenie zmian w prawie po tych dwóch etapach, pytanie staje się przedmiotem publicznego głosowania.

Uzbierawszy 50 333 podpisów w pierwszym etapie, uczestnicy kampanii czują się pewnie.

„Federalne ministerstwo środowiska przeprowadziło ostatnio badanie, w którym 91% uczestników zadeklarowało, że byliby szczęśliwsi, nie mając samochodu. Ponadto tylko co trzeci Berlińczyk posiada samochód,” powiedział Kaestner.

Przyznał jednak, że „to nie znaczy, że ludzie automatycznie będą mieli przewagę. Jeżeli dojdzie do ostatecznego głosowania, istotne będzie zmotywowanie zaplecza, tak samo, jak w każdych innych, napiętych wyborach.”

Poprzednie referendum dążące do wprowadzenia prawa przyjaznego rowerzystom nie osiągnęło poziomu głosowania publicznego, ponieważ rząd przyjął proponowaną ustawę po drugim etapie procedury. Istnieje możliwość, że tak samo może się stać z Autofrei, jako że Partia Zielonych odegra istotną rolę w przyszłej rządowej koalicji po tym, jak ich wynik z wrześniowych wyborów wzrósł do 18,9%.

Na ten moment Berlin Autofrei ma jeszcze przed sobą długą drogę. Jednakże jeśli kiedykolwiek zaistniała szansa na radykalną transformację przestrzeni drogowej, to kiedy, jeśli nie teraz? „I gdzie,” mówi Wiemann, „jeśli nie w Berlinie?”

 

Autor: 
Autor: Leander Jones, The Guardian; Tłum.: Marcin Lejza.
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama