Młoda afgańska artystka tworzy zapadający w pamięć obraz przegranej swojej ojczyzny z Talibami

Reklama

wt., 08/31/2021 - 16:25 -- MagdalenaL

Kilka dni przed zdobyciem Kabulu przez Talibów, Sara Rahmani szkicowała w wolnym czasie, siedząc w swoim domu w Kalifornii, tysiące kilometrów od Afganistanu, miejsca, w którym zostawiła swoje serce.

Właśnie zaczęłam tworzyć, jak zawsze, obraz pięknej dziewczyny, ponieważ uwielbiam ukazywać piękne strony moich rodaków, mojej kultury i pięknych afgańskich dzieci. Zaczęłam szkicowanie, malowanie, kolorowanie oczu. Po kilku dniach przejęli Kabul, a w moim sercu pojawił się ból - wyznaje artystka.

Rahmani wraz z rodziną przybyła do Ameryki cztery lata temu na podstawie specjalnej wizy, Special Immigrant Visa (SIV). Jej ojciec pracował w amerykańskiej firmie. Teraz Rahmani uczęszcza do szkoły inżynierskiej w Stanach Zjednoczonych, a sztuka jest jej hobby. Przed przeprowadzką, Rahmani uczęszczała także na zajęcia inżynierskie w Kabulu, stolicy Afganistanu, gdzie mieszkała przez większość swojego życia. Bardzo przykro mi z powodu szkoły i dziewcząt, które razem ze mną się tam uczyły mówi. Są bardzo sfrustrowane, bo ich sytuacja jest naprawdę bardzo zła. Nie wiedzą, co stanie się z ich przyszłością.

Artystka wyznała, że wiele młodych kobiet, które chodziły z nią razem do szkoły, pracowało też w biurach, ale teraz są bezrobotne i borykają się z wieloma problemami. Powiedziały Rahmani, że nie mogą nosić tego, czego chcą, a kiedy chcą wyjść z domu, muszą być eskortowane przez mężczyznę.

Gdy Rahmani patrzyła na swój obraz, jej głos pełen był emocji. W lewym dolnym rogu obrazu zawarła barwy z flagi narodowej Afganistanu. Artystka wyznaje, że dwie przedstawione kobiety mają na sobie tradycyjne suknie, noszą warkocze oraz biżuterię, które przedstawiają bogatą historię tego kraju. Jedna z nich wykonuje tradycyjny afgański taniec, który można często zauważyć podczas wyjątkowych okazji, na przykład wesel, a druga na czarnej części afgańskiej flagi pisze w języku perskim słowo „pokój”.

Następnie artystka zwróciła uwagę na dziewczynę pośrodku obrazu.

To portret dziewczyny, który zaczęłam i który jest smutny. Widać dobrą stronę, na której jest promień światła. Odnosi się to do dobrej strony mojego Afganistanu, przed przejęciem naszego kraju przez Talibów. To szczęśliwa dziewczynka, która ma brudne ręce od zabawy z innymi dziećmi. Wskazując na żółty kwiat do góry, Rahmani wyznała: To piękny kwiat, który dostała od swojego dziadka. Jak wyjaśniła artystka, szalik na głowie dziewczyny jest zielony, ponieważ zieleń to dla Afgańczyków kolor pokoju, radości i szczęścia. Tutaj jest niebieskie niebo pełne pokoju, słonecznych dni, szczęścia oraz ptaków na niebie, a nie wojskowych samolotów. Jednak po prawej stronie, w szarości, widnieje obraz zdesperowanych ludzi, którzy, według doniesień, spadli z amerykańskiego wojskowego samolotu podczas chaotycznej ewakuacji z Kabulu. Pod nimi, jak mówi Rahmani, są ludzie czekający w bramkach na lotnisku z dokumentami, niektórzy z niczym oraz mężczyzna, który stara się przenieść swoje dziecko nad płotem, żeby upewnić się, że następne pokolenie będzie żyło w pokoju.

Patrząc znad zdjęć, artystka wyznała: Czuję się lepiej, będąc w Ameryce, ale jednocześnie nie jest to mój kraj. Czuję się dziwnie. Mój język i kultura są inne. Wszystko jest inne. Nawet jeśli jestem bezpieczna finansowo, czegoś brakuje w moim sercu – mojej ojczyzny. Nic tego nie zastąpi. Łzy pojawiają się w oczach Rahmani i spływają po jej policzkach.
Po prostu chcę, żeby świat wiedział, że niewinni ludzie są zabijani. Giną matki, dzieci. Kiedy to się skończy? Rahmani wyznała, że myśli teraz o swojej rodzinie i przyjaciołach, którzy zostali w kraju. Przez te dziesięć dni straciłam rachubę. Po prostu skupiamy się na tym, żeby wydostać nasze rodziny z Afganistanu. Tam jest strasznie.

 

Autor: 
Jennifer Hauser tłum. Aleksandra Nowakowska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama