Jak ponownie zaludnia się las w Szkocji za pomocą metod rdzennych ludności

Reklama

sob., 12/04/2021 - 14:41 -- MagdalenaL

 

Grupa rdzennych mieszkańców Brazylii i Mezoameryki sadzi mały dąb w społeczności Kilfanan w Szkocji. Źródło: JUAN PABLO DAZA / GATC

Społeczność Kilfinan pracuje nad tym, aby rząd brytyjski przyznał im prawa własności do ziemi i, aby stali się w przyszłości rdzennymi mieszkańcami tego regionu. Na czas COP26, delegacja ponad 20 rdzennych mieszkańców lasów tropikalnych Mezoameryki, Amazonii i Indonezji, udała się z wizytą w celu wymiany doświadczeń.

 

Poranek wita nas bezchmurnym niebem i choć jest przeraźliwie zimno, pierwsze promienie słońca zaczynają ogrzewać las w Argyll - szkockim hrabstwie na wschód od Glasgow. Ze wzgórza można dostrzec drogę morską Kyles de Bute, która oddziela północny kraniec wyspy Bute od półwyspu Cowal, gdzie mieszka leśna społeczność Kilfinan.

"W XVIII i XIX wieku mieszkańcy zostali wypędzeni, aby można było hodować tu owce lub jelenie przeznaczone do polowania, najwyraźniej bardziej opłacalne niż ludzie" - wyjaśnia Calum MacLeod z organizacji charytatywnej Community Land Scotland. Według MacLeoda, Szkocja dysponuje jedną z największych grup właścicieli ziemskich na świecie: 67% gruntów wiejskich jest w posiadaniu aż 0,025% populacji.

Społeczność Kilfinan pracuje tam od 2010 roku, kiedy nabyła pierwsze ziemie, aby stać się w przyszłości rdzennymi mieszkańcami i strażnikami lasów Szkocji. 200-osobowa organizacja ma nadzieję, że rząd brytyjski przyzna im prawa własności do ziemi, która została wyludniona na potrzeby komercyjne - sadzenie siktas, drzewa pochodzącego z Kanady.

Z tej naturalnej enklawy, Mark Bamford, jeden z wolontariuszy organizacji, wyjaśnia, że w ciągu ostatniego roku obszar ten cierpi również z powodu utraty morskiej bioróżnorodności. Społeczność Kilfanan jest zaniepokojona wylesianiem i wyludnianiem tego obszaru, a także skutkami zmian klimatycznych, które są już odczuwalne w tym regionie. "Mieszkamy w pięknym miejscu, ale nie ma tu ryb, jeśliby porównać, ile łowiliśmy ich kiedyś, a ile mamy teraz...", wyjaśnia niecodziennym gościom rolnik i rzemieślnik. Wśród nich znajduje się Sabarù, członek ludu Tingui Boto, zamieszkującego stan Alagoas (Brazylia). Tuż obok, ich rozmowy uważnie nasłuchuje Dinaman Tuxa, z innego ludu tubylczego pochodzącego z lasu Cerrado, znajdującego się w północno-wschodniej Brazylii i będącego kordonem ochronnym Amazonii.

 

- „A miejscowi ludzie, co o was myślą jako o tych, którzy przybyli tu, aby ponownie zasiedlić las? Jak się wobec was zachowują?" - pyta Sabarù po portugalsku.

- Cóż, wielu postrzega naszą pracę jako coś dobrego. Inni są sceptycznie nastawieni. Podobnie, gdy mówimy im o utracie ryb - są naprawdę zaskoczeni. Wielu z nich nie wierzy nam, że zmiany klimatyczne rzeczywiście mają miejsce.

-  „Ludzie, którzy nie wierzą w zmiany klimatu, nie łowią ryb, prawda?" śmieje się z rozbawieniem Tuxa.

 

"Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy nadzieją przyszłości. Mamy wizję, aby połączyć ludzi z ziemią. Wówczas, będziemy mogli naprawić szkody, które wyrządziliśmy" - mówi Mary Lou Anderson, koordynatorka społeczności Kilfinan. Tymi słowami Anderson wita członków społeczności, którzy zebrali się 4 listopada wraz z około dwudziestoma rdzennymi mieszkańcami lasów tropikalnych Mezoameryki, Amazonii, Konga i Indonezji, przebywającymi w Szkocji na COP26. Rdzenne ludy chcą zastrzec sobie prawo do bycia strażnikami natury i gwarantami jej bioróżnorodności. Mówią również o tym, jak ważne jest, by ich przedstawiciele zasiadali przy stole obrad. 

„Nasze lasy deszczowe bardzo różnią się od tych w Szkocji, ale ich funkcja jest taka sama: być źródłem utrzymania ludzi.” - Levi Sucre, z ludu Bribri z Kostaryki

Spotkanie, które odbyło się 157 kilometrów od szczytu klimatycznego, było okazją do wymiany doświadczeń i wrażeń, ponieważ członkowie tych rdzennych ludów są tak samo zaangażowani w celu ochrony i odnowy lasów w swoich krajach. "W naszych społecznościach poczucie więzi z naturą ma pradawny charakter. Fizycznie nasze lasy deszczowe bardzo różnią się od tych w Szkocji, ale ich funkcja pozostaje taka sama, czyli zapewnienie bezpieczeństwa społeczności i źródła utrzymania dla ludzi" - mówi Levi Sucre, z ludu Bribri z Kostaryki i koordynator Alianza Mesoamericana de Pueblos y Bosques [Mezoamerykańskiego Sojuszu Ludów i Lasów] (AMPB).

 

Powrót na ziemię, aby ponownie ją zaludnić

Dla społeczności Kilfinan najlepszym sposobem na utrzymanie lasu przy życiu jest to, aby żyli w nim ludzie. To samo uważają przedstawiciele rdzennych ludów, którzy ich odwiedzili. Obecnie ich celem jest ponowne obsadzenie i zagospodarowanie tego terenu leszczyną, wierzbą i dębami, tak aby mógł być on przekazywany z pokolenia na pokolenie. W tej chwili mają 561 hektarów, które wraz z mieszkaniami dzierżawią młodym rodzinom po przystępnych cenach, aby osiedlały się tam i od nowa zaludniły las.

"Ważne jest, aby oni – Ci młodzi ludzie - zrozumieli, że to jest ich las. Teraz tu jesteśmy, ale to oni będą w nim dorastać, stanie się ich domem", wyjaśnia Bamford, stojący obok platformy nad strumieniem, która służy jako mini szkoła leśna dla zajęć prowadzonych z najmłodszymi dziećmi.

Po wizycie delegacji z Alianza Global de Comunidades Territoriales [Globalnego Sojuszu Wspólnot Terytorialnych] (GATC), wśród śpiewów i modlitw wszystkich obecnych rdzennych mieszkańców, zostanie zasadzony jeszcze jeden dąb. "Wasz projekt daje nam nadzieję i siłę do wiary, że możemy odzyskać naszą ziemię", powiedziała Mina Setra, aktywistka z Indigenous Peoples' Alliance of the Archipelago in Indonesia (AMAN), grupy, która jest stale zagrożona, ponieważ broni swojego terytorium przed wydobyciem ropy naftowej i produkcją oleju palmowego - praktykami, które dewastują ich ziemię.

 

Jedna łódź z dwoma możliwymi kierunkami do obrania

Indonezja nie jest jedynym terytorium, które cierpi z powodu skutków wylesiania i zmian klimatycznych. Późnym popołudniem, członkowie rdzennych plemion rozpoczęli debatę na temat problemów, z jakimi borykają się na co dzień i ich możliwych rozwiązaniach. To właśnie David Blair, jeden z założycieli wspólnoty Kilfinan, zaprasza ich do refleksji. „Jesteśmy uzależnieni od manioku, a powodzie zniszczyły te plantacje i dosłownie zabrakło nam mąki i chleba" - wyjaśnia wódz Kokoi, członek delegacji z Gujany.

"Nasz las jest naszym domem, a także naszą apteką. Niestety dla innych jest to miejsce, do którego przyjeżdżają, aby ścinać drzewa i wydobywać ropę" - lamentuje Cristiane Juliao, członkini ludu Pankararu w Brazylii. Levi Sucre, który również bierze udział w debacie, proponuje możliwe rozwiązanie problemu zmian klimatu, które chce przekazać przywódcom COP26: „Płyniemy jedną łodzią z dwoma możliwymi kierunkami do obrania: albo dryfujemy, albo bierzemy łódź i ratujemy planetę, współpracując".

Autor: 
Belén Hernández / tłum. Julia Śliwak
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama