AFP: Bałkańskie szpitale na skraju wydolności

Reklama

pon., 11/30/2020 - 13:22 -- MagdalenaL

Jak donosi AFP, niewystarczająca liczba łóżek, brak lekarzy oraz masowy wzrost zarażonych koronawirusem doprowadziły szpitale bałkańskie na skraj wydolności, a chaotyczne sceny przypominają niektórym pracownikom służby zdrowia wojnę z lat 90.

Koronawirus był pod kontrolą mniej więcej przez rok. Teraz, czarny scenariusz, którego Bałkany obawiały się od początku pandemii, spełnił się.

Jeden z chcących zachować anonimowość lekarzy z ciężko dotkniętej pandemią Bośni i Hercegowiny (BiH) powiedział AFP, że musi „żonglować” między kilkoma pacjentami, których życie wisi na włosku.

„Sytuacja przypomina mi wojnę i obawiam się, że przez zimę tylko będzie gorzej”.

„Możemy pracować za trzech, ale nie za pięciu”.

Walka z eksplozją wirusa

Bałkany Zachodnie, jeden z najbiedniejszych zakątków Europy, od tygodni walczą z eksplozją koronawirusa. Liczba ofiar śmiertelnych podwoiła się w ciągu ostatniego miesiąca do prawie 10.000.

Kryzys ujawnia luki w systemach opieki zdrowotnej, którym zagrażają mizerne fundusze i drenaż mózgów. Obiecujący młodzi lekarze i pielęgniarki wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszego wykształcenia i lepszych zarobków.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), już przed pandemią na Bałkanach na jednego mieszkańca przypadało najmniej lekarzy w Europie.

Teraz szpitale zatrudniają jeszcze mniej pracowników, bo oni również padają ofiarami choroby układu oddechowego.

W Serbii około 2.000 pracowników służby zdrowia zmuszonych jest do samoizolacji, podczas gdy w tym samym czasie w Belgradzie wielu pacjentów okupuje szpitalne łóżka.

Brak łóżek

BiH, Macedonia Północna i Czarnogóra znajdują się w pierwszej dziesiątce krajów europejskich o najwyższym wskaźniku śmiertelności na jednego mieszkańca.

Niestety, rządy niechętnie wracają do ​​drastycznych lockdownów z początku pandemii. Zamiast tego decydują się raczej na drobne ograniczenia, takie jak krótszy czas pracy restauracji.

Serbia spieszy się z budową dwóch nowych szpitali, a Kosowo rozważa adaptację starych hoteli na prowizoryczne oddziały, w tym `Grand Hotelu` w Prisztinie.

Zatłoczone szpitale w Prisztinie sprawiają, że niektórzy pacjenci, na przykład 33-letni Veprim Morina, nie mogą zostać przyjęci.

„Lekarz powiedział mi, żebym podjął terapię w domu, ponieważ szpitale są pełne”, powiedział w wywiadzie dla AFP trener fitness.

Morinie udało się „zatrudnić” pielęgniarkę, która opiekowałaby się nim w domu, ale na taką opcję decydują się tylko ci, których na to stać.

„Tylko znajomości gwarantują teraz przydział łóżka szpitalnego”.

„Musisz mieć szczęście, żeby w ogóle znaleźć miejsce.

W sąsiedniej Macedonii Północnej rząd zwraca się do prywatnych klinik, które mogą przyjmować pacjentów z COVID-19, ponieważ wszystkie szpitale publiczne są pełne.

„Zabezpieczamy nowe łóżka, ale jest coraz trudniej”, przyznaje minister zdrowia Venko Filipce.

W szpitalach, poza stolicą- Skopje, to rodzina i przyjaciele przynoszą pacjentom żywność, a czasem nawet lekarstwa, pisze AFP.

„Katastrofa. Dezorganizacja. Przez wiele godzin nikt nie odbiera telefonu”, żali się mężczyzna próbujący uzyskać informacje o swojej chorej kuzynce.

„Oni (personel medyczny) walczą, dając z siebie wszystko, ale po prostu nie mogą robić wszystkiego”.

Zbyt powolne działania

Również chorwaccy lekarze ostrzegają przed rosnącym brakiem personelu i sprzętu. Obecnie w Chorwacji hospitalizowanych jest ponad 2.200 pacjentów, a już 3.000 pacjentów doprowadziłyby system opieki zdrowotnej do „załamania”, pisze AFP.

Eksperci twierdzą, że politycy starają się zachować równowagę między kontrolowaniem wirusa a ochroną kruchej gospodarki.

„Jesteśmy zbyt biedni, żeby ponownie wprowadzić lockdown", powiedział AFP chorwacki ekonomista Ljubo Jurci.

W BiH sklepy, restauracje i siłownie pozostają otwarte, podczas gdy Serbia skróciła godziny pracy wszystkich firm.

Chociaż postępy w pracach nad szczepionkami dają lekarzom nadzieję, obawiają się oni chaosu, który w międzyczasie może wybuchnąć.

„Nie rozumiem, dlaczego władze nie wprowadzają surowszych środków restrykcji”, mówi Jasmina Smaji, lekarka z Tuzli.

„Coś trzeba zrobić, jeśli mamy zapobiec katastrofalnym konsekwencjom”.

Autor: 
Tłum. Emila Liberda
Źródło: 

Agencije

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama