Flota Bałtycka zatrudnia żołnierzy kontraktowych

Reklama

pon., 05/09/2016 - 02:04 -- Anonim (niezweryfikowany)

Być może punkt ciężkości ofensywy polityczno–wojskowej Rosji, po etapach ukraińskim i syryjskim, wkracza w etap bałtycki.

W Bałtyjsku odbywa się właśnie kampania reklamowa związana z naborem do służby kontraktowej we Flocie Bałtyckiej Federacji Rosyjskiej. Cała akcja nosi nazwę „Służba wojskowa we Flocie Bałtyckiej – twój wybór!”. Gwoździem programu jest możliwość zwiedzenia nowej korwety projektu 20380 „Настойчивый”, a przy okazji zapoznanie się z warunkami, jakie oferują te okręty dla swoich załóg. Rozumiem, że jest co pokazywać i dlatego właśnie wybrano ten okręt, a nie inny. Nowe podejście do naboru widać także, w dość niesłychanej jak na warunki rosyjskie, sposobności zapoznania się z uzbrojeniem i wyposażeniem wspomnianego okrętu. Aby kuć żelazo póki gorące, na miejscu w porcie, istnieje perspektywa sfinalizowania formalności związanych z podpisaniem kontraktu. Mają to ułatwić przygotowane szczegółowe informacje na temat wynagrodzeń żołnierzy, a nawet na temat wyżywienia, na jakie mogą liczyć podczas służby. Wszystkie opisywane przymioty należy tylko później odnieść do specjalności wojskowych, które należy obsadzić i kariera we flocie stoi otworem.

Zastanawia w tym miejscu nagła potrzeba werbunku żołnierzy do marynarki wojennej. W sumie fakt szybkiej rozbudowy floty rosyjskiej w pobliżu naszych granic powinien budzić strach. Jeśli chcemy bardziej pogrążyć się w obawach, należy przypomnieć niedawne incydenty na Bałtyku, gdzie lotnictwo rosyjskie jawnie chciało pokazać swą słowiańską duszę, powściągliwym w czynach Amerykanom. Chciałbym się mylić i całe zamieszanie powiązać z problemem poboru do zasadniczej służby wojskowej ludzi, którzy co najmniej nie marzą o perspektywie udziału w kolejnej wojnie prowadzonej przez Kreml. Wojna domowa na Ukrainie jest dla nas daleka i zdaje się być coraz mniej medialna, mało kto chce o niej dziś mówić. Udział Rosjan w wojnie domowej w Syrii, nieoczekiwany i z nietypowym zakończeniem, to z punktu widzenia Polaków zupełna egzotyka. Prawdopodobnie nastał czas na bardzo bliskie nasze relacje z siłami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej. Nie przypuszczam, aby ktoś latał z bombami nad naszymi głowami, ale efekt zastraszenia można również uzyskać poprzez wspomniane incydenty na wodach międzynarodowych. Z perspektywy rosyjskiej nie jesteśmy bez winy, ponieważ uczestniczymy w zasadzie stale w obronie przestrzeni powietrznej państw nadbałtyckich, które nie dysponują własnymi siłami zdolnymi zapewnić ochronę przestrzeni powietrznej. Stacjonuje na ich terenie kilka polskich samolotów myśliwskich MIG-29 oraz niezbędna dla nich liczba żołnierzy obsługi. Nie można także zapominać o wprowadzeniu kilka lat temu do uzbrojenia przez naszą Marynarkę Wojenną szwedzkich przeciwokrętowych pocisków rakietowych, które mogą być odpalane z wyrzutni samobieżnych i z pokładów okrętów. Gdy pojawiły się w służbie, bardzo wzrosły możliwości niszczenia celów nawodnych przez naszych marynarzy.

Rosjanie podczas konfliktu na Ukrainie wysyłali do walki przede wszystkim jednostki elitarne, a bardziej żołnierzy tych jednostek, którzy na czas wypełniania podpisanego kontraktu otrzymywali oficjalną przerwę w odbywaniu zasadniczej służby wojskowej. Sądzę, że potrzeby armii rosyjskiej są większe niż, swego rodzaju naturalne, zainteresowanie zawodową służbą wojskową wśród rekrutów. Miejmy nadzieję, że nawet zakrojone na szeroką skalę pomysły jak zachęcić obywateli rosyjskich do służby zawodowej nie przyniosą rezultatów założonych przez ich twórców. Powinno to podciąć skrzydła eskalacji napięcia na Bałtyku.

Zbigniew Wolski

Źródła: https://function.mil.ru/news_page/country/more.htm?id=12084619@egNews

https://function.mil.ru/images/upload/2015/Sluzhba_BF.JPG

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama