Jak muzyka stała się bronią w „rewolucji” na Białorusi?

Reklama

pt., 10/09/2020 - 01:38 -- MagdalenaL

Od dwóch miesięcy społeczeństwo na Białorusi potępia prezydenta Aleksandra Łukaszenkę za rzekome oszustwo w wyborach. Jego reakcja była brutalna. Kilku demonstrantów zmarło w wyniku obrażeń odniesionych podczas stłumienia przez siły bezpieczeństwa, a tysiące innych zostało zatrzymanych lub po prostu uprowadzonych. Ale ostra reakcja przyniosła skutek odwrotny. Pomimo bicia, tłuczenia, a nawet tortur , strach Białorusinów przerodził się w gniew i odwagę. Czasami setki tysięcy ludzi pokojowo protestowało na ulicach. Innym razem używali oni tzw. "mocy pieśni" .

W metrze i centrach handlowych pojawiają się błyskawiczne tłumy, które muzycznie odrzucają autorytarny ucisk rządu. Dobrze zaaranżowane demonstracje materializują się, śpiewają, a następnie rozpraszają się z powrotem w ogólnej populacji, zanim policja ich złapie. „Jesteśmy jak bojownicy partyzanccy” - powiedzieli CBS News niektórzy z organizatorów flash mobu w swoim pierwszym wywiadzie telewizyjnym z nieznanego miejsca w stolicy Mińsku. 

 
Śmiałkowie to zawodowi muzycy z Białoruskiej Filharmonii Narodowej, choć filharmonia oficjalnie nie popiera flash mobów. Ich protest rozpoczął się buntowniczym występem na schodach sali koncertowej z ludowymi pieśniami, które stały się hymnami opozycji.  Kiedy policja zaczęła ich nękać, przenieśli się do podziemia i byli pozytywnie zaskoczni, gdy znaleźli zwykłych ludzi chętnych do przyłączenia się.  „Płakali, dziękowali nam” - powiedział jeden z muzyków. „Zdaliśmy sobie sprawę, że sztuka może poruszyć ludzi i wzmocnić ich ducha walki”.

Organizatorzy liczą obecnie około 400 członków flash mobów, które organizują za pomocą zaszyfrowanej aplikacji społecznościowej Telegram. Wysyłają zawiadomienia o swoich błyskawicznych mobach tylko około godziny wcześniej, aby policja nie udaremniła ich wysiłków. To walka przypominająca Dawida i Goliata: Łukaszenko, wspierany przez swojego starego sojusznika prezydenta Rosji Władimira Putina, wysłał swoje wojsko, aby stłumić pokojowe protesty  w byłej republice radzieckiej.

Rosyjski prezydent niedawno wystawił czek na 1,5 miliarda dolarów pomocy dla Łukaszenki i obiecał rozmieścić rosyjskie siły bezpieczeństwa przez granicę „w razie potrzeby”. Impas zaowocował obrazami podobnymi do zimnowojennych, które zdefiniowały Białoruś w 2020 roku. Na razie jest to wojna na wyczerpanie, tocząca się między tak zwanym „ostatnim dyktatorem” Europy, trwającym 26 lat, a ludźmi domagającymi się jego ustąpienia.  Ale muzycy stojący za protestami twierdzą, że zwycięstwo jest już ich. „Już wygraliśmy. Pokonaliśmy strach” - powiedzieli CBS News. „Rewolucja na Białorusi nie ma jednego przywódcy, być może poza muzyką”.

 

Autor: 
Sebastian Pawlaczyk
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama