Dlaczego Joe Biden zawiódł

Reklama

ndz., 08/28/2022 - 23:49 -- MagdalenaL

Ilustracja Mike McQuade

Latem 2022 roku podróż do Waszyngtonu może wyglądać jak wizyta w miejscu rychłej katastrofy. Po usunięciu Donalda Trumpa z urzędu i utracie większości przez Republikanów w obu izbach Kongresu Demokraci rozpoczęli 2021 rok z dużymi ambicjami i skierowanymi na nich oczami całego świata. Półtora roku później stoją w obliczu politycznej ruiny. Pech, nieudolność, wewnętrzne podziały, struktury polityki amerykańskiej i lekkomyślność jej wrogów – połączenie tych wszystkich czynników zagroziło nie tylko przyszłości rządu Bidena, ale także samej republice.

Rozpad obecnego porządku jest widoczny na każdej płaszczyźnie. Na arenie międzynarodowej Joe Biden zjednoczył NATO i ich sojuszników przeciwko zbrojnemu najazdowi Władimira Putina na Ukrainę. Jednak szkód wyrządzonych przez dziesięciolecia nieudolnej amerykańskiej geopolityki nie da się odwrócić i pomimo jawnej agresji Rosji, rodzaj globalnej koalicji, którą Waszyngton zmobilizował przeciwko Saddamowi Husajnowi, okazał się nieosiągalny. A w tym samym czasie, gospodarcze skutki wojny na Ukrainie doprowadzą osłabione instytucje rządowe na skraj upadku. Podczas gdy za granicą Waszyngton próbuje nakłaniać „demokrację aby przeciwstawiła się autokracji”, filary własnego liberalnego reżimu USA są atakowane. Uchylenie wyroku w sprawie Roe kontra. Wade umożliwi reakcyjną odmowę praw reprodukcyjnych w całej republikańskiej Ameryce. Sąd Najwyższy jest również zdecydowany zniszczyć podstawy prawne dla ważnych przepisów dotyczących ochrony środowiska.

W 2020 r. Stany Zjednoczone stanęły na krawędzi kryzysu konstytucyjnego. Chociaż zwycięstwo Bidena w wyborach i opóźniona decyzja Partii Republikańskiej o ich uznaniu podtrzymały amerykańską demokrację, to zasadnicze pytania dotyczące przyszłości kraju pozostają nierozstrzygnięte. Jak Stany Zjednoczone mają funkcjonować, jeśli jedna partia nie tylko zaangażowała się w obalenie ważnych kompromisów i instytucji, które utrzymują społeczeństwo i rząd przez ponad pół wieku, lecz jest gotowa to zrobić za pomocą wszelkich niezbędnych środków, niezależnie od tego, czy uzyska poparcie większości, czy nie? Fakt, że tak wielu konserwatystów i przywódców GOP (Grand Old Party – potoczna nazwa partii republikańskiej – przyp. tłum.) uważa, że Biden ukradł wybory, świadczy o opłakanym stanie rzeczy. Trump, główny autor tej mącicielskiej mrzonki, czai się w ciemności i jeśli uda mu się uniknąć dyskwalifikacji prawnej, czy to z powodu udziału w zamieszkach na Kapitolu z 6 stycznia, czy z powodu innych wykroczeń, prawdopodobnie ponownie weźmie udział w wyborach w 2024 roku.

W obliczu tej niepokojącej konstelacji zagrożeń można się spodziewać, że liberalna opinia będzie skupiać się wokół Bidena. Stawka nie mogłaby być wyższa. Jego administracja może pochwalić się pewnymi osiągnięciami. Nadzoruje niezwykłe ożywienie gospodarcze po pandemii COVID-19. Przyjęto pakiet infrastrukturalny w wysokości 1 miliarda dolarów, który poprawi pogorszone sieci transportowe i komunikacyjne w kraju. Bezrobocie w wielu stanach jest rekordowo niskie.

Zamiast jednak pokazywać przewagę centryzmu, sondaże wskazują, że liczba wyborców Bidena spada. Nawet demokraci nie są zachwyceni perspektywą, że Biden (uważany za starego i słabego) lub Kamala Harris (kulejąca jako wiceprezydent) będą kandydować w 2024 roku. Wrażenia te tylko się nasilą, kiedy Demokraci stracą swoją przewagę w Kongresie, co ma nastąpić w listopadzie. Pozwoli to Republikanom zablokować ustawodawstwo i wykorzystać negocjacje w sprawie limitów zadłużenia do zamknięcia rządu (całkowite lub częściowe zamknięcie operacji i agencji rządu federalnego spowodowane brakiem przyjęcia przepisów dotyczących finansowania rządu na następny rok podatkowy), tak jak zrobili to w drugiej kadencji Baracka Obamy.

Jeśli plan Bidena polegał na ustabilizowaniu amerykańskiej demokracji za pomocą postępowej polityki – zaktualizowanego Nowego Ładu na XXI wiek – to wniosek jest taki, że jego prezydentura się nie powiodła.

Wielkie nadzieje

Na początku 2021 roku nadzieje na sukces Bidena były duże. Jego obietnica  uczyniła go podobnym do Franklina D. Roosevelta. Warty 1,9 miliarda dolarów American Rescue Plan, przyjęty w marcu zeszłego roku, przewyższył wszelkie działania podejmowane na całym świecie. W połączeniu z ekspansywną polityką pieniężną Rezerwy Federalnej i robiącym wrażenie ożywieniem w sektorze prywatnym Stany Zjednoczone doświadczyły historycznego ożywienia.

Jednak program Bidena był jeszcze śmielszy. Wiosną 2021 roku przedstawił szereg planów dotyczących infrastruktury, klimatu i opieki społecznej na rzecz bardziej ekologicznej przyszłości. Była to demokratyczna wersja obietnicy Trumpa o „uczynieniu Ameryki znów wielkiej” i ucieleśnienie teorii zmian politycznych. Podobnie jak w przypadku Nowego Ładu w latach 30. XX wieku, nacisk Bidena na miejsca pracy, klimat i dobrobyt, zbudowały okręgi wyborcze, które umocniły długoterminowe poparcie dla Partii Demokratycznej. Jednak tylko fragmenty tego programu zostały zrealizowane. To, co powinno być śmiałym programem transformacji społecznej i politycznej, stało się żenującym studium przypadku porażki legislacyjnej.

Niebezpieczeństwa braku dyscypliny

Pomimo chaotycznej administracji Trumpa, wyborcy nie odrzucili zdecydowanie ani jego, ani jego partii w wyborach w listopadzie 2020 r. Biden wygrał w głosowaniu powszechnym, ale jego zwycięstwo zależało od wyników osiągniętych w trzech kluczowych stanach: Arizonie, Georgii i Wisconsin. W wyborach do Kongresu Demokraci wypadli słabo. Ich większość w parlamencie spadła z 35 do 9 miejsc. Dopiero mobilizacja wyborców w Georgii zapewniła niewielką większość w Senacie.

Wrażliwa równowaga w Kongresie sprawiła, że Demokraci musieli utrzymać dyscyplinę partyjną, a jest to ogromne wyzwanie. Zarówno GOP, jak i Demokraci składają się z koalicji różnych grup politycznych. Te okręgi wyborcze odzwierciedlają elektorat, który jest tak rozdrobniony, jak każde inne współczesne społeczeństwo – podobnie jak Niemcy z ich sześciopartyjnym systemem czy zmieniającymi się koalicjami polityki francuskiej lub włoskiej.

Podobnie jak w Wielkiej Brytanii, amerykański system głosowania większościowego, nie odzwierciedla jego złożoności. Zmusza ona obie główne partie do ograniczenia rozbieżnych interesów sektorowych, ideologicznych i regionalnych. Bez formalnych porozumień koalicyjnych między tymi grupami ustawodawstwo staje się codzienną kampanią wyborczą.

Lewicowe skrzydło Partii Demokratycznej wniosło energię i pomysły do administracji. Nowi progresywni sojusznicy prezydenta z zadowoleniem przyjęli ambitny plan wydatków Bidena i świętowali zdecydowane zerwanie z neoliberalnymi ograniczeniami prezydentów Obamy i Clintona. Aby jednak ustanowić prawo, Biden musiał zdobyć nie tylko głosy lewicy i centrystów, ale także demokratycznej prawicy, ucieleśnionej w osobie senatora Joe Manchina z Zachodniej Wirginii i upartą ideologicznie Kyrsten Sinema z Arizony. W obliczu niepewnej demokratycznej większości Kongresu każdy głos się liczył.

Ten problem tworzenia większości był widoczny od samego początku. Nie osiągnięto jednak porozumienia w sprawie zjednoczenia Partii Demokratycznej w realizacji solidnego programu kompromisowego. Ślepy zaułek pomiędzy Białym Domem a Demokratami w Senacie jest zaskakujący, ponieważ Biden był reklamowany jako negocjator w Kongresie. Od czasu Rescue Plan, nie przyjęto jednak żadnej, ważniejszej polityki wydatkowej, poza zmniejszonym pakietem infrastrukturalnym. Pozycja Manchina jest niepodważalna i on o tym wie. Jego siedziba w Zachodniej Wirginii należy do republikanów. Nie ma on nic do zyskania, wspierając program Bidena. W dniu 14 lipca Manchin dał jasno do zrozumienia, że jego głos nie doprowadzi do przyjęcia ustawy klimatycznej.

Szok ekonomiczny

Przez całe lato, aż do jesieni, popisowy projekt ustawy Bidena Build Back Better tkwił w Kongresie. Opóźnienie to okazało się kosztowne, ponieważ w drugiej połowie 2021 r. Biały Dom został zaskoczony dramatycznym wstrząsem gospodarczym, jakim był wzrost inflacji, niewidziany od lat 80. XX w. Od grudnia 2021 roku inflacja wyznaczała program polityczny. Obecnie stanowi ona przeszkodę nie do pokonania dla wszystkiego, co wiąże się z ekspansywnymi wydatkami publicznymi.

Wielu obwinia administrację Bidena za inflację. Jego poparcie wynosi zaledwie 37 procent, pomimo sukcesu w zarządzaniu najbardziej gwałtownym ożywieniem gospodarczym ostatnich czasów. Republikanie, jak można się było spodziewać, szydzą z Demokratów z powodu wysokich cen. Jednak najgłośniejszy krytyk dokonań ekonomicznych Bidena pochodzi z samej Partii Demokratycznej. Larry Summers, sekretarz skarbu za prezydentury Billa Clintona i doradca ekonomiczny Obamy, reprezentuje głos neoliberalnej ortodoksji. Początkowo wydawało się, że Biden zaoferuje Summersowi rolę w swojej administracji. Jednak lewe skrzydło Partii Demokratycznej – przewaga w szeregach w latach 2020-2021 – zbuntowało się wobec tego pomysłu. Już w lutym 2021 r. Summers wyrażał swój sprzeciw wobec programu stymulacyjnego Bidena, ostrzegając, że wynik będzie inflacyjny. Wydaje się, że bieg wydarzeń dowiódł jego racji.

Bodźce fiskalne z początku 2021 r. przyspieszyły wzrost gospodarczy w USA. Jednak samo to nie wyjaśnia, dlaczego inflacja wzrosła do ponad 9 procent. W końcu UE i Wielka Brytania, które miały mniej ambitne plany fiskalne, doświadczyły podobnych wskaźników inflacji. W gospodarkach zachodnich największe szkody wyrządziły załamanie łańcuchów dostaw i wzrost cen energii.

Biden obarczył winą wojnę Putina na Ukrainie, która zakłóciła rynki surowcowe i spowodowała wzrost cen ropy, jednak amerykańska opinia publiczna nadal obwinia Bidena. Wielu z nich jest tak pesymistycznie nastawionych, że sądzi, iż pomimo rekordowego wzrostu gospodarczego i niskiego bezrobocia, Stany Zjednoczone już przeżywają recesję. Nietrudno zrozumieć dlaczego, bo chociaż Stany Zjednoczone osiągnęły niemal pełne zatrudnienie, płace realne spadają. Istnieje ryzyko, że na początku 2023 r. Biden będzie rządził gospodarką w stanie stagflacji, charakteryzującej się wysoką inflacją i recesją.

Wrażenie słabości

Inflacja wykoleiła ogólny program polityczny Białego Domu, szczególnie w odniesieniu do klimatu. Biden objął urząd i zaapelował do lewicy jako prezydent ds. klimatu. Jego rząd odrzucił podatki i ceny emisji dwutlenku węgla, koncentrując się na pozytywnych zachętach do transformacji energetyki poprzez dotacje, inwestycje i zaostrzenie przepisów. Ponieważ jego program legislacyjny utknął w martwym punkcie, wzrost cen benzyny zmusił Bidena do porzucenia tych pomysłów.

Dla amerykańskiej opinii publicznej, zwłaszcza wyborców płci męskiej, żaden symptom inflacji nie jest ważniejszy od cen benzyny i żaden prezydent nie może pozostać obojętny na tę kwestię. Nawet gdy John Kerry ponownie postawił USA w centrum globalnej dyplomacji klimatycznej w Cop26 w listopadzie 2021 r., Biden błagał OPEC i Rosję o zwiększenie wydobycia ropy naftowej. Kiedy to nie zadziałało, zwrócił się do krajowych producentów ropy naftowej z prośbą o zwiększenie produkcji. Biden zignorował nawet obawy dotyczące praw człowieka i spotkał się 15 lipca w Dżuddzie z Mohammedem bin Salmanem, następcą tronu Arabii Saudyjskiej.

Dyplomacja naftowa odwróciła również uwagę Stanów Zjednoczonych od ich geostrategicznych priorytetów. Kiedy Biden objął urząd w styczniu 2021 roku, skupił się na Chinach. Jego zespół szukał kompromisu z Moskwą. Jednak wojna Putina i opór Ukrainy dały USA szansę na poniżenie rosyjskiej potęgi. Wsparcie dla Ukrainy w wojnie jest historyczną szansą na odwrócenie układu sił w Euroazji przeciwko chińsko-rosyjskiemu sojuszowi. Jest to również polityka, dla której w Waszyngtonie łatwo znaleźć ponadpartyjną większość. 9 maja, w dniu zwycięstwa w Moskwie, Biden zapisał w prawie leasing na rzecz demokracji ukraińskiej z 2022 r. (ang. Ukraine Democracy Defense Lend-Lease Act of 2022 – przyp. tłum.), co przyspieszyło dostarczenie pomocy dla Ukrainy w wysokości miliardów dolarów. Została ona przyjęta niemal jednogłośnie w obu izbach Kongresu.

Biden zdobył międzynarodowe uznanie za skuteczne zarządzanie zachodnim wsparciem dla Ukrainy w czasie wojny. Jednak nie przełożyło się to na życzliwość w kraju. Wrażenie słabości, jakie pozostawiło chaotyczne wycofanie się z Afganistanu w sierpniu 2021 roku, nie uległo zmianie. Jeśli powodem tego wycofania się, które spowodowało ogromne koszty dla lokalnych sojuszników Ameryki, było zakończenie „wojny z terrorem” i skoncentrowanie się na wyzwaniach nadchodzącej dekady – Chinach i klimacie – to myślenie to było błędne. Niewiele udało się osiągnąć na tych frontach. Rząd nie wykazał zdolności przywódczych w globalnej kampanii szczepień przeciwko COVID. I chociaż minister finansów Janet Yellen przekonała członków OECD, aby uzgodnili globalnie minimalny podatek dla przedsiębiorstw, to jest to kiepski substytut naprawdę ambitnych rozwiązań problemu nierówności na świecie.

Trudno uniknąć zazdrosnych porównań z niesławnym poprzednikiem Bidena. Polityka handlowa Trumpa była surowa, ale przyniosła zmiany zarówno w północnoamerykańskim porozumieniu o wolnym handlu, jak i wstępnym porozumieniu z Pekinem. Biden wydaje się być w tyle, kontynuując wojnę technologiczną Trumpa z Chinami, bez podejmowania przez USA nowych inicjatyw. Na targach Cop26 w Glasgow, UE i USA ogłosiły zawieszenie broni w odniesieniu do stali i aluminium oraz rozpoczęły nową rundę negocjacji w sprawie dekarbonizacji. Jednak na chwilę obecną, szczegóły są kiepskie.

Rząd Bidena nie opracował kompleksowej i obiecującej strategii, szczególnie w odniesieniu do Chin. Narzucanie swoich warunków w sprawie umowy z Australią i Wielką Brytanią dotyczącej atomowej łodzi podwodnej zraziło nie tylko Francję, ale także innych potencjalnych partnerów w regionie Indo-Pacyfiku, takich jak Korea Południowa. Podobnie Stany Zjednoczone nie przedstawiły wizji gospodarczej ani umowy handlowej dla Indo-Pacyfiku, która wykraczałaby poza gołosłowne deklaracje. Próba zmuszenia Korei Południowej do sojuszu strategicznego opartego na mikroczipach, nie powiodła się. Wywieranie nacisku na Indie, aby zajęły bezwzględne stanowisko wobec Moskwy, okazało się daremne – Indie są dziś ważnym nabywcą rosyjskiej ropy naftowej.

Trzeszczący system

Niepowodzenia Bidena wynikają częściowo z pecha (inflacja), słabego wdrażania strategii (Afganistan) i nieuwagi (niepowodzenie w zorganizowaniu koalicji demokratycznej). Jednak istnieją również ograniczenia strukturalne, z którymi boryka się każdy postępowy rząd w Stanach Zjednoczonych.

Baza polityczna administracji Biden-Harris zawsze była ograniczona. Demokraci zdobyli większość głosów w 2020 roku, ale konstytucja USA krzywdzi partie, które zdominowały miejskie i nadmorskie regiony kraju. GOP nie tylko  wygrało bitwę o przejęcie dystryktów, które wybierają członków Izby Reprezentantów – zmieniając Florydę w republikańską twierdzę i umacniając swoją pozycję w Teksasie – ale Senat nadmiernie reprezentuje konserwatywne i wiejskie części kraju. Sprywatyzowany system medialny jest zalany partyjnymi relacjami, co utrudnia budowanie złożonych koalicji.

Gruntowne pogłębianie się nierówności od lat 70. pozostawia burzącą się frustrację, która podsyca populizm republikański, oraz wyjaśnia odmowę dużej części Partii Demokratycznej rozważania polityki gospodarczej, która może być kojarzona ze starymi, złymi czasami „hiperglobalizacji”. A jednak istnieje ciężki opór, gorliwie pielęgnowany przez lobby gospodarcze, przeciwko rozbudowie skrzypiącego i nieudolnego systemu opieki społecznej w USA. Pomimo całkowitej niewiarygodności tego twierdzenia, Biden i Harris, podobnie jak Obama przed nimi, zostali oskarżeni o socjalizm.

Jeśli niepowodzenie rządu Bidena i Harris było prawie do przewidzenia, to czy progresywna polityka w Stanach Zjednoczonych jest w ogóle możliwa? Na szczeblu krajowym odpowiedź brzmi „nie”. Jest to z pewnością trudniejsze do wyobrażenia niż w innych demokracjach kapitalistycznych. Historyczne reformy Nowego Ładu w latach trzydziestych i Great Society w latach sześćdziesiątych były uzależnione od dziwnej kombinacji sił politycznych.

Koalicja Nowego Ładu połączyła robotników i liberalnych specjalistów z klasy średniej z Północy z rasistowskim Południem. Była to potworna koalicja, która podtrzymywała przetrwanie Jima Crowa do lat 60., ale stworzyła ogromną i niezmienną większość dla Demokratów. Od czasu reorientacji na prawa obywatelskie w latach 60. ani republikanie, ani demokraci nie zdobyli zdecydowanej większości.

Neoliberalizm w USA za rządów Ronalda Reagana i Billa Clintona był hegemoniczny wśród elit, jednak był wspierany jedynie przez wąską bazę polityczną. Od 2000 roku ta baza upadła. Niedobór i niedostateczność ważnych przepisów, zarówno w dziedzinie regulacji bankowych (ustawa Dodda-Franka z 2010 r.), jak i opieki zdrowotnej (Obamacare), podkreśla trudności w przeprowadzeniu niezwykle istotnych reform. Pomimo całego hałasu i retorycznej pirotechniki, Trump nie mógł nawet pozbyć się Obamacare, i raczej polegał na działaniach zakulisowych, aby go osłabić, a jego największym osiągnięciem legislacyjnym było obniżenie podatków.

W 2020 r. ponownie ujawniły się granice narzucone przez niestabilną większość i trzeszczącą administrację państwową. Preferowanymi opcjami pomocy dla ludności USA w okresie COVID-u nie były te wymyślne zasady urlopowe stosowane w Europie. O wiele łatwiej było rozdawać gotówkę, często w formie czeków wysyłanych pocztą, na kwotę 5 milionów dolarów tygodniowo. Postępem było to, że nieco ponad 40 procent płatności można było dokonywać za pomocą bezpośrednich płatności elektronicznych (metodą, która nie jest tak oczywista w Ameryce w XXI wieku).

Amerykański aparat rządowy nadal dysponuje imponującymi siłami. Decyzje Fed dotyczące stóp procentowych mają wpływ na gospodarkę światową. Amerykańskie wydatki na obronę i bezpieczeństwo narodowe – co do czego obie strony są zgodne – rosną z roku na rok. USA pozostaje dominującym mocarstwem militarnym. Jednakże jak pokazuje frustracja administracji Bidena, siły polityczne, które animują gigantyczną machinę amerykańskiego państwa, są fałszywe i niespójne. Może być tylko kwestią czasu, kiedy ta niespójność polityczna zacznie poruszać wielkie dźwignie potęgi gospodarczej i militarnej.

W 2019 roku Trump terroryzował świat finansów, grożąc powołaniem ekscentrycznych zwolenników standardu złota do zarządu Fed. W 2020 r. wojskowy łańcuch dowodzenia stał się niebezpiecznie niestabilny, gdy amerykańscy żołnierze walczyli o odizolowanie swojej domeny od chaosu ostatnich miesięcy administracji Trumpa. Obecnie Pentagon jest zmuszony przez konserwatywny Sąd Najwyższy walczyć o prawa reprodukcyjne kobiet pełniących służbę wojskową. Powstaje pytanie, jak długo kraj składający się z – jak to określił amerykański redaktor „Financial Times”, Ed Luce – dwóch narodów „praktycznie obrażonych na siebie” może dalej funkcjonować jako światowe supermocarstwo.

Natenczas trwa coś w rodzaju normalnego sprawowania władzy. Jednak w związku z tym, że Stany Zjednoczone przystąpią do długiego cyklu wyborczego w latach 2022-2024, powinniśmy spodziewać się, że dysfunkcja będzie jeszcze bardziej widoczna. Wydarzenia z 6 stycznia są zawsze gdzieś w tle. Jeśli administracja Bidena stał się synonimem narzekania, trzeba mieć nadzieję, że nie zakończy się to z hukiem.

Autor: 
Adam Tooze / Tłumaczenie: Klaudia Lutyńska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama