Gdzie udają się „żółte kamizelki”?

Reklama

wt., 07/09/2019 - 22:55 -- koscielniakk

Niesformalizowany i spontaniczny ruch żółtych kamizelek, zapoczątkowany jesienią 2018 roku protestujący przeciwko podwyżkom podatku od paliwa drastycznie różni się od protestów, z którymi mamy do czynienia dzisiaj.

Protesty z końca 2018 roku dotyczące kosztów życia, podatków od paliwa, ograniczeniu prędkości do 80km/h przerodziły się w akty agresji i pretekst do wzajemnych walk między skrajną lewicą a skrajną prawicą. Dnia 17 listopada 2018r. zgromadziły około 284 tys. osób w całej Francji, teraz protesty liczą 10 tys. Francuzów. Słabnąca frekwencja ruchu pokazuje, że ludzie coraz mniej się identyfikują z przekonaniami protestujących. Gdy ludzie po raz pierwszy wyszli na ulicę poczuli, że nie są sami, nie tylko oni czują się uciemiężeni. Protesty były głosem klasy średniej, ludzi żyjących poza metropolią, aczkolwiek teraz manifestacje mają inny wydźwięk, są pełne przemocy i przedstawiają niejasne żądania. Byli uczestnicy protestów mówią, że ich niezadowolenie zostało przerwane przez ustępstwa Macrona, pod połowy grudnia przyznał 17 mld euro w niższych podatkach, podwyższonych emeryturach i innych środkach mających na celu złagodzenie obaw „żółtych kamizelek”.

Upadek ruchu wiążę się także z obawą przed przemocą, protestujący demolowali ulice, znaki drogowe, zaczęli także niszczyć małe przedsiębiorstwa, sklepy i kioski, które nie są oznaką działań politycznych Macrona. Takie działania przedstawiają zupełnie inne motywacje ruchu niż z ubiegłej jesieni, ruch ma problem ze sprecyzowaniem, czemu się sprzeciwia, podwyżka podatku została uchylona, a opieka społeczna we Francji jest jedną z najlepszych opiek społecznych w Europie, świadczenia socjalne docierają poza miasta, do ludzi na wsiach i małych miasteczkach, który czuli się zapomniani przez władzę. Ludzie zapominają, że opieka zdrowotna, edukacja, pomoc w uzyskaniu mieszkania, bezpłatne recepty, urlopy macierzyńskie to przejaw działań polityki społecznej.

Ruch zaczął sprzeciwiać się dla zasady, aby dać upust swojej agresji, odrzucając ustępstwa prezydenta Francji. Niewyjaśnione postulaty protestujących ilustrują bezsens protestów, które przynoszą szkody Francji, a za które płacą obywatele. Koszty zapewnienia bezpieczeństwa przed policjantów, których liczba jest często podobna do liczny protestujących i odszkodowania za zniszczenia ponoszą Francuzi w postaci podatków. Gdyby nie było tak agresywnych protestów, pieniądze z podatków obywateli nie musiałyby w tak ogromnej sumie być przeznaczane na ochronę i naprawę szkód.

Protesty stały się coraz bardziej męczące nie tylko obywateli, ale także dla turystów, którzy nie czują się bezpiecznie podczas sobotnich manifestacji. Byli członkowie ruchu uważają, iż należy zrezygnować z protestów, przynoszą one głównie szkody, obecnie zagorzali protestujący nie słuchają ustępstw Macrona, są one dla nich nieistotne, a idea ruchu już dawno umarła, teraz „żółte kamizelki” są tylko okazją do niepohamowanej agresji i przemocy. Różnica między frekwencją z listopada 2018 roku a dzisiejszym stanem jest ogromna i pokazuje tylko, że ruch „żółtych kamizelek” na ten moment przygasł.

Autor: 
Olga Szumilas
Źródło: 

BBC News, wyborcza.pl, wiadomości.onet.pl, TVN24, NBC News

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
8 + 6 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Reklama