
Odejście Decathlonu również nie wróży dobrze dla jego kuzynów, marek Leroy Merlin i Auchan. Dwa ostatnie zatrudniają w Rosji o wiele więcej osób niż Decathlon: z 45 000 pracowników Leroy Merlin jest głównym francuskim pracodawcą w kraju.
Auchan zatrudnia tam 30 000 osób. Dla tych dwóch marek Rosja, jest ważnym rynkiem – trzecim dla Auchan (10% obrotów) i drugim dla Leroy Merlin (18% obrotów). Przede wszystkim ci dwaj dystrybutorzy zaopatrują się lokalnie w prawie wszystkie swoje produkty, co chroni ich przed problemami z zaopatrzeniem.
Zgodnie z dotychczasowym dyskursem marka nie zrywa więzi ze swoimi pracownikami, umowy o pracę nie ulegają rozwiązaniu.
58% rosyjskich pracowników Decathlonu jest udziałowcami marki i takimi pozostanie, firma nie określa, jednak, jak długo będzie utrzymywać ten link.
W praktyce sklepy będą zamykane stopniowo, od tego wtorku. Decathlon chce uniknąć miażdżeń i przepychanek obserwowanych w Ikei tuż przed jej wycofaniem się z kraju. Zorganizowanie zawieszenia jej działalności jest również bardzo delikatne: jak wyjaśnił w ten weekend w Journal du Dimanche Yves Claude, szef Auchan, „jeśli odejdziemy, ryzykujemy wywłaszczenie i narażamy lokale naszych liderów na ściganie karne za oszukańcze bankructwo".
Władze rosyjskie z pewnością będą próbowały znaleźć dowody takiego bankructwa. Dla Francji jest to cios w finanse tego kraju. Francuzi z całą sympatią do Ukrainy pytają, kto im zwróci utracone pieniądze. To nie francuzi wywołali tę wojnę.
Le Figaro