Samozadowolenie Partii Pracy z powodu utraty poparcia mniejszości etnicznych będzie ją kosztować

Reklama

ndz., 05/22/2022 - 20:23 -- MagdalenaL

Ostatnie wybory lokalne pozostawiły wyborcom i komentatorom politycznym więcej pytań niż odpowiedzi. Wiele mówi się o tym, że Torysi stracili na rzecz Partii Pracy cenne rady londyńskie, zwłaszcza Wandsworth i Westminster, przy czym ta ostatnia była twierdzą Torysów od czasu jej utworzenia w 1964 roku. Jednak rzeczywistość nie jest tak prosta, jak to, że Partia Pracy nadrabia dystans do Torysów. W rzeczywistości wyniki partii w ośrodkach zamieszkanych przez mniejszości etniczne wskazują na straty, których nie zauważono w wielu komentarzach.

Mit, że straty Torysów równają się zwycięstwom Partii Pracy, został obalony po tym, jak Partia Pracy straciła Croydon, Harrow i Tower Hamlets, co oznacza zerowy zysk netto wśród radnych w stolicy. W Tower Hamlets, w którym brytyjscy muzułmanie cierpią z powodu jednych z najuboższych warunków w Wielkiej Brytanii, zwycięstwo odniósł Lufhtar Rahman, były radny Partii Pracy, któremu zakazano sprawowania urzędu przez pięć lat po tym, jak został uznany winnym szeregu zarzutów o oszustwa i korupcję.

Dane demograficzne w radach przegranych przez Partię Pracy mogą stanowić kluczowy trend w kolejnych wyborach. Tower Hamlets ma jedną z największych populacji muzułmańskich wśród wszystkich władz lokalnych w Wielkiej Brytanii, 50,7% mieszkańców Croydon określa się jako „Bame” (czarnoskóry lub pochodzenia azjatyckiego), a 61,9% mieszkańców Harrow to nie-biali Brytyjczycy. Wiele mniejszości religijnych i etnicznych (w tym ja) nie wierzy już w Partię Pracy. Wielu ludziom, których do działania zmobilizowało Momentum i lata rządów Corbyna, przypomina się, że antyrasizm i antyimperializm nie są traktowane priorytetowo w Partii Pracy.

Powodów rozczarowania wśród tych środowisk jest wiele. Keir Starmer konsekwentnie ogranicza ruchy skupione wokół progresywnej polityki rasowej. W 2020 roku określił wezwania organizacji Black Lives Matter do defundowania policji jako „nonsens”, dodając, że szkoda, iż ruch ten „zaplątał się w kwestie organizacyjne”, co w obliczu zabójstwa George'a Floyda było posunięciem pozbawionym wrażliwości i taktu, sugerującym, że nie warto walczyć z rasizmem w instytucjach.

W tym sensie wielu osobom wydawało się, jakoby mówił, że jeśli wyborcy są zaniepokojeni brutalnością policji, to głosowanie na niego nic nie da. Obawy te mogły się pogłębić po tym, jak Starmer ostatnio zdecydował się na wzmocnienie państwa policyjnego, przedstawiając Labour jako partię twardo walczącą z przestępczością. Raporty sugerują, że przesunięcie posłów partii Pracy w kierunku centrum zraża do nich ludzi, którzy przyciągnęli się do partii, ponieważ mieli nadzieję, że oferuje ona prawdziwą alternatywę dla status quo, a liczba członków spadnie do 120 000 w 2021 roku.

Innym problemem związanym z porzucaniem Partii Pracy w okręgach wyborczych jest islamofobia. Biorąc pod uwagę zarzuty, że Starmer nie stanął w obronie muzułmańskich deputowanych spotykających się z islamofobią w Parlamencie, jak twierdziła w zeszłym roku posłanka Partii Pracy Zarah Sultana, nie jest tak, że Partia Pracy nie zdaje sobie sprawy ze skali tego problemu. W raporcie Labour Muslims z 2020 roku stwierdzono, że 44% „muzułmańskich członków i sympatyków nie wierzy, że Partia Pracy poważnie traktuje kwestię islamofobii”. Sondaż Muslim Census ze stycznia 2022 roku również sugeruje, że Partia Pracy ryzykuje utratę połowy głosów muzułmanów w następnych wyborach powszechnych. Łatwo więc zauważyć, że muzułmańscy wyborcy będą sceptycznie nastawieni do tego, że Starmer traktuje ich potrzeby priorytetowo.

Kolejnym problemem związanym z przywództwem Partii Pracy jest wielokrotne odrzucanie przez Starmera stanowiska, że Izrael jest państwem apartheidu, mimo że Partia Pracy poparła wniosek o nałożenie sankcji na Izrael za praktyki apartheidu. Brutalna okupacja Palestyny przez Izrael jest postrzegana przez wielu niedoszłych wyborców Partii Pracy przez pryzmat zachodniego imperializmu i islamofobii. Sześćdziesiąt jeden procent wyborców Partii Pracy popiera bojkot, dywestycję i sankcje (BDS), podczas gdy Starmer stanowczo się temu sprzeciwia.

Podczas gdy Torysi niedawno przyjęli ustawę o policji, przestępczości, wyrokach i sądach, która celowo wymierzona jest w Cyganów, Romów i Podróżników (GRT), zmieniając status wykroczenia z cywilnego na karny – pozostawiając ich narażonych na aresztowanie za zatrzymywanie się w niewyznaczonych strefach – posłowie Partii Pracy również byli krytykowani za brak wsparcia dla społeczności GRT w ostatnich latach.

Społeczności mniejszości etnicznych są coraz bardziej świadome tego, jak dyskryminacja, przemoc państwowa i obojętność wobec obu tych zjawisk kształtują nasze życie. Jeśli Partia Pracy nie zapewni żadnego antidotum na to, wielu wyborców mniejszości etnicznych będzie nadal szukać gdzie indziej.

Autor: 
Autor: Martyn Ewoma Tłumaczenie: Klaudia Bredlak
Polub Plportal.pl:

Reklama